Wątek (prowokacyjnie) antyderkowy
dziewczyny ja nie rozumiem. Sierra czy wg siebie derkujesz nieracjonalnie? dlatego wzielas do siebie?? bo nie jest tu mowa o sensownym uzywaniu derek, a o przegrzewaniu bez sensu i wydelikacaniu koni, ktore wogole tego nie wymagaja i nie potrzebuja.
Wszystko ma swoje przeznaczenie tylko trzeba używać z głową. Jasne, że fajnie byłoby wszystko robić zgodnie z naturą. Tylko w naturze koń nie mieszkał w stajni i nie pracował pod siodłem. Derkować konia w deszczowe pogody zaczęłam od kiedy złapał paskudny kaszel jednej jesieni. Deszcz +wiatr + koń cały dzień na padoku = przeziębienie. Teraz ma na takie dni derkę nieprzemakalną podszytą jedynie cienką bawełną (chyba), bez wypełnienia. Polar też się przydaje i zimówka na duuuże mrozy.
I nie wygląda na nieszczęśliwego.
Wiesz dlaczego wzięłam to do siebie?
Bo mój koń nie jest sportowy i nigdy nie będzie.
Bo mój koń wychodzi na padok i na początku i na końcu sezonu derkowego w drelichach które mają za zadanie tylko ochronić go przed mokrymi plamami, błotem itp.
Bo mój koń stoi w ładnych, eleganckich i porządnych derkach.
Bo robię to dla swojej wygody i jego - de facto - zdrowia.
Bo jestem osobą dbającą o czysty, schludny i elegancki wygląd swój i konia na jeździe, w boksie, w ogóle itp.
I pomimo iż uważam, że robię to racjonalnie czuję się dotknięta że poniekąd - pośrednio - wyrzuca mi się lenistwo i lansiarstwo. Nie mam konia sportowego, nie biorę udziału w zawodach, nie trenuje Bóg wie czego a mimo to mój koń stoi w derce. Eleganckiej, z nowej kolekcji derce. Czy w związku z tym mam się czuć gorzej bo nie wożę się na moim koniu na halterze/cordeo czy stępem i zdarza się że mój koń schodzi spocony po jeździe? Czy to znaczy, że mniej kocham i mniej dbam o swojego konia, czy wręcz przeciwnie: że go wydelikacam i krzywdzę nadopiekuńczością?
Jasne, najłatwiej puścić konia w cholerę na łąkę i na niego patrzeć... 🙄
To i ja...
Myślałam, że zostawię Bandosa w świętym spokoju w tym roku, ale...
Przyjeżdzam do stajni i widzę potwora błotnego, nie wsiadę bo czas ograniczony, a koń nie wyschnie. Następnego dnia inna sytuacja. Koń suchy, ubrałam i wzięłam na lonże po 30 minutach leje się z niego ciurkiem woda, a w miejscach gdzie ocierały się wypinacze, czy pod czaprakiem - piana.
Więc i ja będę w tym roku leniwa. Za tydzień maszynka i derki.
A koń chodzi rekreacyjnie. Czy dlatego ma wygladać jak konik-szmatka? Puścić na łąkę i patrzeć nie mogę z powodów podobnych do Sierry. Poza tym po prostu nie chcę. Po to jest, zeby m.in. na nim jeździć 🙂
Jasne, najłatwiej puścić konia w cholerę na łąkę i na niego patrzeć... 🙄
To jest akurat trudne 😉
[quote author=Sierra link=topic=10445.msg359121#msg359121 date=1255947833]
Jasne, najłatwiej puścić konia w cholerę na łąkę i na niego patrzeć... 🙄
To jest akurat trudne 😉
[/quote]
Branka czy sugerujesz, że jeśli koń się poci na jeździe od futra albo jest potworem błotnym to najlepiej nie jeździć od jesieni do późnej wiosny? Przecież po to mam konia by go użytkować. Inna rzecz, że teraz jest na L4, co nie zmienia faktu, że wolałabym na nim jeździć jeśli by to było możliwe.
Wielu kupuje konia po to, żeby jeździć na nim cały rok, a nie tylko sezon letni.
