Zamulenie halowe?
Czy macie wrażenie że teraz, w sezonie halowym koń wam sie zamula? I że syndrom zamulenia mija jak ręką odjął natychmiast po wyjściu na zewnątrz?
No i jakie macie sposoby na uleczenie tego syndromu.
mój wręcz przeciwnie - robi się "podkurwiony" jak dłużej chodzi na hali. Najlepsze na to: padok na odstresowanie, wybieganie 😉
U mnie nie tyle co zamulenie, ale wyciszenie 😉
Hala = ograniczona przestrzeń.
Ograniczona przestrzeń = brak możliwości ścigania się i przypominania sobie o torach 😉
Hala też = mniej straaasznych czynników zewnętrznych.
Mimo tłoku, koń bardzo się wyciszył i zgrzeczniał. Zobaczymy jak to będzie w nadchodzącym sezonie otwartym 😉
kompletnie nie. jesli hala jest widna (u nas jest 200 swietlikow), jasna, pracuje sie w niej ...tak samo jak na dworzu. nawet latem, jesli sie pootwiera wszystkie cztery wielkie wrota, to tak jakby sie jezdzilo na dworzu... z dachem przeciwko sloncu.
uwielbiam jezdzic na hali. 😅
Halowo to ja się zamulam.Koń podminowany.
Dlatego w tym roku mam mocne postanowienie przeplatać zawsze terenem.
Narazie realizuję twardo chociaż odmrożę się jak nic.
kompletnie nie. jesli hala jest widna (u nas jest 200 swietlikow), jasna, pracuje sie w niej ...tak samo jak na dworzu. nawet latem, jesli sie pootwiera wszystkie cztery wielkie wrota, to tak jakby sie jezdzilo na dworzu... z dachem przeciwko sloncu.
uwielbiam jezdzic na hali. 😅
Ja to mam takie spostrzeżenia , że dresiaże wolą jeździć w hali nawet latem.
🚫
przepraszam ..ale zawsze mnie bawiła forma "na dworzu"
z poradni językowej PWN:
na dworze
Dzień dobry,
która forma jest poprawna: na dworzu czy na dworze? Pochodzę z woj. lubuskiego i używamy tej drugiej. Jestem obecnie na emigracji i spotkałam się jednak u wielu osób z tą pierwszą. Jakoś mi ona nie pasuje, ale chciałabym dowiedzieć się, czy się mylę. Z góry dziękuję za odpowiedź.
E. Budzisz
Dwór w znaczeniu 'przestrzeń poza domem' odmienia się tak samo jak dwór w znaczeniu 'dom mieszkalny': w obu wypadkach mówimy na dworze. Forma na dworzu jest dość rozpowszechniona, ale uchodzi za błąd i tak jest traktowana w słownikach.
— Mirosław Bańko, PWN
22.01.2009
W gwarach występuje dość powszechnie na dworzu, na dworze (oczywiście poza południem, gdzie nie inaczej tylko na polu). Na dworze jest charakterystyczne dla gwar śląskich, wielkopolskich, kaszubskich. I tu właściwie wyłączne. Ale występuje też w środkowej i północnej Małopolsce, na Mazowszu, sporadycznie na Mazurach, z tym że w tych gwarach równoprawne jest też na dworzu. Na dworzu notowano poza tym na Kujawach, ziemi chełmińsko-dobrzyńskiej, w gwarach malborskich i na Warmii. Być może również dlatego Korespondentka (mająca jako wzór język ogólny, ale może związany też jakoś z dialektem wielkopolskim) nie powie na dworzu, a innym, słyszącym to wyrażenie na co dzień, nawet do głowy nie przyjdzie, że jest niepoprawne.
— Barbara Grabka, IJP PAN, Kraków
[quote author=lostak link=topic=12813.msg403548#msg403548 date=1260783519]
kompletnie nie. jesli hala jest widna (u nas jest 200 swietlikow), jasna, pracuje sie w niej ...tak samo jak na dworzu. nawet latem, jesli sie pootwiera wszystkie cztery wielkie wrota, to tak jakby sie jezdzilo na dworzu... z dachem przeciwko sloncu.
uwielbiam jezdzic na hali. 😅
Ja to mam takie spostrzeżenia , że dresiaże wolą jeździć w hali nawet latem.
