Jak bezpiecznie wiązać?
Ja przy odsadzających się podopiecznych stosowałam elastyczny uwiąz w połączeniu z "bezpiecznym" kantarem przeznaczonym specjalnie dla odsadzających się koni.
Resztę wiążę w sposób pokazany przez opolankę
Ja przy odsadzających się podopiecznych stosowałam elastyczny uwiąz w połączeniu z "bezpiecznym" kantarem przeznaczonym specjalnie dla odsadzających się koni.
Resztę wiążę w sposób pokazany przez opolankę
Co masz na myśli pisząc bezpieczny kantar dla koni odsadzających się ?, na czym polega jego bezpieczeństwo?
moze jakies fotki ?
Ja jestem zniechęcona do bezpiecznych karabińczyków po tym jak zobaczyłam, jak taki karabińczyk pęka.
rtk, a w sytuacji, kiedy na korytarzu jest 5 koni? Bandos też jest super, grzeczny, ale zdarza mu się podróżować, jak stoi nieprzywiązany. Zajrzy do kolegi, a to do drugiego. Wolę wiązać. Znałam przypadki, kiedy właściciele mówili, 'aaa bo mojego konia wiązać nie trzeba' a potem latali za galopującym luzem koniem między padokami.... 'bo się wystraszył', 'bo coś mu odbiło'.
rtk-a ja bym ją na spokojnie zaczęła uczyć wiązania - właśnie może na dwa uwiązy albo coś - ten korytarz nasz jest zakończony z obu stron drzwiami najczęściej otwartymi - jak Ci się kiedyś kobyła wystraszy i poleci to będziesz gonić po terenie... Poza tym wiesz, będzie trzeba kiedyś przywiązać do kowala albo coś i co? Ucz, ucz, masz do pomocy trenera niech też ją uczy...
rtk, a w sytuacji, kiedy na korytarzu jest 5 koni? Bandos też jest super, grzeczny, ale zdarza mu się podróżować, jak stoi nieprzywiązany. Zajrzy do kolegi, a to do drugiego. Wolę wiązać. Znałam przypadki, kiedy właściciele mówili, 'aaa bo mojego konia wiązać nie trzeba' a potem latali za galopującym luzem koniem między padokami.... 'bo się wystraszył', 'bo coś mu odbiło'.
Koń o którym mowa (Ritki "były" :hihi🙂 stoi nieprzywiązany nawet jak stoi na korytarzu osiem koni 😉 zdecydowanie mniejsze jest prawdopodobieństwo awarii jak jest luzem niż jak jest przywiązany i wpadnie między nie z drzwiami od boksu 😉
mój paskud najlepiej znosi wiąznie na dwóch uwiązach, wtedy najmniej numerów odstawia, bo zerwac się jest stosunkowo trudniej.
jak muszę na jednym, to albo tylko dwa razy uwijam końcówkę za rurkę albo kółko, kiedy wiem, że mogę sobie na to pzwolic, albo wiążę na jedną pętelkę sposobem, który opisała bodajże opolanka.
parę razy miał zagrania z odsadzaniem, parę kantarów rozbroił, a uwiąz z "bezpiecznym" karabińczykiem świstał mi koło twarzy nie raz, na szczęście tylko raz udało mu się złamac mi palca.
ale wiążę, kiedy muszę i pilnie obserwuję chłopa, czy coś nie kombinuje, bo symulant jest straszny. nie można odchodzic od wiązania w ogóle, bo potem przyjdzie kowal, podróż, jakakolwiek sytuacja, gdzie będzie to konieczne i... zonk.
ostatnio była u nas kobyła do krycia, do ogiera 1100kg. nigdy wcześniej niewiązana.
to dopiero był problem, a biedny właściciel tyle się komentarzy nasłuchał, że mu szczerze współczułam.
Na wesoło 😀
Do bezpiecznego wiązania , a właściwie trzymania może służyć nawet szczeniak 🤣

Oczywiście mały nie odsadza się.
W przeciwieństwie do dużego, który kiedyś to zrobił.
Dlatego ja tylko owijam uwiąz wkoło belki , czy innego zaczepu.
Ostatnio odkryłam, że na niego znakomicie działa położenie uwiązu na potylicy- wtedy stoi jak baranek sam , nie ruszając głową.
🙂
a nie można konia nauczyć?? Tłumaczenie że jest bezpieczniej nie przywiązywać jest rozwiązaniem na krótką mete. Problem będzie jak kiedyś trzeba będzie konia przywiązać.
Mój koń też miał manie odsadzania się. Więc zamiast wiązać konia na poczatku okrecałam tylko uwiąz. Troche to zajęło. Pare razy już pod sam koniec nauki bat również poszedł w ruch. Teraz mojego konia nie przywiązuję prawie wcale, ale np. jak zapomnę czegoś z siodlarni a koń już z podpiętym popregiem stoi to go muszę na chwile przywiązać.
Podobno na odsadzające się konie sprawdza się przywiązanie przez dętkę od koła od roweru - w sensie, że np, dętka przywiązana na stale sznurkiem do ściany a uwiąż wiążemy do dętki. Dętka jest elastyczna działa jak guma.
a jak ta dętka rozerwie się i strzeli koniowi w "twarz" to dopiero będzie miał
uraz.
