Jak karać konia?

Ktoś   Dum pugnas, victor es...
18 listopada 2009 10:44
a ja wiem na 100% że nie chciałabym być koniem guli,a co dopiero dzieckiem. 🤔

[quote author=epk link=topic=1926.msg382884#msg382884 date=1258533486]
Naprawdę bez żadnych kar? Czyli co, nigdy nie zabrałas im zabawki "za karę", nigdy nie przerwałaś zabawy w latanie po łóżkach? Nigdy nie odesłałaś sprzed TV (przykładowo) jak się rozbrykały? Nigdy?? Bo wiesz, to jest kara...



Są zasady . które umożliwiają wspólne życie , także z dziećmi.
Te zasady , to jedzenie o określonych godzinach, czy pójście do swoich łóżek np o godzinie 19.
Nie o 19:30m , czy o 20.
O 19 - bez wyjątku.
Przy czym nie ma kary , jak nie chcą iść , tak jak i nie ma nagrody, jeśli pójdą.
Znaczy, nie groziłam ... jeśli nie pójdziecie spać, to was ukarzę i nie mówiłam, jeśli pójdziecie do łózek o 19  to   dostaniecie za to nagrodę. 

To zwykła konsekwencja , która umożliwia w miarę bezproblemowy przebieg dzieciństwa i dobre relacje w domu.

I to wszystko procentuje.
Dzieci potrzebują ram , w których czują się bezpiecznie, są muszą być  pewne aprobaty , uczuć rodziców.
Tylko to trzeba wprowadzać jak najwcześniej , spokojnie , wtedy staje się normą.
Pamiętam zdziwienie koleżanek  9 -letnich  moich dzieci, że  o 19 idą do łózeczek - a one tak były przyzwyczajone,że było to  dla nich normą.


Koniom takie ramy też są potrzebne - lubią uporządkowany rytm życia, czują się wtedy bezpiecznie.

Zresztą ktoś ładnie napisał , jak  można zdziwić się , że kary wcale nie są potrzebne,ale nie jestem  w stanie tego odszukać.

p.s

Na posty prowokujące , nic nie wnoszące poza oceną mojej osoby- nie będę odpowiadać.
[/quote]
każde dziecko kiedyś spróbuje buntu..to naturalne i należy do normalnego ! rozwoju dziecka...ono się uczy i poznaje świat...i musi pojawić się bunt,zeby mógł spotkać się z oporem...dziecko potrzebuje "sciany" o która musi się oprzeć i wiedzieć,że dalej mu pójść nie wolno.

analogicznie - tak samo jest z końmi,jezeli nie będzie granicy,ani dziecko ani koń nie będa się w takiej sytuacji czuły się bezpiecznie...jak nie czuje się bezpiecznie,to nie ma zaufania...a bez zaufania nie ma współpracy.
dempsey   fiat voluntas Tua
18 listopada 2009 10:44
nie no przeciez kon sie od dziecka niczym nie rozni. w kwestii wychowania i dyscyplinowania. obojgu dyscyplina i zwiazany z nia stres strasznie szkodzi.  😁 a zwlaszcza temu niewinnemu poltonowemu kopytnemu zwierzeciu, ktore moze w ulamku sekundy wyslac kogos na wozek inwalidzki.
(niechybnie zaraz sie dowiem, ze jestem zwolennikiem znecania sie nad nic nie rozumiejacymi dziecmi i zwierzetami)

Tania, ja kiedys naprawde tak zrobilam. po pol godzinie naklaniania konia do wejscia w piaskowe wyrobisko zlazlam z siodla i sama tam wskoczylam, a nastepnie wytarzalam sie na grzbiecie, prychajac glosno. i co? wszedl!  😅 (serio serio)

edit: pisalysmy jednoczesnie z Ktos
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
18 listopada 2009 10:56
i sama tam wskoczylam, a nastepnie wytarzalam sie na grzbiecie, prychajac glosno.