Przecież ja nic nie sugeruję. Strasznie się tu wszyscy burzycie, jakbym was atakowała. Powiedziałam tylko z uśmiechem, ze wcale nie jest łatwo tak sobie nie jeździć jak sie to robiło całe życie, ale jest to przyjemne koniec końców - o ile nie jest to robione dla ideałów, tylko dlatego ze akurat sie czuje taką potrzebę 🙂 Ja też na pewno wsiąde zimą nie raz jak będzie snieg, bo lubię spacerować jak jest biało - i jeśli koń sie spoci(futro będzie mieć gigantyczne, bo stoi w chłodnej stajni przy drzwiach i cały dzień jest na dworze bez względu na pogodę) i będzie bardzo mroźno to nałożę polar po zdjęciu siodła na grzbiet.
Doprawdy nie rozumiem tej irytacji wypowiedziami Branki, które przecież są napisane w normalnym tonie, jest przedstawiony pogląd oraz podane przykłady. Owszem można dyskutować, nie zgadzać się - ale po co to święte oburzenie i osobiste wycieczki.
Rozumiem potrzebę derkowania - pod warunkiem, że właściciel konia ma pełną świadomość swych poczynań i wie do czego derka służy ...
Niestety już kilka razy spotkałam się z obrazkiem gdy w stajniach sportowych stały także prywatne konie rekreacyjne (mające to nieszczęście, posiadania zakompleksionych, nierozważnych właścicieli); konie sportowe wygolone, opatulone w ciepłe derki (kwestia bezdyskusyjna) oraz konie rekreacyjne zarośnięte jak mamuty i oczywiście zapakowane w zimowe, ciężkie derki - najbardziej rozśmieszył/zasmucił mnie fakt, że rekreanty przed wyjściem na padok były pozbawiane ciepłego ubranka (bo przecież może się zniszczyć), w którym stały przez większość dnia w cieplutkim boksie... 😀iabeł:
edit
btw mało ludzi zdaje sobie sprawę, że konie należą do zwierząt lepiej tolerujących niskie tempertury - optymalna temp. otoczenia dla koni to 12 st. C
Też nie rozumiem jeżdżenia po Brance, która przecież nie twierdzi, że wszyscy powinni użytkować konie w taki sposób, w jaki ona użytkuje swoje.
Każdy trzyma konie we własnym celu i dopóki zwierzakowi nie dzieje się krzywda, to nikt na ten cel się nie powinien obruszać 🤔wirek:
edit/ błąd
ja slyszalam z kolei ze optymalna temp w stajni to 7 C 🤔 dla mnie to juz syberia,ale np ja z goleniem czekam do listopada,moich 2 sportowcow,kobylka zostanie nie ogolona dopoki nie zacznie pracowan intensywnie pod siodlem,to jest na poczatku grudnia.Hm co do dyskusji na temat antyderkowy,spotkalam sie z ludzmi ktorzy nie golili nawet koni chodzacych wysoki sport,konk 140 i skonczylo sie to przeziebieniem konia,ktory dostal szoku po zawodach MTP Poznaniu gdzie w stajni bylo ok wlasnie 12 C na zewnatrz -5 a na hali z kolei 23 C.Szok zwlaszcza dla starszego konia z nieogolona sierscia.Ja sie przyznaje-gole dla wlasnej wygody,bo w stajni posiadamy solarium wiec nawet konz dluga sierscia moze wyschnac,jedna przy intensywnym sporcie,nie jest to wygodne,zwlaszcza jesli do 3 koni nie posiadam luzaka.Dyskusja jak najbardziej interesujaca,bo wie strony moga sie wypowiedziec.Bardzo fajnie,wreszcie forum dyskusyjne 😉 POzdrawiam i przepraszam za wszelkie bledy gramatyczne i ortograficzne 😉
Sierra :kwiatek: haha 😉
[quote author=Sierra link=topic=10445.msg359121#msg359121 date=1255947833]
Jasne, najłatwiej puścić konia w cholerę na łąkę i na niego patrzeć... 🙄
To jest akurat trudne 😉
[/quote]
Akurat moim zdaniem to jest bardzo proste. W zeszłym roku od początku listopada do kwietnia właśnie to zrobiłam - czyli puściłam w cholerę na łąkę - i to robiłam - czyli patrzyłam - jak sobie chodzi, karmiłam, czyściłam, głaskałam itp. I ile czasu miałam! I koń mi się nie pocił i ja też czasem z braku laku zasiadłam na halterze na mojego misia.
