Wątek (prowokacyjnie) antyderkowy

Kuli uszy, usztywnia się bardzo, itp. Czy to ważne? TO nie wątek na to. Mam swojego konia wiele lat i widze, jak jest nie  w humorze, ma zły dzień, coś go boli i wtedy go odprowadzam na wybieg i tyle. Nie stosuję zasady, że ma zawsze pracować. Nie ścigają mnie terminy zawodów itp. Ale nigdzie nie napisałam, że jak kogoś terminy zawodów ścigaja to jest brutalem, czy ze jak derkuje to nim jest. Więc nie rozumiem czemo od razu jestem atakowana. Wy sobie trenujecie, ja patrzę na konia, czy ja kogoś się czepiam? Wkurzają mnie ludzie derkując bez sensu i tyle, a nie wszyscy którzy posiadają derkę(ja zreszta też 2 posiadam).
I nie rozumiem tego najazdu na 'naturalne'. W każdym razie ja 'naturalsem' nie jestem cokolwiek to ma oznaczać, więc to nie do mnie...

PS Wątek nie jest tylko dla tych co się wypowiedzieli, że derkują z takich czy innych powodów, ale weźcie pod uwagę, że masa ludzi go czyta a nic nie pisze i mogą być to osoby, które nie mają pojęcia o derkowaniu a to robią. I moim zdaniem warto pisać o tym, że głupotą jest derkować przy 20 stopniach, może takie osoby się dowiedzą co nieco. Warto też napisać czemu trzeba derkować jak sie trenuje itp. Jak ktoś trenuje/startuje to musi derkować i napisałam to w swoim pierwszym poście, ale jak ktoś siada sporadycznie, nie ma hali to powinien mocno rozwazyć czy jest sens pakować konia w derkę.
branka, może go po prostu trzeba leczyć a nie tłumaczyć ze nie chce....
zazwyczaj jak ktoś kupije konia to zmyślą o tym, zeby na nim jeździć, startować, rozwijać się jeździecko a nie żeby patrzyć jak koń cały dzień skubie trawę na padoku. Ok, moze niektórzy to lubią, ale większość ludzi, którzy mają konie na nich jeździ. Jeśli ktoś ma halę i koń się pocie, to wątpię, żeby było mu komfortowo zasuwać ponad 1h w grubym futrze, nie wspominając już o schnięciu.

Ja mimo, ze hali nie mam, zimą staram się trenować jak najwięcej, konia derkuje, żeby nie zarósł, żeby się nie pocił i żeby codziennie nie był ufajdany. I naprawde 30min czyszczeniea jednego konia i 30min czyszczenia drugiego konia robi mi różnicę, zwłaszcza jak ma się ograniczony czas.
branka takie odnosi się wrażenie z twoich wypowiedzi. "No widzisz, ja bym wolała zrezygować z jazdy, a na rzecz tego by koń nie musiał nosić ubrania."

To brzmi normalnie jakby chodziło o życie i śmierć. Albo jeżdżę albo koń nie ma derki.. czyli ta derka to naprawdę jakieś Zuo..

Ja rozumiem ludzi którzy nie golą koni i nie derkuję. Nie mam nic przeciwko. I jeśli ktoś ma niegolonego konia, wsiada od czasu do czasu, i po jeździe na spoconego konia ubiera derkę polarową to wydaje mi się że krzywda nikomu się nie dzieje, a nawet dba się tu o zdrowie wierzchowca.
I nie trzeba z niczego rezygnować. Dla dobra konia ubrać mu "ubranie" na te20-30 min po czym zdjać i znów cieszyc się "gołym" koniem.
Ale co wyście sie tak moich poglądów przyczepiły? Może to zabrzmiało za agresywnie, że załozenie derki to zbrodnia, ale nieświadomie. Ale jest to fakt, że derka wydelikatnia i trzeba sobie z tego zdawać sprawę. Koń derkowany jest mniej odporny niestety.