o nieżle. ale ktoś ci musiał konia trzymać czy jak?
Z wchodzeniem to i ja robię. Kiedyś ktoś pisał,że wchodził do wody.
To też widzę.
Natomiast te trudniejsze to chyba tylko Honza Blaha umie pokazać.
dempsey   fiat voluntas Tua
18 listopada 2009 10:57
o nieżle. ale ktoś ci musiał konia trzymać czy jak?

no tak, drugi jezdziec zsiadl i trzymal oba (pekajac ze smiechu)
Remedioss   2* Parelli Professional
18 listopada 2009 11:07
Z koniem uciekającym z hali.
Proponowałabym zastanowić się jaka była przyczyna ucieczki. 
Koń źle skojarzył halę, coś mu nie pasowało, czy to otoczenie, czy to trening nie wiem, ale faktem jest, że do tego stopnia, że podjął decyzję o ucieczce z miejsca.
Jeśli wrócisz tam i zastosujesz mu więcej niewygody rezultat będzie odwrotny niż byś chciała. To znaczy, oczywiście możesz tam konia zatrzymać na siłę i zmusić do pozostania, ale czy o to Ci chodzi? Czy chcesz żeby koń zostawał z tobą w hali tylko dlatego że się ciebie boi i boi się konsekwencji ucieczki?
Strach-Ucieczka-Zmuszenie konia do powrotu-Jeszcze większy strach-Niechęć do pracy
Ja nie widzę tu rozwiązania problemu.
Po pierwsze należało by się zastanowić co było przyczyną ucieczki. Dlaczego w ogóle koń Cię wywozi. Po drugie jeżeli już chcesz stworzyć mu niewygodę to prędzej tam gdzie uciekł. Następnie wrócić do hali na odpoczynek i wygodę. Koń zacznie kojarzyć halę z czymś przyjemnym.
Strach w hali - Ucieczka poza halę (do wygody) - Niewygoda poza halą/ brak wygody poza halą - Powrót do hali - Wygoda w hali

Jednym z plusów bycia "kochanym naturalnym" jest to, że jak zsiądziesz z konia w terenie to przed tobą nie ucieka i nikt ci go nie musi trzymać hahahahahahahah
To nie była hala, tylko ogrodzone pastwisko, na którym koń chętnie przebywa.
Mam wrażenie,że po prostu wykorzystała to, że galopowałyśmy zbyt blisko otwartej bramy. I albo chciała po swojemu zakończyć pracę na dziś, albo w końskiej głowie narodziła się myśl: O, otwarte! No to dawaj!
Nie było to żadne płoszenie, nie miałam na tym pastwisku później problemów.
Obserwując jej zachowania na pastwisku, mam wrażenie, że czasem działa na zasadzie: O drąg zdjęty. Skoczę! I za chwilę: O skoczyłam, tylko po co? Co ja tu robię? Chcę do domu! I w takich sytuacjach daje się spokojnie zaprowadzić z powrotem na wybieg. Jej reakcje są zaskakujące dla większości osób w stajni. Tym bardziej, że przez 90% czasu jest grzecznym i spokojnym koniem.
dempsey   fiat voluntas Tua
18 listopada 2009 11:26
Jednym z plusów bycia "kochanym naturalnym" jest to, że jak zsiądziesz z konia w terenie to przed tobą nie ucieka i nikt ci go nie musi trzymać hahahahahahahah

alez on przede mna nie uciekal. po prostu mozliwosc oddalenia sie (nie ucieczki, tym bardziej przede mna, zaznaczam) zostala w ten sposob wyeliminowana
rozumiem, ze masz sposob na zagwarantowanie w 100% ze kon stojacy obok ciebie luzem na pustej lace nie oddali sie.
ElMadziarra   Mam zaświadczenie!
18 listopada 2009 11:33
Na koniec tej całej "śmiesznej" dyskusji wyszło mi, ze jestem naturalna, bo mój koń nigdy nie ucieka przede mną w terenie, co więcej, gdy zdarzy mi się nieplanowane spotkanie z matką ziemią, to zawsze po mnie wraca 😲