I dementuje! Po nikim nie jeżdżę, jak jeżdżę po czymś to zazwyczaj jest to asfalt pod kołami mojego samochodu a jak jeżdżę na kimś (czymś) to zazwyczaj jest to mój koń (rower/samochód...cokolwiek). Ja grzecznie czytam i dzielę się z wami swoimi spostrzeżeniami. I wbrew pozorom mój komentarz nie wywołały bezpośrednio posty Branki a Megane. To tak na marginesie...
To ja też dodam swoje trzy grosze ...Otóz niugdy nie drekowałam swojego konia z prostej przyczyny, ponieważ na codzień zajmuje sie nią mój dziadek nie chce go obarczać jeszcze derkami, jeśli nie jeżdze na niej codziennie to wystarczy jej zimowa sierść i na deszcz i na śnieg . Moim zdaniem jeśli ktoś ma zamiar derkowac konia cała zimę nie dopuszczajac do wzrostu siersci lub ogolił konia to spoko , ale trzyamanie konia nieogolonego pod derką zimowa to już przesada, chyba ze pod pod polarem po treningu .
Dlatego jak znajduję wypowiedzi o ubieraniu konia w derkę typu: "zeby moj kon codziennie nie był w błocie i był zdatny do jazdy w południe" , to chce mi się doradzić zmianę hobby i kupno kanarka. Nie trzeba będzie się namachać przy czyszczeniu.
Ja się ustosunkuję do pierwszego postu, chociaż autorka już dawno zmyła się z wątku. Jeżeli porównamy kanarka do konia, to w myśl tej zasady kanarka też należałoby puścić luzem. Bo klatka też jest dla naszej wygody, bo po prostu mielibyśmy wszędzie w domu nasrane.
Mój mąż wysunął świetną tezę, którą mogłyby podchwycić niektóre interlokutorki z tego wątku - po cholerę zakładasz te derki na biednego konia, na pewno dostanie jakichś wrzodów! Ta teoria jest równie twórcza, jak wypowiedzi niektórych przeciwników derek. Szczególnie Branki.
No cóż, ale ja jestem tylko nawiedzoną nastolatką, której koń stoi -o zgrozo- w Eskadronie z poprzedniej kolekcji.
Sierra, jak masz coś do mnie to napisz na pw. bo szkoda psuć wątku.
Szczerze mówiąc nie napisałam nigdzie, ze derkowanie to idiotyzm, a tylko podałam jakiś konkretny przykład, - nie rzucam ogólnikami i nie stawiam wszystkich derkowców pod jedną ścianą.
Jak większość raczej skłaniam sie ku temu, ze nieuzasadnione derkowanie jest bezsensowne i może zrobić większą szkodę, niz pozytek.
A jakie jest uzasadnione użycie, to już każdy tu swoje "zasadności" wpisał. (tj. sport, konie w boksach, choroby i wiele innych)
Ja tylko stanęłam w obronie branki, bo ze dwie strony wczesniej, przyczepiliście się jej poglądów, ale tylko przez niezrozumienie tego co pisala i przez wychwytywanie tylko tych części wiadomości, do których można było się przyp... wyrwanych z kontekstu całej spójnej wypowiedzi.
Zapraszam na pw. w razie dalszych dyskusji...
generalnie uważam, że derkowanie z głową i dopasowane do konia i potrzeb jest ok, zaś zimą nawet bawiąc się totalnie rekraacyjnie w jazdę konną, mając mamuta mrozoodpornego, któremu z zasady nic się na wybiegu nie stanie... to i tak gdy taki koń się przypoci bez choćby polara na osuszenie się nie obejdze
fakt faktem, że duży odsetek derkujących robi to ze względu na modę i na fakt, że ludzie bardziej profi tak robią - różnica jedynie taka, że jedni robią to rozważnie i świadomie a inni jak oszołomy, bez ładu i składu, wyrządzając więcej szkody dla konia niż dobrego..
zawsze znajdzie się taka grupka, ale to właśnie to trzeba tępić, a nie derki same w sobie
Megane, miej litość. Jakbym miała coś do Ciebie? A co ja mogę mieć do Ciebie? Nawet Cię nie znam...