sznurka - nie pisałam o sytuacjach, że koń jest chory. Widzisz, szkolenie pozytywne odbywa się na innych zasadach niż tradycyjne, jak koń czegoś nie chce to nie robi. Ale własciwie zawsze chce, bo mu sie to opłaca(dostaje smakołyki). Ale jak sie pojawi dzień, ze woli sie paść, to sie pasie i nic sie nie dzieje. Nie oznacza to, że toleruję rzucanie sie na mnie  z zębami, kopanie itp. Ale jak chodzi o przewożenie mnie na swoim grzbiecie, to odpuszczam jak widzę, że koń czegoś nie chce.
Mniej odporny na co?
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
18 października 2009 18:25
branka, ale po co koniowi chodzącemu w sporcie, stojącemu w stajni ( nie, nie 24/7, żeby nie było, ale jednak stojącemu większość dnia)  mega super hiper wielka odporność na zimno?
Ja też nie jestem odporna jak Eskimosi. Mam teraz zacząć nago chodzić, żeby być taka zahartowana jak oni?
Hej dziewczyny trochę tolerancji, branka przekazuje swój światopogląd, z którym nie musicie się zgadzać, a ona z Waszym. Nie chce jeździć na koniu, niech nie jeździ. Nie che go derkować, niech nie derkuje.Może dla niej koń to coś w charakterze dużego psa, z którym po prostu się obcuje, każdy ma jakieś zainteresowania. A Wy jak chcecie to derkujcie. Wszyscy macie rację, swoją 🙂

Ja się właśnie zastanawiam, czy nie sprawić sobie takiej derki osuszającej na po jeździe, ale nie wiem czy koń się będzie w najbliższym czasie pocił, bo w ramach mojej reedukacji wsiadam tylko na stęp i kłus, żeby ją ruszyć. A w zasadzie to gruba stoi na dworze cały dzień i do stajni idzie wtedy, kiedy chce, ma otwartą. Czyli derkowanie jej na padoku równałoby się temu, że mój koń miałby non stop na sobie derkę, a to z jej towarzystwem raczej jest niemożliwe.

Rozumiem  tych, którzy jeżdżą bardzo intensywnie i często, a pracują. Nie da się prowadzić normalnego życia zawodowego i spędzać po 6 godzin dziennie w stajni. Żeby ten sport nie został domeną rozwydrzonych córek bogatych rodziców, to takie osoby muszą uciekać się do rozwiązań, które umożliwią im jazdę w tygodniu pracy. Ja obecnie jestem na etapie rozplanowywania całego tygodnia, żeby "obskoczyć" etat, zlecenia, swoją firmę i jeszcze mieć czas na konia i jako takie życie osobiste.
dragonnia   "Coś się kończy, coś się zaczyna..."
18 października 2009 18:27
No dobra, to ja mam pytanko. Niektórzy z Was pamiętają o tym jak pisałam o chorobie mojej folblutki. Przechodziła wybrocznicę. Choroba pojawiła się po drastycznych zmianach chowu. Zanim ją kupiłam, była derkowana, potem trafiła do stajni gdzie ja poznałam. Tam od rana do wieczora, w każdej pogodzie stała na padoku. Potem ja kupiłam i zaczęły się kłopoty z wybrocznicą. Zawsze byłam przeciwnikiem derkowania bez potrzeby, tzn. mżawka, lekki wiaterek i koń zapakowany w derkę.
Teraz Darnica stoi w innej stajni. Po tej chorobie kupiłam bawełnianą derkę na wszelki wypadek. I tu rodzi sie moje pytanie. Czy derkować? Wet powiedział, że wybrocznica była efektem nabytego upośledzenia układu odpornościowego, spowodowanym zbyt drastycznym sposobem chowu konia ( nie było "płynnego przejścia" z derkowania do wypuszczania na całe dnie konia na łąki, o każdej porze roku bez derki). Jednak zaznaczył, że derkę, owszem, mieć warto ale nie przesadzać z uzytkowaniem jej - nawet takiej cienkiej bawełnianej. I teraz nie wiem, bo zdania znajomych są podzielone. Jedni mówią, żeby zacząć ją okrywać jak wraca z padoków. Inni, że nie ma takiej potrzeby, bo porządnie zarosła futrem i jakd dotąd radzi sobie świetnie. Poprzednią zimę przeszła w zdrowiu i ani razu derka nie była użyta. Zaznaczam, że z braku mozliwości jazdy codziennie - pracuję do wieczora i nie mamy hali - jeżdżę czysto rekreacyjnie. Nasze jazdy są lekkie. Skupiamy się głównie na mnie, na moim dosiadzie i ogólnej korekcie mojej sylwetki. Koń pracuje w 3 chodach bez jakiegokolwiek forsowania. Zresztą rzadko Darnica wraca z jazdy spocona. I co roku rodzi się to samo pytanie. Zakładac derkę "na wszelki wypadek", czy też poczekać?
Moon   #kulistyzajebisty
18 października 2009 18:31
Ja bym poczekała. Temperatur ujemnych póki co chyba nigdzie nie ma, konina też nie pracuje jakoś ciężko, piszesz że po jeździe nawet nie jest zapocona... Ew. w jakieś bardziej chłodne i wietrzne dni po jeździe (w sensie na stępa końcowego) bym czymś nerki przykrywała...
Ja bym nie histeryzowała. Jedyne co to wg mnie warto mieć w zapasie polarówkę do osuszenia, gdyby przypadkiem się mozno spociła lub zmokła, żeby jej mokrej nie przewiało. Skoro jest obrośnięta i poprzednią zimę bez problemu przetrzymała - myślę, że będzie ok i tym razem.
Temperatur ujemnych póki co chyba nigdzie nie ma