Ale biorąc pod uwagę powyższe zastanawiam się co robi w jego pysku te cholerne wędzidło i co robi bat w moim reku (bo nie przecież tyko i wyłącznie komplikuje poprawne trzymanie wodzy). O matko, przecież zdarza się że ja tego bata użyję ❗ 😲

Nie Remedioss, nie tylko "kochanym naturalnym" konie nie uciekają w terenie. Skur... klasykom, którzy karzą swoje konie 😲 BATEM 😲 też się to zdarza.
dempsey   fiat voluntas Tua
18 listopada 2009 11:35
he przyznaje sie... moj chcial uciec na sam moj widok! jak tylko zajarzyl ze jestem na ziemi, wlaczyl wrotki..
bo bal sie ze go znowu zbije batem  😂

dobrze przepraszam z mojej strony koniec oftopa
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
18 listopada 2009 11:36
remedioss: Coś mi się  zdaje się że twój sposób

Niewygoda poza halą/ brak wygody poza halą - Powrót do hali - Wygoda w hali

niczym oprócz specyficznego słownictwa się nie różni od sugerowanego przeze mnie rozwiązania

Ew. w miescu wywiezienia zaserwowała intensywna pracę i potem na hale wróciła
Jednym z plusów bycia "kochanym naturalnym" jest to, że jak zsiądziesz z konia w terenie to przed tobą nie ucieka i nikt ci go nie musi trzymać hahahahahahahah
jednym z plusów nie bycia "naturalnym" , jest to ,ze zamiast tracić czas na ślepe uliczki, człowiek szkoli swój warsztat jeździecki i jak już wsiądzie na konia, to czuje się tam pewnie i nie musi zsiadać,żeby go do czegoś przekonać, bo potrafi do wszystkiego przekonać z siodła.
Remedioss   2* Parelli Professional
18 listopada 2009 11:49
Szkoda Elu że nie widzisz różnicy.

Ojej 🙂 hahaha jakiś anty naturalny front się podburzył. No cóż. Odpowiem może na pytanie. Tak można konia nauczyć nie oddalania się od człowieka 🙂.
Dla rozwiania fantastycznych wizji jakoby "BAT" i "WĘDZIDŁO" było narzędziami wyklętymi przez szkoły naturalne, zapraszam do lektury książek kilku naturalnych trenerów, tudzież do wybrania się na ciekawe pokazy, lub seminaria ogłaszane przez organizacje z tego nurtu. Zdobycie chociaż odrobiny wiedzy na temat metody którą się krytykuje jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

Myślałam, że może nawiążemy ciekawą rozmowę na temat wzmocnień pozytywnych i negatywnych, ale chyba się przeliczyłam.
.... wyszło jak zawsze.

izydorex rozumiem 🙂 prawdopodobnie najłatwiej problem można by rozwiązać zamykając wyjście 🙂

wrotki, ale mi to sprawia przyjemność 🙂

Poza tym powiedz to jeźdźcom np. z Hiszpańskiej Szkoły Jazdy w Wiedniu  😀
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
18 listopada 2009 11:51
no tak, Wrotki, ale twój kon nie umnie aportować a nawet szczekać - 😂 naturalne konie już dawno opanowały sztuke bycia psem, a nawet kotem jak trzeba 🤬
Remedioss   2* Parelli Professional
18 listopada 2009 11:55
Ela 🙂 Twoja wypowiedź mówi sama za siebie. Poziom i merytoryczność powalająca.
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
18 listopada 2009 11:58
no dobra. to teraz całkiem serio remedioss. Tu można zobaczyć do czego można dojść na 3cim poziomie PNH czyli circa po 10 latach szkolenia siebie i konia wg tej szkoły. W jakiej równowadze jest konik z jeźdzcem, jak doskonale na pomoce ustawiony. A co najważniejsze jak amazonka nie boi się jeździć jeżdżąc na ogrodzonym okólniku o prowminiu 15 metrów. Godny podziwu i skopiowania jest też trening konia za pomocą Melexa.



dempsey   fiat voluntas Tua
18 listopada 2009 12:07
Myślałam, że może nawiążemy ciekawą rozmowę na temat wzmocnień pozytywnych i negatywnych, ale chyba się przeliczyłam.
.... wyszło jak zawsze.

