Kantar POD ogłowiem, NA ogłowiu, ogłowie rajdowe?
W wątku o nachrapnikach rozwinęła się dyskusja dotycząca sensu zakładania kantara pod ogłowie. Czy jest ku temu jakiś konkretny, uzasadniony cel? Powszechnie wiadomo (no dobra, są wyjątki :hihi🙂, że w wypadku dobrze dopasowanego ogłowia, kantar pod spodem będzie zwyczajnie przeszkadzał, może obcierać itp. W wypadku regularnych, długich wyjazdów na rajdy/tereny, nie lepiej po prostu zakupić ogłowie rajdowe? W ewentualności wziąć kantar ze sobą, a nie pakować go na głowę konia, w dodatku pod ogłowie? Dodatkowo, na zdjęciach jednej z forumowiczek pojawił się koń, mający pod ogłowiem kantar sznurkowy, na którym koń później był uwiązany. I tu pojawia się kolejne pytanie: jaki sens ma wgl zakładanie kantara sznurkowego na takie wyjazdy? I co gorsza wiązanie na nim konia? Koń to zwierzę, nawet najspokojniejszy ma prawo się spłoszyć, czy nawet zaczepić o coś w terenie, a wtedy taki kantar NIE puści... Tak samo w wypadku uwiązania konia na tego typu kantarze. Mam rację? Może na temat celowości takich działań wypowie się jedna z re-voltowiczek - Orlikowata, wklejając jednocześnie zdjęcia, które ilustrują przedstawiony problem?
Jak masz stajnię, w której jest duży przerób i konie co chwila wychodzą i schodzą z jazd, to kantar pod ogłowiem jest z kilku powodów:
1. jeśli jest np. 10 minut przerwy pomiędzy jednym a drugim wyjściem na jazdę, to konia można uwiązać na kantarze;
2. zdjęcie kantara spowodowałoby jego zgubienie w gnoju, bo mało kto odwieszałby kantar na drzwi boksu i pamiętał o jego późniejszym założeniu;
3. jeśli koń musi zostać osiodłany na dworze, to kantar daje nam kontrolę nad nim (jak go nie ma, to koń może zwiać w czasie zakładania ogłowia, a tak jest do ogarnięcia).
W jednej z moich pracowych stajni konie mają zakładane kantary na czas czyszczenia w korytarzu, w drugiej są w nich przez całą dobę. Tyle, że pierwsza stajnia jest kameralna, a druga to moloch.
Ok, duży przerób i konie wychodzą i schodzą co chwila, znam to b. dobrze 😉.
2 rok siedziałam w wakacje w stajni, w której ruch jest przez cały dzień, zwykle od 8 do 20. W tym roku koni pod szkółkę mieliśmy tylko + - 5, więc chodziły dość sporo. Ja jedna byłam jako luzak, więc generalnie sama miałam na głowie przygotowywanie tych koni do jazd i zbieranie ich z powrotem. Żaden koń NIGDY nie chodził z kantarem pod ogłowiem 🙂. Nawet jeżeli ubierany był na dworze. Czyszczony był na kantarze, ok. Później kantar leciał na szyję i spokojnie zakładane było ogłowie i żadnemu nie przyszło do głowy uciekać 😉. I jeżeli jest nawet te 10 minut przerwy, to nie widzę problemu, żeby założyć taki kantar NA ogłowie i wtedy go przywiązać. Jak koń wraca na jazdę, to wystarczy tylko taki kantar zdjąć. Co do gubienia w gnoju - można przecież spokojnie zostawić kantar z uwiązem przywiązanym do boksu czy tam, gdzie koń był przygotowywany, wtedy taki przywiązany kantar raczej w gnoju nie ląduje 😉.