[/quote]
bo maja lusterka, a strasznie lubia sie przegladac.... 🏇
🚫
cd.
Mnie bawiło zbiorowe tłumaczenie brytyjskiemu nauczycielowi angielskiego tej zawiłej sprawy :
-na dworze,na dworzu no i oczywiście na polu.
Grupa wychodziła ze skóry a pan i tak nic nie zrozumiał.
[quote author=rider1 link=topic=12813.msg403555#msg403555 date=1260783853]
[quote author=lostak link=topic=12813.msg403548#msg403548 date=1260783519]
kompletnie nie. jesli hala jest widna (u nas jest 200 swietlikow), jasna, pracuje sie w niej ...tak samo jak na dworzu. nawet latem, jesli sie pootwiera wszystkie cztery wielkie wrota, to tak jakby sie jezdzilo na dworzu... z dachem przeciwko sloncu.
uwielbiam jezdzic na hali. 😅
Ja to mam takie spostrzeżenia , że dresiaże wolą jeździć w hali nawet latem.
[/quote]
bo maja lusterka, a strasznie lubia sie przegladac.... 🏇
[/quote]
Kurcze - taki jestem stary - a o tym nie pomyślałem.
Ja to rano jak patrzę na siebie w lustrze w tualecie to mam już dosyć na cały dzień - i dlatego nie jestem dresem - chyba?
plusem na hali jest rzeczywiście to, że koń się może skupić, mój co prawda już wyrósł z oglądania się za wszystkim co się rusza, ale ma się ten komfort na hali mimo wszystko.
ps. ja teeeż bym chciała lustra.. 😉
na hali moj kon jako-tako pracuje, moze jeszcze nie ma problemu, bo do konca nie przenieslismy sie 100% na hale. pewnie zrobimy to teraz. zaobserwowalam jednak rzecz przeciwna - czyli po sezonie, jak wychodzi (albo w trakcie sezonu jak sie uda) na zewnatrz, to leeciii... roznosi go wrecz 🙂
Ja ze swoim dopiero jeden sezon na hali przejeździłam, ale z moich obserwacji wynika, że po dłuższym jeżdżeniu tylko na hali zaczyna nudzić się, wymyślać rzeczy do bania się. Ogólnie zeszłą zimę zakończyliśmy pod hasłem "porażka na całego" i powitaliśmy maneż z ulgą i rozluźnieniem. Na hali nie byłam w stanie wyjść z kręgu - on czegoś wypatruje w jednym narożniku, a ja staram się normalnie do niego dojechać i go wyjechać, tak w kółko całą jazdę, na następnej już przed wejściem boję się, czy będzie się znów płoszył, on to wyczuwa - i tak w kółko 🙁 Jazdy z Trenerem przez to posypały się, bo nie mógł zrozumieć, jak ja tak mogę sama osobiście konia płoszyć (swoim zachowaniem), ale niestety nie potrafiłam sobie z tym poradzić 🙁 Nie wiem, czy w tym roku (o ile przeniesiemy się znów do tej stajni) uda mi się to przewalczyć, albo jakimś cudem do tego w ogóle nie dopuścić - bardzo bym chciała...
Tak więc na pytanie w temacie odpowiadam - nie zamula, a raczej zanudza się 🙂
kenna no to masz podobnie jak ja, mój np. jak jest dużo koni to odskakuje od wszystkiego, nawet od parsknięcia konia obok...
Ale jak jest wybiegany i wyluzowany to nic mu nie przeszkadza, nawet fruwająca na wietrze hala...
To pewnie też zależy od hali - jak jest jasna i duża jak u lostak to konie nie reagują na nią tak źle.
kenna no to masz podobnie jak ja, mój np. jak jest dużo koni to odskakuje od wszystkiego, nawet od parsknięcia konia obok...
Ale jak jest wybiegany i wyluzowany to nic mu nie przeszkadza, nawet fruwająca na wietrze hala...
To pewnie też zależy od hali - jak jest jasna i duża jak u lostak to konie nie reagują na nią tak źle.
patrzylam na Romka, ktory goracy jest jak wszyscy wiedza. drzwi otwieraly sie i zamykaly, wchodzili ludzie z psami, dzialal na hali glosny czajnik do gotowania wody, ludzie wygladali jak "zombi" zawinieci w derki na lawkach, co chwila cos szuralo, szeptalo... a romek nic. paa jezdzila nam prawie po palcach u nog, jako jedyna🙂 kompletnie sie nie bal.
