Mity nt jazdy w stylu western
Delfin
I znów moge się odwołać do klasyków bo tam również niektórym wydaje się że jak kupią dużo firmowego sprzętu to odrazu będą profesjonalistami.
I zdecydowanie się z Tobą zgadzam, że jak coś wygląda dobrze to wygląda dobrze - niezależnie od dyscypliny 😉
A że u nas wiele osób myśli że jak sobie kupi kulbakę westową, kapelusz i ostrogi i będzie zaiwaniał ile się da to jeździ west cóż... no comments w ten sposób powstaje wypaczony i brzydki obrazek. A szkoda ...
Podpisuję się rękami i nogami!
niestety znam taki przypadek. Koleś po pół roku nauki kupił kobyłkę młodą i narwaną, kulbakę i heeeeeja. Bo wygodniej mu w dżinsach i kowbojkach i kapeluszu. A znam kilka osób które jeżdżą west - ten prawdziwy. Nie afiszują się z tym a jak pracują z końmi to aż się gęba śmieje że to tak fajnie może wyglądać 😉
i to chyba tyle ode mnie 😉
Dzień dobry 😀
ja słyszałam o nauce "spokojnego stania", tzn. jakoby koń westowy miał stać zawsze w tym miejscu, w którym jeździec rzucił wodze na ziemię. Co podobno osiąga się przywiązując konia za wodze do jakiegoś stałego elementu na/w ziemi, a następnie straszy się go ile wlezie - każda próba ucieczki kończy się bólem od kiełzna - i to ma powodować, że koń zapamięta, że rzucone na ziemię wodze = musisz stać w miejscu, jak nie to będzie bolał pysk.
[quote author=**Ola** link=topic=2022.msg165470#msg165470 date=1233739607]
sosi Nie jestem do końca pewna swojej wypowiedzi, ale wydaję mi się że cofanie i robienie ostrych zakrętów to coś w rodzaju kary. Cofając, przestawiając konia pokazujemy że my tu rządzimy i trzeba nas respektowac natomiast jeśli chodzi o ciasne zakręty dajemy niewygodę dla konia co też może byc karą, wygoda nagrodą.
To akurat równie dobrze można podciągnąć pod klasyków...
[/quote]
Wcale nie twierdze, że nie 😉
Magdalena, legenda brzmi okrutnie. a ciekawa jestem bardzo jak to jest naprawdę zrobione, mam nadzieję że inaczej..
bo nieruchomo stojący westowy koń na środku zatłoczonego placu/areny/łąki zawsze robił na mnie ogromne wrażenie. z tym że ich klapnięte uszy i ogólne rozlużnienie wydaje się zadawać kłam tej technice o której mówisz.
west jako dyscyplina jest arcyciekawy, chociaz pewnych spraw ni w zab nie mogę zaakceptowac 😉 (vide dyskusja o lope na wątku interpretacja). ale west jako chwilowy słomiany zapał w wykonaniu pseudoznawcy robi chyba jeszcze przykrzejsze wrażenie niż klasyka...
w pewnym sensie widzę zbieźność z inną końską "subkulturą" - tzw. miłośnikami kawalerii. jest niewielka ilość ludzi, którzy jeżdzą na przyzwoitym poziomie, posiadają kulturę osobistą oraz chęci do szkolenia własnych umiejętności w duchu rekonstrukcji historycznej. oraz szacunek do podstawowych prawd z tym związanych. ale niestety ogromna większoć dzisiejszych kawalerzystów to zwykłe dupotłuki, przebrane w mundury i najbardziej zainteresowane pochlaniem wódy po jeździe (albo i przed). i oczywiście papierosy na koniu oraz wulgaryzmy na cały głos. poziom jeździecki poniżej linni mułu. czyli szczeniactwo do potęgi ntej a właśnie oni są najbardziej widoczni i głośni. o tych "normalnych" jakoś ciszej. opinię środowisku załatwiają właśnie ci pseudo.
wydaje mi się że podobnie bywa z westem..
Dempsey, to przeczytaj sobie Monty'ego Roberts'a [nie, nie to nie moje bóstwo] 'Człowiek, który słucha koni'.