Ale mimo wszystko w tym, co piszesz jeszcze widać konkretny cel tego kantara pod ogłowiem. Chodzi jednak bardziej o sytuację, jaka była przedstawiona w wątku o nachrapnikach (nie wiem, czy widziałaś, bo już zostało usunięte 😉). Mianowicie chodzi o długie wyjazdy w teren (nawet kilkudniowe rajdy) z kantarem pod ogłowiem. Jedna z forumowiczek spierała się bowiem, że taki kantar w niczym nie przeszkadza, nawet sznurkowy. Konie na postojach wiązane są nawet na tych sznurkowych. Owa forumowiczka nie dała sobie wytłumaczyć, że lepiej taki kantar przymocować do siodła/kupić ogłowie rajdowe, niż jechać na tak długie rajdy z kantarem pod ogłowiem 😉.
Lanka_Cathar, Jak jest duży przerób, to równie dobrze można przypiąć za kółko od wędzidła. Przynajmniej u mnie, w byłej stajni, tak robiono i nie było z tym problemów.
A co do kantara sznurkowego.
Skoro nawet przy samym prowadzeniu konia węzły takiego kantara oddziałują na pysk bardzo (jeśli się mylę, to proszę mnie poprawić, naturalsi 😉 ), to co dopiero jak pod ogłowiem jest taki halter, gdzie zapewne oddziaływanie jest mocniejsze niż bez ogłowia.
Zgadzam się z breakawayy w całej rozciągłości, a szczególnie z pierwszym postem 😉
Notarialna, to pirwsze przykazanie jakie wpajano nam i jakie wpajałam swoim uczniom. NIGDY nie wiążemy konia za wedzidło...
NIGDY nie wiążemy konia za wedzidło...
To jedna z pierwszych zasad na obozach jeżdzieckich na jakie dawno temu jeżdziłam 😉
deborah, Nie będę bronić, bo za mało wiem. Ale nam czegoś takiego nie wpajano.
Ale byłam świadkiem kilku, kilkunastu sytuacji, gdzie tak wiązano konie notorycznie. Ba, w stajniach sportowych, na zawodach też widywałam taki obrazek. O dziwo, nic się nie działo.
Widać jeszcze mało wiem.
wiązanie konia za wędzidło jest chyba nawet gorsze niz na kantarze sznurkowym.. a co jeśli koń się spłoszy? odsadzi?
a co do odsadzania- ostatnio opowiadał mi kowal ze strugał kucyka, kucyk był przywiązany, kowala nikt nie poinformował że kucyk się odsadza i ma problemy ze spokonym staniem. kowal poszedł po narzędzia kucy raz się odsadził, za drugim razem już tego nie przezył.. kręgosłup ;(
jeszcze zwykły kantar moze pusćic (w przypadku kucyka niestety nie puścił) ale co dopiero sznurkowy? nie ma szans zeby taki kantar puścił..
Notarialna ale tu nie trzeba wiedzieć tylko się zastanowić 😉 oczywiscie że się nie działo bo konie zapewne grzecznie stały. Ale jakbyś tak przywiązła konia np. przed stajnią i by się przestraszył, próbował odsadzić?? I w tym momencie uwiąz przyczepiony jest do wędzidła które koń ma w pysku! Wiesz jaką krzywde moze sobie zrobić??
Lepiej założyć ten kantar, dużo wiecej czasu to nie zajmie a moze uchronić od nie miłych sytuacji. Koń może stć 100 razy spokojnie ale niech się raz przestraszy.