[quote author=efka link=topic=12813.msg403632#msg403632 date=1260788593]
kenna no to masz podobnie jak ja, mój np. jak jest dużo koni to odskakuje od wszystkiego, nawet od parsknięcia konia obok...
Ale jak jest wybiegany i wyluzowany to nic mu nie przeszkadza, nawet fruwająca na wietrze hala...
To pewnie też zależy od hali - jak jest jasna i duża jak u lostak to konie nie reagują na nią tak źle.
patrzylam na Romka, ktory goracy jest jak wszyscy wiedza. drzwi otwieraly sie i zamykaly, wchodzili ludzie z psami, dzialal na hali glosny czajnik do gotowania wody, ludzie wygladali jak "zombi" zawinieci w derki na lawkach, co chwila cos szuralo, szeptalo... a romek nic. paa jezdzila nam prawie po palcach u nog, jako jedyna🙂 kompletnie sie nie bal.
[/quote]
Kurde mam nadzieję że kiedyś będę mogła z Ritkiem wypróbować Twoją halę na jakichś konsultacjach 🙄
heh, ale w sumie on na wyjazdach, na obcej hali zachowuje się o wiele lepiej niż w domu 😁
Jeśli można 🙂 Mam wrażenie, że nie tyle hala zamula, co przestrzeń pobudza. Jakieś trzy lata temu mieliśmy z koniem taki moment, jakbyśmy oboje cierpieli na agorafobię. Cejlon panikował i świrował kompletnie na dużych otwartych przestrzeniach, na horyzoncie wypatrywał duchów. Wyjazd w teren, gdzie były tylko pola, był ponad moje umiejętności utrzymania się na nim. A na padoku? Im mniejszy, bardziej zamknięty, tym spokojniej, wolniej, leniwiej. Po czasie, pracy na padoku i nabraniu wzajemnego zaufania udało się przestrzeń w końcu oswoić. Dopiero jak koń totalnie wyluzował psychicznie okazało się jakie to z niego leniwe zioło. Czasem trudno odróżnić pozytywną energię od tej nerwowej. Poza tym, jak już było tu pisane, na takiej hali zamkniętej, gdzie poza pracą, czasem ciężką, nic ciekawego się nie dzieje, łatwo konia zanudzić. O ile konie lękliwe, mało pewne siebie potrzebują takiej rutyny i powtarzalności to te silniejsze i bystrzejsze, skore do zabawy, bardzo łatwo śmiertelnie zanudzić niekończącymi się powtórzeniami. Tak piszę tylko ogólnie i oczywiście nie koniecznie trafnie do konkretnej sytuacji 🙂
Zamulenie zauważyłam tylko u jednego konia, ale to nawet nie tyle co hala bo i w lato częściej zdarza jej się pracować na hali niż na zewnątrz a brak wychodzenia na padok. Kobyła zamiast zrobić się bardziej chętna do pracy zrobiła się znudzona i do pchania, a w lato to typ "jestem ogierem". Reszta natomiast ma humoru do pracy więcej niż w lato, ale w sumie to pewnie i kwestia że całą jedną ścianę mamy ze szkła a że szybko robi się ciemno to i widać światła aut, albo nasze przed stajenne światełka. Ogólnie to teraz wesoło mamy 🙂
ja zimą obserwowałam wręcz silne rozbudzenie: masę bryków i kwików. nie było zamulania, raczej wiecej energi. może trafiłam na osobniki zimolubne, które przy chłodniejszych temperaturach odżywały 🙂
latem tez jezdzę na hali, bo lustra, bo słońce nie razi w oczy, bo trochę chłodniej. tak jak Lostak ja też uwielbiam pracę na hali 🙂
Czy na hali czy na zewnątrz rudy taki sam.
Teraz ma nową zabawę - 'nie przejde obok krótkiej ściany!'.
W jego pzypadku to chyba uwarunkowane genetycznie.
Jaki ojciec taki syn ... 🙄
Czy na hali czy na zewnątrz rudy taki sam.
Teraz ma nową zabawę - 'nie przejde obok krótkiej ściany!'.