są są na wschodniej ścianie w tej chwili jest już 0  a w nocy poniżej
Odpornosć jest potrzebna koniom chodzącycm w sporcie. Pracowałam z końmi chodzące miedzynarodówki za granicą i co rusz coś było, to katar, to przewianie, to to tamto. Jak nie da sie miliona dodatków to źle wyglądają itp. Trochę rozmawiałam sobie  z weterynarzami, łącznie z głównym weterynarzem ostatniej Olimpiady i on szczególnie mówił mi, że konie sportowe mają obniżoną odpornosć(oczywiście derki to tylko jeden z powodów, są inne, wazniejsze jak ciągłe podróże, ogromy wysiłek itp) i choruja dużo częściej niż te co nie są użytkowane w sporcie. Są bardziej podatne na grype, na inne choroby, łatwiej sie przeziębiają, łatwiej łapią kontuzje, krócej żyją.. Mówił, że szczególnie ważne jest by młode konie nabrały odpornosci za młodu, bo potem nie wytrzymują modrerczego treningu, sypią się w wieku 12 lat. No i nasze młode konie własnie za jego radą chodziły 24 h na dobę bez derek po pastwiskach. I chodziły championaty młodych koni mimo tego - po prostu w zimie miały wolne, bo tam i tak konie mają jakiś okres w roku wolny.
dragonnia   "Coś się kończy, coś się zaczyna..."
18 października 2009 18:37
U nas w nocy zaczynają sie przygruntowe przymrozki, temperatura spada do -2. Jednak ja się wstrzymuję, bo nie chcę wydelikacać. Ale cały czas w głowie siedzi te obrazek jak chorowała. Dla osób, które nie widziały konia z tym paskudztwem (czyt. wybrocznica) to opiszę: koń wygladał jak kalafior. Wielkie "bąble" jeden na drugim, które pojawiły się na całym ciele. Przy takim stanie mogą uciskać krtań i koń zwyczajnie może się udusić. Tego się boję i stąd moje pytania.
Nie będę ciągnąć tej dyskusji, bo to nie ten wątek, ale mocno uogólnione są Twoje poglądy na temat zdrowia koni sportowych. Lub raczej jego braku...
Trochę pewnie są, ale tez tu pisze ogólnie bo nie ten wątek. Ale fakt faktem obecnie w sporcie nie siedzę.
Koniczka   Latam, gadam, pełny serwis! :D
18 października 2009 18:51
Branka pewnie Cię to zdziwi, ale duża część ludzi ma konie po to, żeby na nich jeździć. A poza koniem mają też np życie i prace. Mój koń jest derkowany i golony już czwartą zimę i jakoś ani się go przeziębienia nie łapią, ani żadne inne choróbska. Reszty znanych mi koni w podobnym systemie również.
dragonnia, a jakie jest ryzyko nawrotu?
dragonnia   "Coś się kończy, coś się zaczyna..."
18 października 2009 18:57
Tak w skali od 1 do 10 to dajemy 7. Wet mówił, ze w tym wypadku straciła jakieś 30 % odporności, jesli tak to można określić. Niby nie dużo ale do myslenia już daje.
Koniczka przecież wiem, że większość ludzi ma konie po to, żeby na nich jeździć. Nie dziwi mnie to, nie jestem ćwierć inteligentem. To ich dziwi, że ja po to konia nie mam i stąd ta głupia dyskusja, nie ja ją zaczęłam. Po co ludzie mają psa czy kota? Ja nie moge mieć z takich powodów konia?
Ale rozumiem argument z czasem i choć zawsze uważam, że trzeba tego czasu dla konia szukać, to wiem jak to jest jak po prostu doba okazuje się za krótka by móc go znaleść tyle ile by sie chciało :/