Notarialna, wyobraź sobie, że koń przywiązany za wędzidło odsadza się, a takie sytuacje są nie do przewidzenia. widziałam taką sytuację kilkakrotnie i nie mam ochoty oglądac więcej... konsekwensje bywały straszne, raz koń wymagał eutanazji z powodu wielodłamowego złamania i wyrwania żuchwy. nikomu nie życzę takiej nieodpowiedzialności. i tu nie ma tłumaczenia, że zwierz "nie odsadza się, zawsze spokojnie stoi, można go zostawic..." nawet najpewniejszy koń może spróbowac ucieczki. to tylko zwierzę.
ja jestem, byłam i zawsze będę przeciwniczką kantarów pod ogłowiem. stosowanie takich patentów wynika z braku pomysłowości lub, o wiele częściej, z lenistwa.
przy zakładaniu ogłowia - kantar/uwiąz/wodze na szyję
do uwiązania - kantar na ogłowie, albo zdjęcie ogłowia w ogóle i pozostawienie w kantarze, co zajmuje góra 1,5min.
na rajdy i dłuższe wycieczki - kantar + uwiąz w plecaku lub przy siodle.
Ja sie tez z tym zgadzam żeby nigdy nie wiązać konia za kółko od wędzidła , ani za wodze, ani za nic co jest przy ogłowiu.Jak juz było wspomniane kazdy , nawet najbardziej spokojny koń moze się spłoszyć i nie dość że potarga ogłowie to jeszcze sam zrobi sobie krzywdę.
Uważam również że kantar pod ogłowiem to nic strasznego,a zwłaszcza na rajdzie, ale są co do tego pewne zasady.Nie uzywamy kantarów sznurkowych ani skórzanych tylko zwykłe parciane kantarki .Nie używamy na rajdzie nachrapników. Koniowi taki kantar i ogłowie bez nachrapnika w niczym nie przeszkadza, ma luz i swobodę a my mozemy w kazdej chwili konia przywiązać, a w czasie krótkich przerw zdjąc szybko ogłowie i popaść konika na uwiązie.
Jeśli chodzi o zwykłe jazdy to raczej kantar powinno się zdejmować ze wzgledów estetycznych i wygody konia.
Właśnie dlatego piszę o tym, że dla mnie najlepszym wyjściem, jest po prostu założyć kantar na ogłowie i wtedy przywiązać. U nas po prostu zaczepiało się wodze za strzemiona, kantar na ogłowie i koń stał te 10 minut przygotowany do jazdy, a ja siodłałam w międzyczasie resztę koni (czy to jak koń miał chwilę przerwy - popręg nieco poluzowany, wodze za strzemiona i koń przywiązany na kantarze).
może mnie zlinczujecie zaraz, ale nie mam zamiaru kłamać, napiszę w 100 % swoje odczucia na ten temat.
Jeżdżę m. in. w stajni na wsi, u pana który pracował kiedyś przy koniach wyścigowych. Tam każdy jeden koń na treningu miał kantar pod ogłowiem. Dlaczego?
Przyczyna jest prosta. Oszczędność czasu. Jeśli koń po jeździe idzie od razu 'w maszynę' na stępa, to nie trzeba biegać w tą i z powrotem z kantarem.
Ów pan, mając koni około 6, więc około 1/10 albo i mniejsza część tego, co we wspomnianej stadninie, tez pozostawia kantar pod ogłowiem.
Lenistwo?
Ten pan uważa, że nie. Wysyłając mnie w teren nie pozwolił zdjąć kantara spod ogłowia ze względów bezpieczeństwa. Gdyby ogłowie się zerwało, to pozostaje możliwość prowadzenia konia na kantarze.
Równie dobrze można by przytoczyć kantar do siodła, ale po ewentualnym zerwaniu ogłowia mogłoby to byc trudne. Nie zawsze koń stoi spokojnie, może się przecież czegoś spłoszyć.