Ja jedynie wypowiedziałam się w stosunku do treści zawartych w twoich postach. A potem uściśliłam że to owe treści sprowokowały u mnie komentarz. Wypowiedzi wcześniejsze (choćby autorki wątku) nawet nie brałam pod uwagę, bo uznałam to za pseudonaturalistyczne i pseudoniewiadomoco bicie piany. Twoje wypowiedzi były bardzo konkretne, z konkretnymi rozwiązaniami poparte konkretnymi doświadczeniami, stąd napisałam, że twoje posty (Megane) były dla mnie motorem napędowym do skomentowania.
I powtórzę się po raz drugi: nawet Cię nie znam więc nie mogłam mieć coś do twojej osoby, odniosłam się jedynie do treści twoich postów. Nie mamy (mam nadzieje) po 16lat, żeby pisać do siebie na PW (czy sms'ki) jakie to mamy ze sobą problemy, ok?
ok 🙂
sorki, ale już jestem podejrzliwa, bo wszyscy wszystkich się czepiają...
W takim razie powiedz pokemon, które moje teorie są twórcze. I dlaczego, jeśli mamy dyskutować to z argumentami, a nie jak to jest w zwyczaju na volcie z podważaniem czegoś co ktoś napsiał, albo ze złosliwymi docinkami, ale bez wyjaśnienia co dlaczego.
Megane wiem, zwłaszcza, że wieś Warszawa jest w gruncie rzeczy mała 😉 Ale naprawdę moja wypowiedź to nic personalnego. To był naprawdę komentarz do sytuacji (ty nie doprowadzasz konia do stanu "szmatki" w zimę, ja mam konia "szmatkę" po pierwszym galopie) i nic ponadto. 😉
A mi w tym roku koń nie zdązył się ofutrzyć - zima w tym roku zaskoczyła nie tylko drogowców 😉
A to że nie zdążył wnioskuje po tym, że kiedy przychodziłam na jazdę koń był zimny, a "końcówki" - uszy, pysk, nogi, miał wręcz lodowate. Na jeździe (totalnie rekreacyjnej, bez zbędnego wysilania się z jego strony) sierść była wystarczająca żeby koń się rozgrzał ale nie spocił. Ale w boksie jednak kon się nie ogrzeje sam, bo ruch ma mocno ograniczony. Powinnam w takim razie nie derkować konia dla zasady? Bo chodzi rekreacyjnie - zimą w hali i jeszcze poci się "w normie"?
Może gólne oburzenie niektórymi wypowiedziami bierze się stąd, że ktoś nadał sobie prawo do określania co jest dobre, słuszne, a co be, co jest uzasadnione, a co nie, bez zastanowienia się czy może jest coś jeszcze pomiędzy czarnym i białym 🙄
a ja nie ogacam. nie mam po prostu takiej potrzeby i moje konie tez nie mają. ale w żadnym razie nie neguję
jak będę ogacał to se kupię różowe nici czy jak im tam... 😀iabeł:
wawrek Ty ignorancie rushoffe, się mówi 🤣
Kurczę, wy tak kontemplujecie na temat derek, a co ja mam powiedziec, jak pracuję w Anglii, gdzie u koniarzy panuje derkolioza 🤔 Nie ważne, że jest 15 stopni, derka musi byc, bo konisiowi za zimno. Moje tłumaczenia na nic się nie zdają, bo ja przecież jestem z Polski i my się na koniach nie znamy 😤 Już mi się nie dobrze robi na myśl o zimie. W zeszłym roku musiałam zakładac 3 (tak, 3!!!!!! :zemdlal🙂 derki na wszystkie konie, bo było, uwaga, uwaga:
-1 na dworzu!!!! a jakby włożyc rękę do środka tych derek, to normalnie sauna 🤔
tylko koni żal
ikarina ja tez wiele razy probowalam uzmyslowic Anglikom, ze zafutrzony kon przy temperaturze 18C i pelnym sloncu nie potrzebuje derki zimowej. a niestety takie mamuty w maju mialam okazje wiele razy ogladac 🤔
ale ten watek nie ma byc o tym jak to Anglicy potrafia byc bezmyslni. u nas na forum (czy nawet w kraju) takich ekstremalnych kwiatkow nie ma. czesciej dziewczyny w watku derkowym mowia, ze w konkretnym przypadku derki sa zbedne, ewentualnie polarowka na stepa 🙂
imo, to nie jest watek stricte antyderkowy, a jedynie zwracajacy uwage, ze derki maja sens, ale tylko w niektorych przypadkach. i że zanim ubierzemy konia warto poswiecić chwile i zastanowic się czy sa racjonalne* powody zeby derkowac.