W jego pzypadku to chyba uwarunkowane genetycznie.
Jaki ojciec taki syn ... 🙄
Hi!Hi! My mamy-nie przejdę obok kasku co leży pod ścianą i się czai.
Ja niestety miewam tak, że koń w hali mi zamula. Jednak u niego jest to spowodowane głównie tym, że jest generalnie "do pchania" a jeszcze nie dawno był mocno psychicznie "pozamykany" , więc cztery ściany dodatkowo go przytykały. Na szczęście bardzo pilnuje wyjeżdżania nie tylko poza cztery ściany (czyli padokowania), ale i poza płoty i ogrodzenia, i odkąd dbam o równowagę między halą, padokowaniem a terenami i spacerami, efekt "zamulenia" został ograniczony do minimum. W zeszłym roku np. nie wystąpił w ogóle, a w każdym razie jego nie odczułam. 😉
Mały wtręt
co do poprawności językowej to zawsze wychodziłam "na dwór" i bywałam "na dworzu" tak jak krakusy wyłażą "na pole".
I niech tak zostanie.
I całe szczęście - jeszcze moment i okaże się, że należy wyplenić z języka polskiego te nieprawidłowości.
Co jest tej ? - poznańskie blubry prawie zapomniane, czasem jeszcze można spotkać starego taryfiarza mówiącego najprawdziwszą warszawiańszczyzną.
Ino ślunsko godka i i pohalańska jeszcze pikna i kolorowa.
Ech
szemrana, to bys sie zachwycila panem ktory mi tydzien temu montowal szafe. warszawiak (mam hipoteze ze prazanin 😉 ) jak sie patrzy 🙂
co do halowych dolow - no wlasnie, konie mniej na padok wychodza, dluzej nudza sie w stajni to i one bardziej znudzone moga byc. a co niektore - szukac pretekstu do zabawy i kombinowania (straszny toczek). moj od tego robi sie bardziej do przodu i wiecej mysli (a to w jego przypadku nienajlepiej, bo on z natury myslacy dosc duzo, a jak zacznie "filozowac" na jezdzie, a co gorsza swoje racje wysuwac na forum to... ciesze sie ze mam dlugie nogi bo gdyby nie one, polecialabym juz chyba pare razy 😉 )
O matko, Kujka - toż to rozkosz posłuchać takiego autochtona 💘
A halę lubię, zwłaszcza dla młodziaków świetna.
Można popracowac nad koncentracją.
Zawsze lubiłam jeździć w hali
Kobyla na hali nie robi sie zamulona, ale gorzej skacze. Mamy malutka hale, na zawody w regionie jezdzimy tez na dosc male hale. Jak jeszcze Lobez organizowal zawody, to tam skakala super.
Mlody za to skacze dobrze i na dworze i na hali, ale hala mocno go "trzyma" i troche ogranicza.
konie na których jeżdże jesienne przejście na hale nie robi różnicy - bez zmian, za to pierwsze zawody na hali i pierwsze otwarte zawsze wzbudzają wiele emocji
ja osobiście bardzo lubie jeździc na hali - po pierwsze dlatego że jest na niej naprawdę jasno, po 2 mam lustra, i po 3 najważniejsze - tyle lat najeździłam się bez hali że teraz to dla mnie wielki komfort
Mój się nie zamula, bo nie wie co to jest hala. 😁 Ale i bym dała, by w takie paskudne dni pojeździć pod dachem. 😜
szemrana Ale mówienie gwarą nigdy nie było traktowane jako błąd językowy. Jedynie używanie jej w sytuacjach oficjalnych i gdy rozmawia się z kimś spoza danego regionu- chodzi po prostu o ułatwienie komunikacji. Także zanik regionalizmów nam nie grozi, chyba, że sami użytkownicy zaczną się wycofywać z ich używania 😉.
No, ale to 🚫
Jestem ciekawa jak moje konisko zachowywałoby się na hali. Jeszcze nigdy nie był w żadnej. W przyszłym roku będzie trzeba to sprawdzić 😉
Moja kobyłka na hali zdecydowanie grzcznieje, natomiast jak na owej hali zostaje sama, to az strach jezdzic. Wlacza sie silniczek w tylku, i z wklp. robi sie arab - ogon do gory, nozdrza rozdete i spiewamy 😉