Żaden koń nie był odparzony z tego powodu. Ogłowia w teren mają odpięte nachrapniki. Na placu jeździmy standardowo, bez kantara i z nachrapnikiem.
tyle mam do napisania.
dla mnie kantar pod ogłowiem trąci jarmarkiem czy odpustem
kiedyś jak byłam sporo młodsza dostałam reprymendę od koniuszego SO bo przyjechałam do krycia na klaczy w ogłowiu i kantarze. Powiedział ze to szczyt lenistwa i brzydkiego niechlujnego wyglądu. Od tego czasu ani razu tak nie osiodłałam konia
jak ktoś chce łączyć kantar z ogłowiem niech sobie kantaro-ogłowie kupi
W drugiej opisanej przeze mnie stajni konie nie mają nachrapników. Dyskusja w temacie "nachrapnikowym" mignęła mi przed oczami, ale nie zagłębiałam się w nią. Po kilku miesiącach, ktore już tam spędziłam wiem, że kantar, nawet powieszony na barierce, czy drzwiach, już nie trafi na głowę swojego właściciela. Grunt, że przy 50 koniach udaje się utrzymać w komplecie szczotki i nauczyć odwieszania sprzętu do siodlarni na wieszak podpisany imieniem konia. Poza tym mając jeden boks-biegalnię, w którym stoi 16 kucyków nie wyobrażam sobie ogarnięcia tego bez kantarów.
Nigdy nie przypinam konia za wędzidło, mimo, że w pierwszej (tej kameralnej) stajni jest kilka koni do tego przyzwyczajonych. Na długie wypady w teren można zabrać plecak, do którego pakuje się kantar i szczotki (przydatne po pławieniu i tarzaniu). Ogłowie rajdowe byłoby na takie długie trasy idealne.
jeszcze zwykły kantar moze pusćic (w przypadku kucyka niestety nie puścił) ale co dopiero sznurkowy? nie ma szans zeby taki kantar puścił..
Przy sznurkowym, jeśli to dobry sprzęt, w razie czego powinien puścić karabińczyk. Chociaż w życiu w ogóle na jakiekolwiek "powinien" trudno liczyć 🙂
Zdecydowanie nie powinno się zostawiać przywiązanego na kantarze sznurkowym konia bez opieki. Ale jeśli jestem obok, węzeł jest do szybkiego rozwiązania jedną ręką i wiem, że koń nie ma skłonności do odsadzania się, to uznaję że ryzyko jest wystarczająco zmniejszone.
Wiązanie za ogłowie - brrrr A widziałam nawet wiązanie konia za wodze od czanki.
U nas po prostu zaczepiało się wodze za strzemiona, kantar na ogłowie i koń stał te 10 minut przygotowany do jazdy
Wolę wersję ze spleceniem wodzy pod szyją i przeciągnięcie przez nie paska podgardlanego. Przy zaczepieniu wodzy o strzemiona boję się, że koń się gwałtownie schyli i szarpnie. Ryzyko zahaczenia się o coś też rośnie.
Trochę ciekawostkowo - widuję ostatnio kantary pod ogłowiami w stajni hipoterapeutycznej. Tylko to są takie super proste kantary, płaskie, taśmowe, dopasowane - służą do prowadzenia konia za przymocowany do nich uwiąz parciany, taki raczej dłuższy. Na kantar idzie ogłowie z wodzami (które przez większość czasu nie są używane). Sprawdza się. A kantary "normalne" są poza tym, do prowadzania na łąki, obrządków itd. Zdjęcia takie sobie, ale może coś tam można wypatrzyć.
A ja się spotkałam z zakładaniem luźno zapiętych kantarów na szyję, tak żeby nie blokowały szyji. Tylko w jednej stajni widziałam jazdy z takim patentem.
Natomiast u mnie w stajni na każdy dłuższy teren z przewidzianym postojem zakładamy kantary na szyję z uwiązem, uwiąz zaplatuje się gdzieś przy siodle i koniom nie przeszkadza.
Teodora faktycznie, sposób z podwiązaniem wodzy może być lepszym rozwiązaniem. Tylko mam do Ciebie jedno pytanie, jako do osoby praktykującej tą metodę 😉 czy przy takim sposobie koń nie ma możliwości schylenia się?