Jest tam m.in opisany cały proces workowania [tak to się chyba zwie?], jak o tym czytałam to po prostu nóż w kieszeni się otwiera 😤
hmm pamietam dobrze ten opis, nawet mi się nasunąl podczas czytania postu Magdaleny.
ale ... jejku ja widzę to tylko jako przykład jakichś metod z zeszlego wieku 🤔 których już dzisiaj nikt nie używa.. najwyżej jakieś dziadki 80letnie które zawsze tak robiły i nie umieją inaczej.
jestem naiwna? 😡
Niestety są też takie przypadki wśród 'młodszych' ale na szczęście rzadko się zdarzają. Przynajmniej ja się nie spotkałam z takim czymś, ale na Animal Planet owszem pokazywane były. Ale fakt metody niezbyt wyględne. I najgorsze jest to, ze niektórzy co stosowali takie metody nie dają się przekonać że można na spokojnie. 'Bo oni wiedzą lepiej'
o rany rany. Chyba musze tutaj zanegowac pare teorii. A chyba nawet wszystkie...
Anglezuje sie - czemu nie?
Zatrzymywanie na scianie jest elementem treningu, tzw. fencing, ale nie ma to nic wspolnego z wganianiem konia na sciane...
No i konie stoja tak same z siebie - naprawde ;-) Jak kazdy odpowiednio jezdzony kon respektuje tego u gory, rzadzacego.
Musze leciec, ale wieczorem moze uda mi sie jeszcze cos obalic... ;-)
Umówmy się, dziewczyny, że w USA wiele rzeczy jest zupełnie inne niż tutaj, w Europie (odnośnie metod w książce Monty'ego) - w USA wiele osób jest niepiśmiennych, wiele rodzin nie ma elektryczności, bieżącej wody itp. USA to kraj ogromnego postępu i olbrzymiego prymitywizmu, więc na pewno takie metody "pracy" z koniem są (niestety) stosowane, ale na pewno nie jest to przykład "sztandarowy" pracy westowej z koniem. W zasadzie praca współczesna westowa niewiele się różni od pracy ujeżdżeniowej (także współczesnej). 💡
a jak w takim razie wytłumaczyć fakt autentyczny że wyjeżdżają np gdzieś hen daleko po krowy, robią sobie popas i puszczaja konie ... luzem - dosłownie. Wodze leżą sobie pięknie na ziemi a koniki się pasą. I nigdzie nie uciekają.
Jak czegoś takiego uczy się konie i dlaczego te konie sie nie zapoprężąją mimo niepopuszczania im popręgów.
Nie negując tego, co piszecie i nie umniejszając umiejętności jeźdźców westowych, chciałabym odnieść się do tego, że jak westowca wsadzi się w "klasyczne" siodło to gleba. W wakacje stykam się dość często z jeźdźcami, którzy przyjechali z USA do Polski (rodzina, wakacje etc.) i chcą pojeździć. I niestety, ale:
1. łydki odstawione
2. dosiad fotelowy
3. gleba na pierwszym zakręcie
4. notoryczne trzymanie wodzy w jednej ręce
5. "A kask to po co?" .
Oprócz tego dowiedziałam się, że "w USA córka chciała mieć urodziny na rancho, to zaprasza się znajomych, którzy nie jeżdżą i wszyscy jadą w teren, bo to i siodła inne, takie wyższe i bezpieczniejsze i konie normalne, bo każdy od razu na nich pojedzie, nie trzeba tego sznurka". Sznurek to oczywiście lonża. Co mam o tym myśleć, jako klasyczny pingwin?
Lanka_Cathar co do opisywanego terenu to kojarzy mi się z jedna znaną stadniną w Polsce. To tam jest na porządku dziennym...
Tyle, ze grupa jest bardzo liczna i 3/4 pierwszy raz na koniu siedzi albo ledwo galopuje.... 🤔wirek:
=> Lanka, jeśli ktoś jeździ profesjonalnie western sportowy to "nie zglebi" i doskonale da sobie radę w normalnym siodle (biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że w Polsce zapewnie z 90% westowców jeździło klasykę)
Podobnie jak dobry jeździec pojedzie i na oklep w teren - obojętnie w jakim "stylu"
=> ElaP - jakoś mój koń stoi, nigdy nie był tego uczony, nigdy go nie przywiazywałam i nie trzaskałam z "korkowca" obok, stoi bo lubi, przed jazdą, w czasie jazdy, po jeździe, jak sa konie obok, jak koni nie ma - kiedy chcę. Mogę ja postawić jak obok jeździ kilka koni, zsiaść (nie przywiązywać), zostawić, ustawić drągi, a ona nie drgnie i już. To żaden aqh.
