sa tez nieswiadomi. my chcemy trafic do tej wlasnie grupy i jej pomoc
Czego niby ludzie mają być nieswiadomi? Tego ,ze kowal choc raz na jakis czas musi odwiedzic konika? To ,ze kon musi dostac jesc? To ,ze powinien nawet gdy nie ma pracy choc na moment wyjsc?
Wiekszosc doskonale zdaje sobie z tego sprawę, nie bądzmy naiwni. Jakos 20 lat wstecz nie było az takich problemów z wiedzą rolnika o koniu. Tylko ,że 20 lat temu to kon kosztował, oj niemalo kosztował, a pieniązki przemawiały do każdego. Szkoda było wtedy aby zwierzak padł z głodu albo ,zeby okulał. Nie ,kochani to nie niewiedza, konia bardzo często można kupic w granicach 1500 do 1700zł.Wystarczy pjezdzic po handlarzach , poczytac trochę ogłoszeń "oddam konia za symboliczną złotówkę". Ta cena konia -to jest jego przeklenstwo.
Witam,
bardzo ciekawy temat i ciekawe Wasze wypowiedzi (te dotyczace tematu a nie wycieczek osobistych).
Jakis czas temu, na naszym forum probowalismy (powodowani sytuacja PE) takze podejsc do tematu jak powinna wygladac pomoc, co jest sensowne a co nie i jak zabrac sie do czegos, co moze przyniesc okreslone rezultaty.
Nasza dyskusja skonczyla sie na czesci akademickiej, bowiem oczekiwana dlugo Pani Prezes nie raczyla sie do nas odezwac a Met, ktora jest obecna tutaj z calym swoim doswiadczeniem, nie jest obecna u nas ;-)
Tak czy siak... Chcialam Wam podrzucic pewien link, bo moze on bedzie jakas inspiracja...
Bedac w tym roku na zawodach w Olympii, w Londynie, mielismy okazje ogladac prezentacje tej oto organizacji:
http://www.thebrooke.org/index.asp?id=1Pewnie niektorzy sie zaraz oburza, ze jak to- Polakow porownywac do krajow trzeciego swiata... No ale jesli wezmiemy pod uwage jakie procedery mialy miejsce w niedalekiej historii, wowczas mozna by stwierdzic, ze polska wiedza nie odbiega daleko od tej, ktora maja ludzie z najbiedniejszych krajow.
Po co przytaczam ten link? Bo byc moze warto w Polsce zorganizowac cos podobnego? Tutaj wiecej o ichniejszym approach:
http://www.thebrooke.org/section.asp?id=96A tutaj filmik:
http://www.helpadonkey.tv/Moze w Polsce taka organizacja mialaby racje bytu?
wrotki - pozwolę sobie się nie zgodzić z tym Bardzo Ważnym Panem. Tym bardziej, że również nie stoi zbyt pewnie na teorii przez siebie stworzonej. Bo jak się ma działalność wykładowcy, którego myśli są konskekwentnie nie tylko narzucane, ale wręcz wmuszane w studenckie mózgi, do jego zdania o dziennikarzach? Doprawdy, on nie narzuca studentom, o czym i jak mają myśleć? I nie ma sladu próżności w jego działalności, w porównaniu z dziennikarskim fachem niemal kaznodziejskiej? Ostatecznie dziennikarz nie stoi na piedestale i można śmiało wdawać się w polemikę z nim, natomiast z wykładowcą kłócić się jest nader nieroztropnie, o ile kłócący się chce otrzymać pozytywny stopień 😎
Dziennikarz, oprócz kształtowania opinii publicznej (czyli mówienia innym, co mają robić), ma też za zadanie przekazać informację w formie nadającej się do czytania/słuchania, czyli nie tylko zgodnej z zasadami poprawnej polszczyzny, ale też noszącej znamiona dobrego literackiego produktu.
Bez dziennikarzy powstałaby informacyjna pustka, trudna do wyobrażenia w realiach dzisiejszych czasów.