Lanka_Cathar oj tak, upilnowanie, żeby szczotki, ogłowia i inny sprzęt były na swoim miejscu... Katorga... Jeszcze jeżeli szykowałam konie sama, to wszystko miałam na miejscu, gorzej jak ludzie (często niezbyt potrafiący osiodłać konia, ale ze zdaniem, że przecież oni potrafią...), potrafili tak odwiesić mi sprzęt, że potem nie mogłam dojść gdzie, co i jak 🤔wirek:. Widziałam już różne rzeczy - od błahego powieszenia nie na ten wieszak, po poplątanie ogłowia tak, że musiałam rozbierać je na części pierwsze, żeby dojść co jest co...
Teodora faktycznie, sposób z podwiązaniem wodzy może być lepszym rozwiązaniem. Tylko mam do Ciebie jedno pytanie, jako do osoby praktykującej tą metodę 😉 czy przy takim sposobie koń nie ma możliwości schylenia się?
Ma. Może też schylić się, przełożyć nogę, zaplątać się, wywrócić, naciągnąć, sprzęt porwać, zahaczyć itd. Ale była mowa o sytuacji, kiedy jest przywiązany na kantarze, czyli teoretycznie to kantar powinien mu zapewniać bezpieczeństwo, uniemożliwiać schylanie się itd. Chociaż w takiej sytuacji dobrego przywiązania to i zaczepienie wodzy za strzemiona chyba mniej problematyczne. W ogóle z wiązaniem same problemy 😉 Ogólnie to bezpieczniej wiązać krótko i na tyle wysoko, żeby koń nie miał szans przełożyć nogi przez uwiąz.
Hehe możliwości ma wiele w takim razie ;p. No ja generalnie krótko wiążę, jak zostawiam konie w stajni uwiązane.
może mnie zlinczujecie zaraz, ale nie mam zamiaru kłamać, napiszę w 100 % swoje odczucia na ten temat.
Jeżdżę m. in. w stajni na wsi, u pana który pracował kiedyś przy koniach wyścigowych. Tam każdy jeden koń na treningu miał kantar pod ogłowiem. Dlaczego?
Przyczyna jest prosta. Oszczędność czasu. Jeśli koń po jeździe idzie od razu 'w maszynę' na stępa, to nie trzeba biegać w tą i z powrotem z kantarem.
Ów pan, mając koni około 6, więc około 1/10 albo i mniejsza część tego, co we wspomnianej stadninie, tez pozostawia kantar pod ogłowiem.
Lenistwo?
Ten pan uważa, że nie. Wysyłając mnie w teren nie pozwolił zdjąć kantara spod ogłowia ze względów bezpieczeństwa. Gdyby ogłowie się zerwało, to pozostaje możliwość prowadzenia konia na kantarze.
Równie dobrze można by przytoczyć kantar do siodła, ale po ewentualnym zerwaniu ogłowia mogłoby to byc trudne. Nie zawsze koń stoi spokojnie, może się przecież czegoś spłoszyć.
Żaden koń nie był odparzony z tego powodu. Ogłowia w teren mają odpięte nachrapniki. Na placu jeździmy standardowo, bez kantara i z nachrapnikiem.
tyle mam do napisania.
Tak jest, dokładnie 🙂
breakawayy czy ja mówiłam, że wiąże konie na sznurkowym ;/?
jeżeli jadę w długi teren to biorę kantar z uwiązem, bo w sakwach czy przytroczony do siodła jak to pisze Poncioch - "ze względów bezpieczeństwa. Gdyby ogłowie się zerwało, to pozostaje możliwość prowadzenia konia na kantarze." który jest już na ogłowiu
a na ujeżdżalni normalnie w samym ogłowiu 😉
Orlikowata wcześniej pokazywałaś zdjęcia, na których koń był przywiązany na kantarze sznurkowym 😉.
A to gratulacje w takim razie tego czyszczenia konia tylko pod siodłem... Nawet jak zarośnie brudem w innym miejscu, będzie cały pozaklejany, to go nie wyczyścisz, 'bo i tak się pobrudzi'? 🤔
No to na prawdę gratuluję podejścia...