Dobra 🚫
dragonnia, gdyby to był moj koń to bym go ubrała w takim razie
brzydko mówiąc od derki nie zdechnie, a będzie bezpieczniej i ty będziesz spac spokojniej
ja bym nie ubierala na razie. uwazam, ze powinno sie ja obserwowac.
co do derek. juz pisalam, ze konie sportowe w stalym treningu, golone itp to osobny temat, derkowanie tu sluzy innym celom i jest konieczne. i mysle, ze rozumiem branke. jej nie chodzi o konie sportowe, nie chodzi o racjonalne derkowanie koni rekreacyjnych (czyli np cienka przeciwdeszczowka, czy polar na suszenie). chodzi o bezsensowne derkowanie, przegrzewanie koni, ktore zupelnie tego nie potrzebuja.
Chyba już jest jeden wątek o derkach.. 🙄
dragonnia   "Coś się kończy, coś się zaczyna..."
18 października 2009 19:31
Jak dzis spadnie poniżej 0 to jeszcze zapytam weta czy warto już pakowac ją w derkę ale jakoś w tym roku skłaniam się do ewentualnego derkowania. Nie chce mieć smarkatego konia.
konie sportowe mają obniżoną odpornosć(oczywiście derki to tylko jeden z powodów, są inne, wazniejsze jak ciągłe podróże, ogromy wysiłek itp) i choruja dużo częściej niż te co nie są użytkowane w sporcie. Są bardziej podatne na grype, na inne choroby, łatwiej sie przeziębiają, łatwiej łapią kontuzje, krócej żyją..


aż takiej bzdury to dawno nie słyszałam... i w tym momencie ukłon m.innymi dla moich ukochanych For Pleasure i Baloubet du Rouet które dożyły takiego wieku w najwyższym sporcie wciąż będąc w jak najlepszej kondycji.. oby nasze rekraanty były w tym wieku tak sprawne jak one
Są bardziej podatne na grype, na inne choroby, łatwiej sie przeziębiają, łatwiej łapią kontuzje, krócej żyją..

Latwiej lapia kontuzje? Dlatego, ze sa niby slabsze? Nie uwazasz, ze skaczac po 160 cm czy wykonujac trudne elementy ujezdzeniowe po prostu o wiele latwiej cos uszkodzic niz drepczac sobie po padoku? To chyba dosc logiczne. Jak kon na pastwisku stanie na kamien to raczej nic sie nie stanie. Jak kon ladujac po duzej przeszkodzie stanie na taki kamien to najprawdopodobniej noga mu "ucieknie" pod ciezarem ciala i jakies naciagniecie itp gotowe.
Co do wieku to zycze rekreantom takiego zdrowia i kondycji w starszym wieku jak np. Baloubet Rodrigo Pessoa. Zobacz w jakim wieku konie siegaja po te najwyzsze laury? Mlode to one nie sa.
Ale też inaczej jedzą i są leczone niż rekreanty nie sa też jeżdzone z odwróconym grzbietem i niedopasowaym siodłem po 8 h dziennie itd.
No i uwazam, że skacząc 160 łatwiej sie uszkodzić, zobacz że ja napisałam że konie sportowe łatwiej łapią kontuzje czy choroby, ale nie z powodu derek akurat tylko z wielu powodów, wymieniłam m.in ogrome przeciążenia treningowe.
Nie przeciazenia a obciazenia treningowe. Kiedy wystepuje przeciazenie to mamy powazny blad w treningu i najprawdopodobniej kontuzje.

No to nie pisz, ze krocej zyja skoro teraz sama sie z tego twierdzenia wykrecasz. Faktycznie latwiej im sie uszkodzic, bo sa mozno obciazone, ale z drugiej strony sa uzytkowane (w wiekszosci przynajmniej) z glowa. Czego niestety nie mozna powiedziec o bardzo wielu rekreantach. Takze tez klocilabym sie z twierdzeniem, ze te rekreanty sa mniej narazone na kontuzje. Co innego skakac wysoko, ale na koniu fizycznie i psychicznie gotowym a co innego wyczyniac jakies cuda z przyplywu jakiejs ambicji na koniu "lakowo-spacerowym", jezdzic rekreacyjnie po fatalnym podlozu itp. itd. 
Rzeczywiście, powinno byc obciążenia.

A jeśli chodzi o rekreanty, to te za granicą trochę się różnia od koni z przeciętnych szkółek polskich. U nas w szkółce w Irlandii połowa koni miała pod 20 lat i miała się świetnie. Przyjeżdżały do nas i starsze konie(jedna kobyła 26 lat wciąż intensywnie użytkowana, w formie takiej, że więcej jak 12 lat bym jej na pierwszy rzut oka nie dała).
Konie sportowe bardziej przydatne na kontuzje??  😵 Chyba żartujesz..

Mój koń najwięcej swoich urazów właśnie nabył na padoku  😤

Teraz jest traktowany jako koń sportowy, ruch kontrolowany, stoi w derce i jest zdrowy  😎

Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się