christine, ja mysle ze nie do konca zrozumialas o co chodzi... bo tu raczej mowa byla o starych wyjadaczach, co z konmi gotowymi na N klase przyjezdzaja na towarzyskie zawody i robia powazne miny odbierajac nagrode za wygrana w klasie L... bo pobili 20 dzieciakow na kucykach/konikach wyrwanych z rekreacji... to nie jest sportowe zachowanie, po prostu...
Kiedyś już gdzieś na forum pisałam, że przyszło mi kiedyś rozlosować nagrody w LL. Ngarody typu "różowa szczotka do ogona". Do losowania stanęła chmara dzieciaków i 3 gwiazdy regionu a może i kraju. I to właśnie gwiazdy miały farta! 💃 Myslicie, ze któryś zrezygnował? Skąd! Przecież wygrali! Patrzyłam na zapłakane buzie dzieciaków, na triumfalne miny gwiazd i słabo mi się robiło.
no to już nie jest zachowanie fair. jeżeli końmi gotowymi na dużo wyżej(zakładając, że konie nie wracają po kontuzji, nie miały problemów wyżej, nie są po roztrenowaniu) przyjeżdżają skopać dupska dzieciom. ale przepraszam w życiu tego nie widziałam. opcja kiedy zawodnicy wyciągają dobre konie na takie "pierdoły" to jest kasa. jak dają dużą kasę to cóż...jadą.
christine - no widzisz, a mysmy widzialy
za to ja osobiscie nie widzialam "duzej kasy" za start w L
christine, jak u nas byly organizowane zawody to pewien taki pan na kazde przyjezdzal 🙂 wiec to nie byl incydent jednorazowy pt wracanie do formy 😉
a wyślesz mi na pw kto?
kurde to mnie zszokowałyście. bez bicia się przyznam, że na towarzyskich nie byłam nigdy, a na regionalnych rok temu. ale to już paranoja 🤔wirek: chyba, że to takie "gwiazdy" bo takich to się naoglądałam trochę.
ja widziałam za to jakąś sporą kasę w P. gdzie się naprawdę pół Polski zjechało żeby startować. gdzieś pod Łodzią w lato były. a teraz w Aro ma być jakaś duża pula w L na mikołajki i pewnie się wszyscy zjadą.
Zgadzam się, że to postępowanie nie fair. Na nasze klubowe, przedodznakowe L i P przyjechała dziewczyna na swoim prywatnym koniu, zrobionym na parę klas wyżej, wypasionym, w bardzo profesjonalnym sprzęcie, z luzakiem i trenerem. Startującym dzieciakom miny zrzedły, no bo jak tu konkurować z kimś takim mając do dyspozycji zwykłe klubowe tuptaki. Podniosło się trochę głosów, że może powinna jechać poza konkursem na przykład...
Jest jednak jakaś sprawiedliwość na tym świecie: w dzień zawodów padało i zaraz przy wjeździe na czworobok był przekopany rowek odprowadzający wodę. Bardzo profi koń bardzo profi dziewczyny wykonał bardzo profesjonalny stop i w tył zwrot, a potem w trakcie przejazdu za każdym razem w okolicach tego miejsca spływał ze ściany 😀iabeł:
Moze jest na swiecie jakas resztka sprawiedliwosci 😀iabeł:
Nie no, nie zycze nikomu zle, ale naprawde, takie 'spelnianie sie' napawa mnie odraza...
Christine - gdyby ktos faktycznie prezentowal mlodego konia, albo jakiegos tuptusia swiezo w treningu - nawet okiem bym nie mrugnela!🙂 no ale konie porobione do C klasy i zawodnicy Nkowi na regionalnym towarzyskim L2?
Ja nie wiem, naprawde tak boli ambicja jak ktos skopie tylek w N czy C, ze trzeba upadac tak nisko?
Hm, ja myślę, że znalazłby się wyjątek: ludzie którzy już jakiś czas rzeźbią ze swoim własnym koniem, ale nie stać ich po prostu na wyjazd na jakieś poważniejsze zawody, tylko jeżdżą na miedzyklubówki do sąsiednich stajni, na które można dojechać wierzchem, albo na spółę niedrogo przyczepką. Znam klika osób, które ciężką pracą dorobiły się swoich koni, potem zainwestowały w nie masę czasu i wysiłku i prezentują naprawdę fajny poziom, ale nie mają funduszy na bawienie się w regularne starty.
Chociaż tak Bogiem a prawdą, to większość z tych osób, przyjeżdżając na zawody do mojej starej stajni jechało poza konkursem. Ot, właśnie żeby się sprawdzić, żeby sędzia świeżym okiem spojrzał, żeby konia pooswajać. I dobrze, bo wyniki zazwyczaj mieli znacząco lepsze 😉
Tam, gdzie mieszkam, wszyscy jeźdźcy startujący zawody zrzeszone mają udokumentowane wszystkie wyniki na specjalnych stronach internetowych (każdy może je sobie sprawdzic)
Kilka razy już mi się zdarzyło, że chciałam pojechac podwórkową L - kę i nie mogłam. Pani sekretarka dzień po zaklepaniu miejsca zadzwoniła, żeby powiedziec, że zobaczyli moje wyniki (kilka razy byłam w pierwszej trójce zwycięzców) i nie mogą się zgodzic na to, żebym przyjechała, ewentualnie przepisywali mnie do klasy wyżej.
Jest jeszcze stajnia w mojej okolicy, gdzie organizują zawody co tydzień. Znają tam mnie i parę innych osób dosłownie na pamięc, bo pojawiamy się tam parę razy w miesiącu na naszych wypasionych koniach 😀. Od pewnego czasu jest tak, że dzielą nas na dwie grupy: nowi + dzieciaszki oraz starzy. Nowi i dzieci są traktowani "lajtowo" - dostają wyższe oceny za dresaż, mają więcej czasu na parkurze, a my starzy wyjadacze, mimo, ze robimy tą samą klasę, dostajemy niezły wycisk. Może tak powinno byc na takich podwórkowych zawodach?
Powracając do tematu, myślę, że to trochę nie fair tak generalizowac, że rekreanci są tacy, a sportowcy są siacy. W mojej stajni oba środowiska koegzystują ze sobą, w obu środowiskach są ludzie z klasą i ludzie - buraki.
Obecnie jestem... nazwijmy to sportowcem, jeżdżę konie po to, by zdobywac jakieś tam wyniki. Codziennie odczuwam presję od właścicieli koni, że chcą, żeby ich koń umiał to, czy tamto, żeby wygrał coś tam. A gdy jest mi na prawdę źle, przywołuję wspomnienie, jak to będąc zwykłą, średnio jeżdżącą rekreantką galopowałam z chłopakami po łące o zachodzie słońca... tak słodko, bez zobowiązań 😉
W Niemczech dzieli sie konkursy pod wzgledem punktow zdobytych na zawodach, co pozwala slabszym na zdobycie lepszych miejsc. 🙂 Oczywiscie nie zawsze tak jest, ale dosyc czesto. Troche to zalezy od prestizu zawodow i ilosci startujacych w danym konkursie.
Ikarina (nie-)stety tak to jest pracujac w tym zawodzie, ze presja istnieje i to sie nie zmieni. Wlasciciele koni placa nam za wyniki, czy to na zawodach, czy to podczas sprzedazy... to musimy wytrzymac, czasem zacisnac zeby i nastepnego dnia rozpoczac od nowa. Ja czasem tez mam takie zle dni, ale nadal ciesze mnie to, co robie, choc konkurencja nie spi. 😉