no ale Remedioss, z całym szacunkiem, sama skierowałaś rozmowę na takie tory, używając w pierwszym poście tonu wyższości i ironii, sugerując że jeśli ktoś nie prowadzi konia metodami takimi jak twoje, to koń od niego ucieknie. no to jak dyskutować????
Tak ogólnie to bez kary chyba nie istnieje nagroda?
Bo co byłoby układem odniesienia dla nagrody?

taniu dokladnie. strone wczesniej pisze o koniu, ktory nieznajac kary, nie rozumie nagrody.
edit: dwie strony  😉
[quote author=Tania link=topic=1926.msg382887#msg382887 date=1258533630]
Tak ogólnie to bez kary chyba nie istnieje nagroda?
Bo co byłoby układem odniesienia dla nagrody?

taniu dokladnie. strone wczesniej pisze o koniu, ktory nieznajac kary, nie rozumie nagrody.
[/quote]
O widzisz,to mnie umknęło i powtórzyłam.
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
18 listopada 2009 13:31
a tak w ogóle to jeszcze taka obserwacja szkolna można by rzec - która też niejako na konie możnaby przenieść.

Kogo bardziej w szkole woleliście: nauczycieli co to tygor umieli wprowadzic i byli wymagający, na lekcji był ład i porządek,  i uczniom coś tam do łbów nakładli  - czy też nauczycieli co to nic nie wymagali, na lekacjach był rejwach bo uczniowie robili co chcieli i w rezultacie nic nie umieli?

ElePe,
no oczywiście że tych drugich  🤣
Pierwszych docenia się dopiero po latach.
no dobrze to powiedzcie mi -jak karzecie swoje konie? Skoro nie mówicie i nie piszecie o biciu- to jak?
Proponuję zdenifiować najpierw słowo "bicie", żeby znów nie toczyć dyskusji w dwóch językach. Czy użycie bata, nie okładanie nim konia, tylko uderzenie w celu ukarania, to już bicie? Jeśli tak, to ja biję  😡
zalezy do sytuacji. najczesciej dosc agresywnie konia cofam- wtedy kiedy nie szanuje mojej przestrzeni, pcha sie na mnie, wyprzedza czy nie slucha np na lonzy polecen. z sodla najczesciej na niego krzykne, to zwykle wystarczy. czasem, w tej chwili juz naprawde rzadko daje klapa (mial taki zwyczaj, ze stawal mi na noge przy czyszczeniu. stal sobie i nagle bach, przednia noga na moja). no i po prostu nie dopuszczam do pewnych sytuacji, jak widze, ze kombinuje, upominam go wczesniej. bata z siodla wlasciwie nie uzywam jako kary, tylko jako dodatkowego sygnalu, np przy zagalopowaniu na lewo, najczesciej galopuje ze zlej nogi, ale nie karze go za to, tylko mowi, stary, zle to nie tak.
A ja BIJĘ swojego konia. Nie katuję, tylko uderzam. Staram się by odbywało się to bez emocji i wtedy kiedy się należy. I adekwatnie do sytuacji i zachowania konia.

I nie można tego porównywać do wychowywania dzieci, bo: po pierwsze- dziecku można coś przetłumaczyć słownie, po drugie- jeśli konie same między sobą stosują przemoc, nie rozumiem, czemu ja miałabym nie wykorzystać tego naturalnego sposobu komunikacji zwierząt?