Co do "jedzenia" w siodle - popręgu western nie dopina się na "maxa" tak jak w klasyce ;-), chociaż ja nie popieram pasienia w siodle.
Dodofon, tylko też nie wszyscy w klasyce dopinają popręg przed jazdą na maxa ;-)
Dodofon, tylko też nie wszyscy w klasyce dopinają popręg przed jazdą na maxa ;-)
ale dopinają często później po "rozprężeniu"
a większość westowców nie
Dodofon a te lekko nie dopięte popręgi nie obcierają? jak to jest?
Dodofon a te lekko nie dopięte popręgi nie obcierają? jak to jest?
szczerze??
nie wiem
w życiu nie miałam obtartego konia... od popręgu (bo grzbiet miałam - kumpela miała jeździć i wzięła swoje siodło 😤 😤 :mad🙂
jeździłam na sznurkowym
na misiowym
teraz mam taki gumowy
to ja moge zdac pytan pare? moze to akurat jakieś mity do obalenia 🤦
czy konie west karze sie cofaniem (dosc agresywnym i meeega długim) i/lub ciasnymi zakrętami? (zaobserwowane)
czy osoby startujące w konkurencji pleasaure wymagają cały od koni cały czas takiego poruszania się? (na wszystkich jazdach, w terenie, na lonzy)
czy konie west lonzuje się na 'klasycznych' patentach? innych? nie lonzuje się?
byłam raz na zawodach pleasaurowskich pod wawą, i to by było na tyle jeśli chodzi o posiadanie 'doczynienia' na temat westu...
pozdrawiam
To może po kolei...
Używałam cofania jako kary. Przy czym zawsze intensywność pomocy była inna - nieco większa - niż przy hm... 'planowanym' cofaniu, co nie znaczy, że konia kopałam czy szarpałam wodzami... Konie bardzo szybko zajarzyły o co chodzi. Podobnie z woltami, jednak przy naszych teraźniejszych jazdach dużo trudniej o miejsce inne niż prosta droga 😉 (tereny i brak ujeżdżalni. Ale fajnie z koniem się tak pracuje 😉 )
Jeżeli chodzi o Pleasure... Jak to było... Przyspieszyć, aby zwolnić Nie pamiętam skąd ten cytat, ale bardzo prosto chyba wyjaśnia ;] Zanim koń mocno się podstawi musi być rozgrzany - mięśnie muszą się rozruszać przynajmniej w tempie roboczym. Osobiście uważam, że z koniem który się porządnie "rozrusza" przed zbieraniem pracuje się dużo lepiej, bo różnie już próbowałam...
Lonża jak najbardziej, przynajmniej z moich doświadczeń. A jeżeli chodzi o patenty... Wypinanie... Cóż, sama nie używam wypinaczy, raczej tiedemanny i czarna - droga w dół i praca grzbietu. Ale czekam na wypowiedzi innych ;] A i "zwykła, goła" lonża się zdarza 😉
Obtarcia od popręgu nigdy nie miałam. Ani z zapoprężeniem problemów.
Zawsze mnie to interesowało 😉 bo nigdy nic nie wiedziałam - rekreacja, wiadomo...
Pozdrawiam
a ja wstawię tylko link do filmiku, który zrobił na mnie ogromne wrażenie, mimo iż nie znam się na weście, ale mi się bardzo podoba 🙂 sporo osób pewnie go widziało, bo był na volcie 🙂
http://www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=vrYOQ52U3LQ
Film świetny po prostu.
To jak znalazł dla wszystkich polskich jeźdźców - można i na spokojnie, bez kłótni i wyzywania "a ty taki, siaki, owaki w kapeluszu/pedalskich galotkach!".