-
[img]/forum/Themes/multi_theme/images/warnmute.gif[/img] Całkowita edycja posta. Uciszenie na 7 dni.
Nie, nie jest to logiczne - owszem, kon to nie lalka, dlatego nie moze byc traktowany jak rzecz, tylko zywe stworzenie, ktoremu nalezy sie minimum szacunku i opieki. A trudno o bardziej podstawowa opieke niz wyczyszczenie
A jak ktos nie umie "szybko, szybko" wyczyscic to niech zwlecze dupe z łóżka wczesniej
edit - tak sobie wlasnie pomyslalam - u mnie stoi pare koni ktore aktualnie nie chodza w ogole, cale dnie laza po wybiegu, tarzajac sie co chwila
To moze nie bede ich czyscic? Po co, skoro i tak sie wybrudza...
No u mnie nigdy czegoś takiego nie ma, że przejadę tylko aby pod siodłem i wio... Szkoda Ci poświęcić 10 minut na wyczyszczenie CAŁEGO konia? I nie wstyd Ci pokazać się gdziekolwiek na brudnym koniu? Wierz mi, ja jestem z tych, co jeżdżą dla przyjemności, dla siebie, 'za stodołą' i mój koń zawsze przed jazdą wygląda tak:

Właśnie tak wygląda (moim zdaniem) koń przygotowany do jazdy. Nie ważne, czy koń chodzący wysoki sport, czy po prostu biegający pod siodłem - MUSI być czysty. Ale widocznie ja mam jakieś spaczone spojrzenie 🙄.
I nie ważna jest tu dyscyplina/styl jazdy/cel. Dla mnie nie ma wytłumaczenia na 'przejechanie konia szczotką byle pod siodłem'.
Szczerze? Wstydziłabym się przyznać, że nie chce mi się poświęcić chwili na to, żeby doprowadzić konia do ładu, zanim posadzę na nim swój tyłek.
ushia dokładnie. To może ja skończę czyścić mojego 2,5 letniego ogierka przed wyciągnięciem go na lonżę, bo po co? Przecież nie zakładam mu siodła... W ogóle przestanę czyścić te konie, roczną klaczkę też, bo przecież i tak się pobrudzi...
Przecież jak koń ma zaklejki to podczas ruchu będzie go bolało... Naprawdę wystarczy 10 minut żeby koń nie miał zaklejek..
i dalej mnie źle zrozumieli ;/ 👿 zaś wyszłam na tego gorszego
Chodziło mi o to, że ktoś w wątku o nachrapnikach napisał, że kantary pod ogłowiami kojarzą mu się z czyszczeniem koni tylko pod siodłem(przecież nie dosłownie !!!)...
zdarza mi się, gdy muszę szybko się zbierać i wio ... Przecież chyba normalne, że konia czyszczę, pielęgnuję ale bez przesady jeszcze zedrę mu lakier 😁
Może wypowie się ktoś kto jeździ stale w długie tereny ?
Orlikowata- bardzo proszę. 🙂 Ja jeżdżę bardzo często w długie tereny.
Najpierw zakładałam kantar na ogłowie ( a dokładnie to wychodziło tak trochę pomiędzy ogłowie, bo rozpinałam kantar i umieszczałam go między ogłowiem tak, by jak najmniej mógł przeszkadzać) ale ze względów estetycznych i użytkowych (wcale to nie jest takie wygodne) darowałam sobie ten sposób.
Potem kupiłam czaprak z sakwami i kantar wraz z uwiązem wkładałam do sakwy. Ale ponieważ szkoda mi było miejsca w sakwach, a dodatkowo kieszenie mocno podskakiwały w kłusie i galopie, też zrezygnowałam.
Kupiłam ogłowie rajdowe Solibel, które jest zgrabnym i ładnym połączeniem ogłowia i kantara i jestem happy.