Jak karać? Czasem karą jest brak nagrody, czasem karą jest zmuszenie do silniejszej pracy, czy nasilenie niewygody. Czasami karą jest powiedzenie " Nieee", czasami klepnięcie ręką, a czasami ostre strzały batem po tułowiu ( zdarzyło mi się kieedyś dawno temu na lonży gdy koń próbował mnie zdominować)

I co? I mam konia -posłusznego, -wychowanego, -spokojnego, -bezpiecznego nie tylko dla mnie ale i dla innych, -konia który mnie szanuje i -który mi ufa. I mogę z koniem robić całą masę fajnych rzeczy. O !

ps. i wcale nie odrzucam wszystkiego co "naturalne" bo przecież jest w tym podejściu bardzo wiele wartościowych rzeczy, które nie wiem czemu nazywają się "naturalne" skoro są po prostu słuszne, logiczne, normalne i do tego jeszcze stosowane przez wielu koniarzy "klasycznych".
Ludzie- nie dajmy się zwariować.
Wszystko trzeba robić z głową i sercem- i to wystarczy !!
A pamiętacie za starej volty pomysł na koszulki z napisem :
NIE WALĘ KONIA ?
Stale mam ochotę sobie taką zrobić tylko wstydzę się pójść i zamówić.
A syn odmawia pomocy.
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
18 listopada 2009 14:23
Jak karać? Czasem karą jest brak nagrody, czasem karą jest zmuszenie do silniejszej pracy, czy nasilenie niewygody. Czasami karą jest powiedzenie " Nieee", czasami klepnięcie ręką, a czasami ostre strzały batem po tułowiu ( zdarzyło mi się kieedyś dawno temu na lonży gdy koń próbował mnie zdominować)

ano własnie. Nie wiem czemu niektórym słowo "kara" kojarzy się wyłącznie z jakąć karą chłosty baciorem wykonywaną na koniu.
Może sądzą po sobie?  😁
Co do filmiku - zauważyliście porywającą ilość pracy na prawo?  😁

Coś mi się zdaje, że z uprzedzeniem podchodzicie do wpisów guli. Guli pisze też bardzo ważne rzeczy, np. o nastawieniu! że inaczej być nie może, że nie ma innej opcji. Pogratulować metod wychowawczych!
Ale, guli, co proponujesz, gdy "trafi" na osobnika, który z upodobaniem sprawdza, czy "nieprzekraczalne" granice na pewno są nieprzekraczalne? Przypomnij sobie: jak to się dzieje, że słowo "nie!" nabiera znaczenia bariery? 19.01 - nie!

Już ogólnie. Słowo "kara" nie jest emocjonalnie obojętne. Każdy z nas był wychowywany. Różnymi metodami. I mało kto obrywał w skórę jak sądzę. Ja nie obrywałam (no, może raz - ale rozumiem, że czasem można "wyjść z siebie"😉.
Niestety, moja mama (pedagog!) stosowała zasadę daleko posuniętej dezaprobaty. Problem polegał na tym, że nie podobała jej się moja osobowość  😁 I próbowała "posterować", żeby zrobić ze mnie kogoś innego, kogoś wg swoich wyobrażeń. Wolałabym obrywać, byle szanowano moją autonomię!
To tylko trochę OT  😡
Bo chodzi też o szacunek. Mnie w "naturalsach" przeszkadza (w mioim pojęciu) brak szacunku dla koni, robienie z nich... małp? Kojarzy mi się to z zakładaniem kotom spódniczek z bibuły.

Natomiast w "klasyce"... Hmmm... często obserwuję następujące zjawisko: Koń sportowy - jak najbardziej. Jeździec - chyba pełen obaw, ale nie honor się przyznać. Nie chodzi o strach przed koniem, ale o kompromitację sportową (jak przypuszczam). Jeździec nie wie jak spokojnie zbudować "power" konia (na potrzebnym poziomie). A poczucia "power" koniecznie potrzebuje. "Power" dla niego znaczy - buchający ogniem  🤔wirek: I oglądam - lane i szarpane konie, kłute ostrogami tylko w jednym celu - żeby się "zawściekły", bo wtedy - o, tak "ma się konia pod sobą, a nie jakiegoś muła". Bo "zawścieknięty" koń będzie szedł jak burza przez wszystko.
Nie mogę na to patrzeć, po prostu nie mogę na to patrzeć. Nieważne, ile tytułów jeździec ma na koncie - dla mnie jest nikim. Czy to ja mam takiego pecha, że zbyt często to oglądam?
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
18 listopada 2009 14:52
"zawścieknięty" koń   - podoba mi się to określenie.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się