Marzy mi się taki przejazd z moją koleżanką ale to jeszcze taaak daleko 😉
w pewnym sensie widzę zbieźność z inną końską "subkulturą" - tzw. miłośnikami kawalerii. jest niewielka ilość ludzi, którzy jeżdzą na przyzwoitym poziomie, posiadają kulturę osobistą oraz chęci do szkolenia własnych umiejętności w duchu rekonstrukcji historycznej. oraz szacunek do podstawowych prawd z tym związanych. ale niestety ogromna większoć dzisiejszych kawalerzystów to zwykłe dupotłuki, przebrane w mundury i najbardziej zainteresowane pochlaniem wódy po jeździe (albo i przed). i oczywiście papierosy na koniu oraz wulgaryzmy na cały głos. poziom jeździecki poniżej linni mułu. czyli szczeniactwo do potęgi ntej a właśnie oni są najbardziej widoczni i głośni. o tych "normalnych" jakoś ciszej. opinię środowisku załatwiają właśnie ci pseudo.
wydaje mi się że podobnie bywa z westem..
oo tak w pelni sie zgadzam. niejeden przypadek widzialam prostaczka co to sobie stajnie wybudowal, kupil araba, kulbake west zeby mu bylo wygodnie, oglowie z czanka i heja w teren.
albo dziewczyna co juz 3 raz styl zmienila - najpierw kupila ujezdzeniowke, potem zmienila sie w westowca, potem w sznurkowca, a teraz znow jest pingwinem. oczywiscie jak przekwalifikowala sie na west, to pojecia zielonego o tym nie miala, jezdzila "tak se".
a "kawalerii" to juz nawet komentowac mi sie nei chce.
filmik z jeźdcem west i ujeż widziałam. Wniosek nasuwa się jeden: nie ma czegoś takiego jak dosiad west (w sęsie zupełnie inny niż tradycyjny)
Jest albo dosiad dobry albo zły
Na filmiku osoby te akurat mają dobry dosiad - więc gdy przesiedli się na konie to mogli normalnienie na nich ujechać i nawet robić elementy charakterystyczne dla danej dyscypliny (może nie doskonale ale zawsze)
To samo pokazuje przykład z Anky - która się do występów w reiningu przygotowuje i dośc dobrze (ponoć) jej idzie ponieważ w zasadzie najważniejsze pdostawy ma (prawidłowy dosiad wyniesiony z bycia mistrzynią w ujeżdżeniu) szlifuje detale
Bardzo fajny filmik. Nie widziałam go jeszcze...
Mam wrażenie że koń tego kowboja jest bardziej pod kontrolą, ale może mi się tylko wydaje....
Ja miałam okazję pojeździć na koniu zrobionym super do westu i nie wiem, czy można przygotować konia np. do dresażu w takim stopniu, jak był zrobiony tamten. To był po prostu automat.
Zmiana nogi w galopie co foule poprzez przeniesienie wodzy nad szyją (lewa-prawa strona)...
Dziewczyna stała na środku placu, kazała zamienić mi się w worek i wykonywać polecenia - a koń robił pode mną niesamowite rzeczy, o których mi się nawet nie śniło, że mogłabym je zrobić....
Koń z powodzeniem potrafi chodzić w siodle klasycznym.
poza tym: tak jak to ktoś wcześniej napisał, ja też jestem pod wrażeniem na pokazach jak konie potrafią stać w miejscu na luźnych wodzach i nawet głową nie zamachać... Pamiętam jak koleś poprowadził całą imprezę z konia - jeździł z mikrofonem - podczas pokazów tych wszystkich konkurencji jeździł sobie obok zawodników i komentował... Mikrofon mu piszczał, ciągle były jakieś sprzężenia a konio nic... I jego koń i zawodnika....
To tyle.
Mnie osobiście się nie podoba brak jakiegokolwiek rozprężenia konia po wyjściu ze stajni, od razu prawie hajda galopem - chodzi mi o teren, bo na ujeżdżalni to widziałam kilka minut stępa/kłusa...
Ale w tereny z westowcami już się nie wybieram, bo oni ciągle galopują, a mój koń chciał ich koniecznie wyprzedzać barankami....
Już się nie wybiorę, bo nie mam takich w stajni....