Kantar zakładany pod ogłowie, czy na ogłowie, nie jest moim zdaniem czymś haniebnym, ale NIE SPISUJE się to właśnie przy długich terenach. Przy naprawdę długich terenach zależy mi na jak największym komforcie konia.
ps. i mój koń ZAWSZE jest wyczyszczony WSZĘDZIE. Nawet jeśli nie mam czasu i koń będzie biegał tylko po lesie.
Deborah każda kategoria sportu różni się od siebie. Western, WKKW, Skoki czy jazda rekreacyjna w teren dla przyjemności ...
Konia wyczyszczę "tylko pod siodłem" (jak to napisał ktoś w wątku o nachrapnikach) dlatego,że gdy pojadę w teren i tak się zbrudzi od błota... Nie wyjeżdżam na rewię mody czy zawody. Nie muszę go pięknić jakimiś 'Rósiofymi" czapraczkami, preparatami za Bóg wie ile. Po co ?
Koń to nie lalka, chyba niektórzy zapomnieli... =/
tak sie sklada, ze to ja pisalam. uwazam, ze kantar pod oglowiem, pomijajac wszystkie inne aspekty, wyglada niechlujnie, brzydko i nieelegancko.
ja jezdze tereny, bardzo duzo, mam kiepskie warunki na placu i jezdze glownie teren. codziennie robie okolo 25-30km, jak mi sie chce to jade caly dzien. wtedy mam czaprak z kieszeniami i kantar w kieszeni. moj kon przed jazda zawsze jest CALY czysty. zawsze ma czysty czaprak, a ja choc moge miec brudne ciuchy (choc i tu staram sie aby tak nie bylo), zawsze mam czyste buty. bo nauczono mnie wlasnie (to podobnie jak miala deborah) ze pewnych rzeczy w jezdziectwie po prostu nie wypada. wyczyszczenie konia i butow jest wyrazem elementarnego szacunku do tego zwierzecia. i nie chodzi mi tu o strojenie- nie mam ani jednego padu anky (po prostu mnie na razie na to nie stac) i jeden komplet owjek, ktorych uzywam od wielkiego dzwonu. rzad ma byc porzadny i dopasowany (nie koniecznie drogi), ma zapewniac koniowi komfort i ma byc czysty. a czaprak moze byc stary i brzydki- aby byl wyprany. to ty zapominasz, ze jazda konna to nie jest tylko wozenie dupy. nawet jesli sie jezdzi rekreacyjnie i tylko tereny.
a sprawe kantara, na pod i zamiast, rozwiazuje obroza, ktora mozna nawet spiac sie w pasie. ja planuje taki zakup.
co do liny przypietej do siodla- uwazam, ze to bardzo niebezpieczne.
Czasami nie warto wypowiadać sie na forum bo kazdy kazdego łapie za słowa , byle się coś działo.Kazdy jeździec chyba wie , że koń ma być czysty bo na brudnym jechać to wstyd. Czyszczenie konia to przede wszystkim masaż dla jego mięsni i na to winniśmy zwracać uwagę.
Ja jeżdżę bardzo długie tereny , często kilkudniowe i myślę że jesli ten kantar jest czysty i nie podarty ( a teraz jest tak wielki wybór slicznych kantarków)to w żadnym razie nie oszpeci tego konia. Nie kazdego stać na kupowanie wymyślnych sprzetów dla konia. Dla mnie było ważniejsze kupno siodła rajdowego niż ogłowia rajdowego. Nawet rajdowcy długodystansowi nie zawsze maja takie.Dla mnie to mój koń moze nawet iść na samym kantarze bez ogłowia i wędzidła.
Kantar i ogłowie to rzecz gustu a o gustach się nie dyskutuje bo każdy ma inne zdanie.
A oto mój koń w kantarze i ogłowiu ( heh moge nawet na jarmark jechać, ale wiadomo na zawody tak nie pojade)