*za racjonalne powody uwazam te juz wymienione wczesniej- tzn brak czasu na suszenie koniny po kapieli blotnej, fatalna pogodę, ogolony, zeszmacony czy chorowity kon itd 😉
Ja w sportowej stajni też tak miałam, że była jak to nazywasz derkolioza 😉 latem przy słońcu i 15 stopniach nawet, szła derka, bo w ten sposób można było oszczędzic czas na goleniu - sierść nie rosła - w kazdym razie do pewnego czasu chociaż, bo w 3 tygodniu września już biegałam z maszynką przy niektórych koniach tak czy tak...
Tam latem konie nie derkowane nie mają całkiem króciótkiej sierści(zimno i pada ciagle:P), a jak chodzą międzynarodówki, to mają mieć sierść ekstremalnie krótką zawsze, żeby się sponsorom podobały jak w tv jest relacja, ze względu na wydolność fizyczną konia zfutrem a bez futra itp.
No to sie derkowało w ciepłe temperatury, zamiast ogolić. Ja tam bym już wolała maszynką przeleciec konia niz takie coś, ale czasu nie było na to :/
Ale wszytskie młode były bez derek cały rok(ale oni też nie maja mrozów, więc te konie tam nigdy nie są takie ofutrzone jak u nas).
Aha a propos futra to powiem wam ciekawostkę, której sama nie ogarniam - koleżanka mieszka na pustyni(w Chile) i tam w nocy jest okropny mróz, w dzień jest upał. I z tego co słyszałam np w Afryce sie derkuje na noc konie te pracujące, zeby nie były mega ofutrzone, bo w dzień by sie gotowały. Natomiast ona nie derkuje i konie pracują po 8 h dziennie. Mówi, że nigdy nic im nie było, żadnych przeziębień, żadnych problemów, konie nie są też nigdy pokryte pianą(ale oni też spokojnie jeżdżą). Mówi, że nowe konie(ona odkupuje konie np po sporcie za małe pieniądze) potrzebują czasu by sie do tego zaadaptować, ale generalnie to wszystkie dają radę. Mi to wciąż sobie ciężko wyobrazić, że one sie w dzień nie przegrzewają, ale ona twierdzi, że nie. Natomiast ciekawa jestem co jeśli taki koń byłby w intensywnym treningu - w sensie nie chodziłby tak długo, ale w szybszych chodach itp.
branka - w tej sytuacji nie brak derkowania mnie osobiście nie dziwi tylko to, że konie pracują po 8h dziennie...
[quote author=Iza link=topic=10445.msg358190#msg358190 date=1255815001]
Dlatego jak znajduję wypowiedzi o ubieraniu konia w derkę typu: "zeby moj kon codziennie nie był w błocie i był zdatny do jazdy w południe" , to chce mi się doradzić zmianę hobby i kupno kanarka. Nie trzeba będzie się namachać przy czyszczeniu.
Ja się ustosunkuję do pierwszego postu, chociaż autorka już dawno zmyła się z wątku. Jeżeli porównamy kanarka do konia, to w myśl tej zasady kanarka też należałoby puścić luzem. Bo klatka też jest dla naszej wygody, bo po prostu mielibyśmy wszędzie w domu nasrane.
Mój mąż wysunął świetną tezę, którą mogłyby podchwycić niektóre interlokutorki z tego wątku - po cholerę zakładasz te derki na biednego konia, na pewno dostanie jakichś wrzodów! Ta teoria jest równie twórcza, jak wypowiedzi niektórych przeciwników derek. Szczególnie Branki.