Będąc w USA zapisałam się na jazdę po Central Parku w Nowym Jorku która polegała na wypożyczeniu konia ze stajni i samodzielnym przedostaniu się ulicami miasta do parku i przejażdżka tam po wytyczonej ścieżce konnej i powrót.
Przyjeżdżam więc do stajni a ci się pytają w jakim stylu jeżdżę: czy western czy English style (tradycyjnie).
Ja na to że English style.
A oni że to wspaniale bo jakbym powiedziała że po westowemu to by nie dali konia.
Ja na to: czemu?
A oni: no bo ci co mówią że jeżdżą po westowemu to nie umią jeździć tak naprawdę.
Czyli coś w tym musi być że po westowemu sie można wozić w zasadzie nic nie umiejąc.
-siodła westernowe są niezdrowe dla końskiego grzbietu
powiem tak,
to jest MIT, z którym moge sie zgodzić...
nie tyle niezdrowe co w 80% ŻLE dopasowane... przez co sprawiają koniowi dyskomfort...
siodla west w większości są zbudowane na podstawie budowy AQH, który jest specyficzny... i większość tych siodłe absolutnie nie nadaje sie na "nasze rodzime konie"
naprawdę serce mi sie kraje patrząc, ze wiekszość osób kupuje siodło "po taniości", i jest ono absolutnie niedopasowane...
jako, ze sama miałam niedopasowane siodło 😀iabeł: 😀iabeł: i w końcu ktoś mnie uświadomił zaczęłam poszukowac odpowiedniego...
pamiętam, że mierzyłam około 10-ciu różnych siodeł zanim trafiłam na obecne - odpowiednie z padem korekcyjnym...
niestety - coś za coś...
siodło odbiega kompletnie od mojego gustu - jest tłoczone, wiochmeńskie, jasnobrązowe (miało być zero zdobień i czarne)... cóż... albo wygląd albo komfort konia...
wybrałam to drugie
Po klasycznemu też się można wozić w zasadzie nic nie umiejąc.
Tu kopniesz, tam szarpniesz i pójdzie. A czy to piękne, miłe i przyjemne będzie dla konia i jeźdźca... To już każdy sam sobie odpowie.
Każdy jeździec dąży do wyniku: "pomyślełem/am i koń to zrobił". Uczucie nieziemskie, nieprawdaż? 😉
A jakimi metodami... No cóż...
Siodła westernowe mają to do siebie że przez większą powierzchnię lepiej rozkładają ciężar. Oczywiście te dobrze dopasowane.
Jako że jeżdżę na różnych koniach zastanawiam się nad siodłem bezterlicowym, ale jeszcze nie spotkałam osoby która takie siodło ma i mogłaby się wypowiedzieć, bo bez tego ani rusz 😉
🚫
Paulinka jest wątek o siodłach bezterlicowych 🙂
możesz tam zajrzeć i zaczerpnąć potrzebnych informacji 🙂
http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,519.0.html
chcialabym troszeczke napisac o filmiku... Denis Schulz mial pozadne podstawy jazdy klasycznej...
Cofanie, jesto to kara, w zaleznosci od przewinienia. Jak kon dryfuje - zatrzymujemy sie na scianie. Jak wypada lopatka - chyba nie ukaramy go cofaniem...? ;-) Cofanie, jako kare, uzywa sie tez przeciez w klasyce.
Na szanujacych sie farmach koni pleasurowych obok stajni jest tor, ala wyscigowy. To tam rozgrzewa sie konie pleasurowe.. Poza tym ja podobnie jezdze moja landryne - na poczatek duzo klusa posredniego, na bardzo luznej wodzy, potem galop na kolach i dopiero, jak spusci pare - zaczynamy to, co mialysmy w zanadrzu.
Odnosnie patentow... Czesto spotyka sie wodze westernowe, od wedzidla idace pod piersia jak wypinacze i zawiazane na grzbiecie. Ja osobiscie lonzuje na czambonie.
Sosi, a te zawody plesaurowe pod Wawa... No niestety, taki jest jeszcze poziom w Polsce. ale coraz wiecej osob ma swiadomosc tego, jak to powinno wygladac.
A konie sie nie zapoprezaja, bo poreg jest szerszy i niedociagniety tak jak w klasyce.