A że niektórzy z nich popadają w narcystyczną megalomanię i próbują stać się bez mała sumieniem narodu, lub siłą kształtującą ludzkie umysły? No cóż, ryzyko zawodowe 😀
dokonałaś prostego błędu projekcyjnego, zakładasz że w sytuacji którą przedstawiłem, relacje między wykładowcą a studentem, wyglądały analogicznie jak miedzy nauczycielem a uczniem liceum. zapomniałaś,że miałem ten przywilej, że studiowałem jeszcze wtedy, kiedy wykładowca nie był chałturnikiem, a naukowcem który chciał sprzedać swój warsztat kolejnym następcom...podkreślam słowo warsztat, czyli narzędzia do prowadzenia badań naukowych.
w takich relacjach , zgoda oparta jest na consensusie wniosków i obserwacji, a nie na presji władzy czy autorytetu. zapewniam Cie ,ze coś na kształt życzliwości dziekana, zyskałem dzięki wskazaniu mu pewnej "niedokładności" w jego wypowiedzi ( teokratyczny charakter bolszewickiej Rosji, jako pierwszy zauważył Roman Dmowski, a dopiero później Aleksander Herz omówił ten fakt w swojej naukowej publikacji)...a to nie jest łatwo, "panu starszemu" który mógł bywać jeszcze przed wojną na wykładach Herza, powiedzieć ,że jego guru mógł wpaść na pewien pomysł, zainspirowany spostrzeżeniem kogoś innego...powiedzmy że kogoś, kogo entuzjastą nie był.
O, to dokładnie tak jak Ty wrotki . wink
Oczywiście mam na myśli twoją działalność no forum.
W sumie dziwi mnie, że tak niezależna jednostka na jaką się starasz kreować, tak łatwo przejmuje czyjeś teorie. no tak, sofistyczna żonglerka słowem, bez treści i argumentów, to charakterystyczny stygmat adeptów dziennikarstwa...odwrócić kota ogonem i rżnąć głupa- dla mnie to bardziej jednak magiel niż publicystyka.
ps. mam całą masę anegdot na temat studentów dziennikarstwa, z racji bywania na międzywydziałowych zajęciach...zawsze w nich dominuje "brak wątpienia", żeby nie powiedzieć naiwność, wobec tez stawianych przez wykładowców.
🤔wirek:: Wrotki tak sobie zachodze w "glowe"-co Twoja wypowiedz miala wspolnego z omawianym tematem?
nie ma co zachodzić, wystarczy znać znaczenie słowa dygresja.
swoją droga to chyba pierwszy raz w całej rozciągłości i bez wyjątku, zgadzam się z wypowiedzią Pawła.
Rozumiem Wrotki ,że to żart a Twoje wypowiedzi w tym temacie to tylko i wyłacznie dygresja.
Mam propozycję - założ sobie wątek na różne tematy i tam sobie dyskutuj w dowolnych sprawach.
Tu natomiast jest temat dotyczący fundacji a dokładnie jakbys nie był łaskaw przeczytac brzmi " Wielka orkiestra fundacyjnego szalenstwa".
moim zdaniem na broszkurkach powinny sie znalezc takie informacje:
- okreslenie, czym jest dobrostan
- szkic budowy konia
- co nieco o kopytach
- opis najbardziej popularnych chorob i ich profilaktyka
- kontakty na... kogo? kogos, kto moze pomoc w sytuacjach kryzysowych
Może broszurkę rozdawaliby lekarze i w miejscu na "pomoc" by wbijali swoją pieczątkę?
zgadzam sie z Tomkiem w całej rozciągłości.
Hmmmmm, apropo wspomnianych tu biednych starych ludzi, ktorych się oskarża o maltretowanie zwierzat - włąsnie pokazali w tv starszego pana, który "maltretuje" krowy i świnie, bo mieszkają na dworze w zimie. Kroty i świnki były tłuste, dwa pieski też grube i puchate. Full siana, gruba sierśc na kroach, zero kści na wierzchu.....no ale biedne zwierzątka cały rok na dworze, a teraz zima, toż to maltreotowanie przecież :/
No i z kolejnego człowiek robi się zbrodniarza. Ale krowa tak jak i koń trzymana cały rok na dworze i karmiona sobie poradzi doskonale, bo jest przyzwyczajona do warunków. Świnie podejrzewam ze też. Ale jak sie nie ma z czego zrobić afery to robi się z niczego.
Może powinniśmy uświadomić czasami też ludzi z TV i TOZu co jest złym stanem zwierzat?
Dokładnie, też dostałam posrednio skarge od jakiegoś anonima, że koń stoi na mrozie na dworze :/ a sierść gruba, koń w dobrej formie, energia go rozsadza... mam do boksu przywiązać, bo pada śnieg? 🤔 Niestety wiedza społeczeństwa o koniach jest tak niska, że to się w głowie nie mieści.
Tak z innej strony:
-rozmawiałam w weekend z rolnikiem,który był na szkoleniu organizowanym przez OZHK .
Szkolenie prowadził lekarz weterynarii i opowiadał o chorobach i dobrostanie.
Rolnik był zachwycony i wiele skorzystał /przepytałam/.