No cóż, ale ja jestem tylko nawiedzoną nastolatką, której koń stoi -o zgrozo- w Eskadronie z poprzedniej kolekcji.
[/quote]
Mylisz się, nie "zmyłam się z wątku". Czytam wypowiedzi szukając takich, które są nieemocjonalne i z których można się trochę czegoś nauczyć. W sumie po to jest forum, prawda ? Ja jeżdżę konno kilkadziesiąt lat, mam swoje 2 konie i nadal chętnie słucham osób doświadczonych jesli chcą się swoją wiedzą podzielić. W wątku bardzo ciekawie wypowiadały sie osoby jeźdżące sportowo: ja nie jeżdżę sportowo więc to co one pisały jest dla mnie ciekawym novum. Zakładając wątek od razu zaznaczyłam, że chodzi mi o rekreację i o quasi sport (czyli doraźne poskakanie na małych konkursach). Stan posiadania moich derek = O. Nie wynika to z ortodoksji, po prostu rzeczywiście nigdy nie miałam powodu zakładać koniom derki. Całe dnie spędzały na padokach świątek/piątek niezależnie od pogody. Ja nie mam problemu z tym, że ściągam konia wypanierowanego w błocku z padoku. Lubię, jak Branka, pomyśleć, że miało konisko frajdę tak swobodnie się tarzając. I nie mam problemu z doprowadzeniem konia do porządku przed jazdą: rzeczywiście zajmuje to chwilę - ale nie dramatycznie - dłużej ,ale da się zrobić. Zwykle najpierw ściagam najgrubszą panierkę gumowym zgrzebłem, potem biorę wiechcie słomy (super masaż dla konidła i rozgrzewka dla mnie) a na koniec szczotkę dbając aby - nadal mokry - włos leżał równo. Używam bawełnianych czapraków. I nigdy żaden koń mi się nie obtarł.
Teraz, kiedy przeprowadziłam konie do nowej stajni temat derek mnie zainteresował ponieważ właściciel nie wypuszcza koni na padoki w weekendy. No i myślę o sytuacji kiedy ani ja ani mój syn nie będziemy mogli w weekend zająć sie końmi, które w związku z tym przestoją 2 dni w stajni (dość ciepłej) a w poniedziałek wybiegną na mroźne powietrze. No i właśnie ?
ną.
Jak większość raczej skłaniam sie ku temu, ze nieuzasadnione derkowanie jest bezsensowne i może zrobić większą szkodę, niz pozytek.
Też tak uważam 🙂
Moje koni nie zostały ani jednego dnia w stajni ze względu na pogodę .
Nigdy nie były też przeziębione, nie miały kataru , ani nie były "zimne".
Mam oczywiście derki , nawet używałam kilkakrotnie w czasie silnej śnieżycy.
Teraz już nie będę używać, bo mają wiatę , której zresztą używają głównie latem i w czasie silnych deszczy.
A kiedy pada i koń jest ubłocony, to nie ma znaczenia.
W sytuacji, gdy nie mam hali i tak nie jeżdżę w czasie deszczu 😀
Bezsensowne , niepotrzebne derkowanie jest tak samo śmieszne , jak owijki - też zresztą nagminnie nadużywane..
Jak przegrzewanie małych dzieci- mam wrażenie, że to instynkt macierzyński tak działa wobec koni.
Ten niezaspokojony instynkt chyba każe nazywać konie " dziewczynka" " chłopak" 🤣
Owijki? A to czemu?
Przepraszam za offtopa, ale mnie to ciekawi.
A my zakładamy polar po jeździe i występowaniu jeśli pada deszcz, jest baaardzo zimno albo mocno wieje. Na jakieś 20 minut, tylko do wysuszenia, potem zdejmujemy i na padok. No ewentualnie przed jazdą jeśli padało i konisko mokre jest a akurat nie mam zbyt dużo czasu. Poza tym zeszłej zimy przy prawie -30 stopniach wszystkie konie biegały zarośnięte futrem jak niedźwiadki po padoku bez derek i nawet małego katarku nie miały.
I to tyle o nas. Pozdrawiam wszystkich.