A tak na poważnie to jest jakiś sposób, całe szczęście że mojej młodej nie przyszły jeszcze do głowy pomysły z odsadzaniem się. W boksie stara,m się wiązać okręcając uwiąz wokół rurki a jak wiążę mocniej to na ten szybko rozwiązujący się supeł. Mam uwiąz ze zwykłym karabińczykiem ale ma w sobie coś gumowego bo na pewnym odcinku rozciąga się wiec to trochę jak z tą dętką.
na konie odsadzające się jest jedna metoda
bacior i lanie w dupsko
Całkiem się OffTop zrobił. 🤦
Mnie chodziło o węzełki.I koniec.
Takie problemy powstają wtedy, kiedy źrebięcia nie uczy się stania na uwiązie. Oczywiście, jeśli ktoś kupuje dorosłego konia, nie ma wpływu na to, czego go wcześniej nie nauczono, ale ja wiązałam do żłobu już 3-tygodniowe źrebięta przy matkach, wtedy chętnie stały. Na początku trzymałam drugi koniec linki w ręku, potem wiazałam na pojedynczą kokardkę, wtedy jednym pociągnięciem się rozwiązywało w razie czego
Ja próbowałam kiedyś ogierka młodego wiązać. Na początku tylko przekładanie uwiązu, stanie po 2,3 minuty. Było ok - do czasu... Zawsze wiązałam w sposób pokazany na zdjęciach na poprzedniej stronie. I co? Jak koń zaczął się szarpać, to mimo prób pociągnięcia za 2 koniec uwiązu, żeby odwiązać, po prostu nie było takiej możliwości. Koń ciągnąc w tył tylko mocniej zacisnął węzeł, do tego stopnia, że nie był on do rozwiązania '1 pociągnięciem'. Ok, da się tak zrobić póki koń stoi spokojnie i nie ciągnie w drugą stronę. Później rozwiązanie tego jednym szybkim ruchem było dla mnie awykonalne... Na szczęście udało mi się konia uspokoić i na spokojnie odczepić po prostu karabińczyk od kantara. Od tamtej pory mam pewien uraz do wiązania...
[quote author=pawel_asola link=topic=12175.msg388455#msg388455 date=1259143143]
Ja przy odsadzających się podopiecznych stosowałam elastyczny uwiąz w połączeniu z "bezpiecznym" kantarem przeznaczonym specjalnie dla odsadzających się koni.
Resztę wiążę w sposób pokazany przez opolankę
Co masz na myśli pisząc bezpieczny kantar dla koni odsadzających się ?, na czym polega jego bezpieczeństwo?
moze jakies fotki ?[/quote]
Specjalnie skonstruowany kantar z elastycznymi wstawkami
http://www.gnl.pl/bezpieczny-kantar-kavalastic-kavalkade-p-2889.htmlMam taki i sprawdza się naprawdę dobrze. Bo niektóre odsadzające konie już sam fakt rozciągnięcia się kantara nakłania do przestania szamotaniny, a te bardziej oporne bestie po prostu się z takiego kantara oswobadzają
A man in Zimbabwe who tied himself to his donkey was dragged to his death, the state-backed newspaper, The Herald, reports.
The Harare publication said Provident Ndimande, from Filabusi, died around 11am on Saturday in the incident.
Ndimande had tied himself to his donkey with a rope around his waist after he found the animal, which had been missing for some days.
However, his dogs began chasing the donkey and he was dragged when the animal fled.
He tried to remove the rope from his waist but it slipped up to his neck and strangled him.
His body was dragged into bush near a village, where two boys came to his aid, but found him dead.
O! Pan nie umiał i się porobiło okropnie.
Może jakiś re-volto żeglarz rozpisze jak zawiązać węzełki bezpieczne?
Taniu, a dlaczego właściwie chcesz się przywiązywać do konia?
Moja kobyła odsadziła się pierwszy raz, jak mąż wymyślił, że przywiąże ją za kółko od wędzidła uwiązem. Ogłowie poszlo szybko, a inteligentna kobyła nauczyła się nowego sposobu na wyzwalanie się w najmniej oczekiwanych momentach, z reguły na zasadzie - a bo ja mam kaprys. Wkurzyła mnie w końcu podczas kąpieli, gdzie zniszczyła dwa kantary i cztery uwiązy(wszystkie jakie miałam). Bo akurat tego dnia miała kaprys. Więc przywiązałam ją "na twardo". Uwiązem do uwiązu, nie przez karabińczyki, tylko zrobiłam dwie pętle. Nie minęło kilka sekund, patrzę, drze już ten łeb do góry. Ciągnie, ciągnie, a tu nic. Spróbowała jeszcze ze dwa razy i problem się skończył. Od tamtej pory nie odsadziła się ani razu.
Nie twierdzę, że z każdym koniem da się to zrobić, bo moja nie szarpała się, tylko ciągnęła po prostu do góry, czy do tyłu. Ale stosowanie rzeczy typu sznurki sizalowe, czy coś, co się łatwo urywa 🙄 moim zdaniem, to jest uczenie odsadzania się właśnie.
Ushia- ja chcę przywiązywać się do osła ale w wątku końskim nie wypadało.
Niejedna tutaj osoba jest przywiązana do osła przecież/patrz Towarzyskie/ 😁