Czyli można i trzeba wiedzę nieść pod strzechy.
Tomku, ja oglądając ten materiał i ludzi z TOZu kręcących się przed kamerą, to miałam wrażenie, że nie mają pojęcia żadnego o dobrostanie zwierząt i nie rozrózniają zwierząt w dobrej i złej kondycji. To dokładnie wyglądało, jak z tymi dziewczynkami "koffającymi konisie" (tu: krówki). Nie wiem jacy ludzie pracują w TOZach, bo może włląsnie grono "mieszczuchów" i "nawiedzonych wegetrian" a nie np. doświadczeni zootechnicy. Moim zdaniem tamtą grupę ludzi należałoby uświadomić i pokazać im zwierzęta w kiepskiej kondycji, bo chyba takich nie widzieli.
Taniu takich szkoleń jest niestety bardzo mało, a wielka szkoda, bo w sumie OZHK ma na celu takze edukację hodowców zrzeszonych w danym związku. A można by było robić ich naprawdę wiele i z pewniością chętnych byłoby zawsze sporo. Tylko pewnie kwestia organizacji rozbija się o pieniądze, no bo taki skromny rolnik nie zapłaci kilkaset złotych za szkolenie, pieniędzy ze składek pewnie nie wystarczy na organizację czegoś takiego, no i nie ma chętnych za dużo, którym chciałoby się organizować takowe.
wielu ratownikow o dobrostanie zwierzat nie ma pojecia
jak uslyszalam, ze dzikie koty powinno sie trzymac w klatkach - dla ich dobra, bo przeciez na wolnosci czeka na nie wiele niebezpieczenstw - to mi wszystko opadlo
Jako małe dziecko wychowywałam się na wsi u dziadka.
Dziadek był takim "chłopem z chłopów" ,uczciwie powiem ,że nawet nie widziałam aby dziadek cokolwiek czytał. Swojego czasu myslałam ,że nie umie pisac i czytac. Jednak mama mówiła mi ,ze jakies tam szkoły dziadek skonczył.
Dla czego o tym piszę? Bo własnie ten dziadek nauczył mni szacunku do zwierząt. Pamietam jak dzis jak Babcia zle się czuła i w niedziele poprosiła dziadka aby zaprzęgł konia i zawióz nas w niedzielę do koscioła a dziadek popatrzył oburzony i powiedzial "konie pracowały cały tydzien i tez im się wolne należy" no i poszlismy pare km pieszo.
Pamiętam rowniez jak jako dziecko wróciłam z fajnego kuligu i chcialam zmarznięta biegiem uciec do domu a dziadek złapał mnie za kołnierz i powiedział "hola moja panno , najpierw to trzeba zadbac o zwierzaki a potem o siebie" i chciałam nie chciałam najpierw musiałam z dziadkiem wyprząsc konie, zaprowadzic do stajni, wrzucic im siana a poznej dopiero mogłam pomyslec o sobie a ..i jeszcze musiałam pamietac ,ze za gfodzinę trzeba dac koniom wody bo wczesniej nie można było bo konie zgrzane i groziłoby to ochwatem. Tego uczył mnie dziadek, chłop ledwo piesmienny, nie oczytany.Pamiętam tez jak Babcia przenisoła budę psią w inne miejsce i jak dziadek wrócił z pola i zrobił awanturę o ta budę "Czys Ty Kobietao zwariowała , budę wstawiasz na samo słonce"
Dlatego smiem twierdzic ,że chłopow wcale nie trzeba uczyc postępowania ze zwierzakami, oni dobrze o tym wiedzą tylko po co? Dzisiejsze podejscie do zwierząt jest takie- kon kosztuje niewiele a weci są drodzy, pies a tyle burków biega dookoła.
Może i przesadzam, może i nie wszystcy tacy są ale niestety większosc taka jest.Zamiast psu dac jesc stoją pod sklepemz piwikiem lub innym trunkiem w garsci, nie chce się robic i tyle. Kary, kary i jeszcze raz kary.
Czyli już jest ustalony adresat akcji czy jeszcze nie?
ustalony - 'opiekun nie do konca swiadomy pochodzacy ze wsi'
jak sprawnie nam sie to uda, to potem mozemy myslec o nastepnej broszurce 😉
ustalony - 'opiekun nie do konca swiadomy pochodzacy ze wsi'
jak sprawnie nam sie to uda, to potem mozemy myslec o nastepnej broszurce 😉
szkoda Waszych pieniązków.
sa rzeczy, ktore da sie bez kasiurki zalatwic 😎