Witam,mam problem od pewnego czasu.Cala historia zaczela sie gdy przeprowadzilismy sie z moim koniem do innej stajni.Najpierw stal w angielce i wychodzil na kwaterke.Kwaterki byly male,1 kon na kwaterce.Moj walach to kon bardzo odwazny,nieplochliwy.Ma,11 lat,kupilam go w wieku 7,chodzil zawody w bryczkach.W starej stajni jezdzilam bez,problemu sama w terenydalekie 20,25 km.Po przeprowadzce do innego miejsca gdzie postawilismy wiate i wpuscilismy jeszcze jednego konia cos sie zaczelo dziac.Oba konie sie znaja,maja bardzo duzy padok,ogromny.Zaczelam jezdzic w tereny i po jakims czasie kon zaczal mi stawac i sie cofac.Robi to w roznych miejscach tylko nie w poblizu stajni.Gdy tylko oddali sie od stajni zaczyna sie cyrk.I tu nie chodzi o to ze nie ma konia z nim.Bo probowalysmy z kol.z koniem i to nic nie dalo.Po prostu mam takie wrazenie ze on ma tu wolnosc i nie chce pracowac,chce wracac do stajni.Probowalam to przepracowac i z luzna wodza i z lydka itd.Nic nie pomaga.Idzie kawalek,nawet duzy ale w poblizu stajni potem jest stop i cofanie do tylu.Nie wiem co z tym zrobic.Piereszy miesiac byl ok chodzil w porzadku,nic sie nie dzialo takiego.Pozniej sie zaczelo.Czy ktos moze dac jakas wskazowke? Zadne chodzenie w reku itd nic nie daje.To nie jest kwestia strachu czy bolu.Na powrocie do domu kon idzie jak zloto i idzie tez wszedzie w poblizu stajni.Prosze o rade.Jest to bardzo dziwne bo naprawde nigdy nic takiego sie nie dzialo,wszyscy zazdroscili mi konia ktory sam chodzi tak bezpiecznie w takie tereny.Mam wrazenie ze tu w tej stajni ma wiecej wolnosci,nie stoi jak slup na kwaterze ,biega je trawe ma towarzystwo.Moze mu za dobrze?😊