Osoba jeżdżąca "po trupach"

Raven   Dragon Heart & Shadow Hunter
21 listopada 2008 12:08
Dodofon napisał:
CO ZROBIĆ jak OSOBA (wlasciciel konia) źle go traktuje - znaczy obiektywnie koń jest w dobrej stajni, ma zapewnione super warunki, jedzenie i traktowanie... po czym CODZIENNIE przyjeżdza własciciel, który rusza spod stajni galopem i wraca po godzinie galopem


Oj też miałam w stajni takiego "zawodnika"
Koń zajeżdżony w wieku niecałych 3 lat, codziennie "treningi", nie było dnia żeby nie skakał. A przeszkody praktycznie od razu ponad 1m.
2 kółka stępa, kółko kłusa - koń już mokry - i wiśta galopem. 20 skoków (dosłownie) dziennie to minimium. Oczywiście koń z czasem miał już tego dość, więc 75% to były wyłamania. Odpowiedzią był oczywiście bat po zadzie, szarpanie za wodze itd. Klacz młoda, "zawodnik" ze 100kg i dziwne, że koń ma opory przed skokami...
Z tym, że zawsze po jeździe koń był przodziewany w polarową derkę (hm, nawet jak było 25 stopni ciepła).
Spytałam się dlaczego nie pracuje z klaczą ujeżdżeniowo, by poćwiczyć nad równowagą, rozluźnieniem itd. a on odpowiedział - czego sie spodziewałam - że ujeżdżenie jest nudne, bez sensu bla bla bla. Ja na to, że ujeżdżenie to nie tylko wykonywanie figur na czworoboku, ale przede wszystkim podstawa do jakiej kolwiek dalszej pracy. Dobry koń skokowy powienien być na określonym stopniu zaawansowania ujeżdżeniowego.
Ale tak można mówić i mówić...
Na pytanie dlaczego tak "pracuje" z koniem: "tak radzi trener X".
Więc walka z takimi osobnikami jest baardzo ciężka, zwłaszcza jak jest on zadufanym w sobie narcyzem, bo myśli że wszystko robi najlepiej

A co do nie przestrzegania zasady mijania się lewą ręką, skutkują komentarze z serii: "nie wiem jak Ty zdasz na prawo jazdy...", "Ty naprawdę masz prawo jazdy...?" itp.
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
21 listopada 2008 12:11


A co do nie przestrzegania zasady mijania się lewą ręką, skutkują komentarze z serii: "nie wiem jak Ty zdasz na prawo jazdy...", "Ty naprawdę masz prawo jazdy...?" itp



trochę to abstrakcyjne jest - nie wiem czy taka osóbka by zakumała o co chodzi - co ma piernik do wiatraka - znaczy się jazda konna do jazdy samochodem. Albo co gorsza by pomyślała że jakieś prawo jazdy na koniu trza zdawać
caroline   siwek złotogrzywek :)
21 listopada 2008 12:14
ElaPe napisał: trochę to abstrakcyjne jest - nie wiem czy taka osóbka by zakumała o co chodzi - co ma piernik do wiatraka - znaczy się jazda konna do jazdy samochodem.
mijamy sie LEWYMI rekami.
mamy ruch PRAWOstronny. (czyli samochody tez mijają się LEWYMI stronami)

łapiesz? 😉


(musiałam zedytowac, bo mi się nazewnictwo pomajtało )


Ciekawe, jak długo by im zajęło wyartykułowanie swoich obserwacji, gdybym nie podjechała...


Sierka- pewnie by Ci nic nie powiedzieli a potem za plecami gadali,że jeździsz na kulawym koniu.
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
21 listopada 2008 12:19


mijamy sie LEWYMI rekami.
mamy ruch LEWOstronny.

łapiesz? 😉



no ja łapię, ale mówimy o jakiejś tam początkującej osobie z rekreacji np.
a Ja myślałam że mamy ruch prawostronny 😉
caroline   siwek złotogrzywek :)
21 listopada 2008 12:23
hehe, racja, PRAWOstronny - czyli mijamy sie LEWYMI rekami 🙂

już poprawiam 🙂
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
21 listopada 2008 12:24


a Ja myślałam że mamy ruch prawostronny 😉



i taką właśnie odpowiedź uzyskałam od biednej, i nieszczęśliwej oraz snującej się stępem po ścianie rekreantki - na moją uwage że mijamy się lewymi rękami - jak na drodze jadąc samochodem
caroline   siwek złotogrzywek :)
21 listopada 2008 12:27
ElaPe napisał: i taką właśnie odpowiedź uzyskałam od biednej, i nieszczęśliwej oraz snującej się stępem po ścianie rekreantki - na moją uwage że mijamy się lewymi rękami - jak na drodze jadąc samochodem
czyli jej zdaniem zasadnie snuła się na ścianie, bo była na własciwej stronie? 😉

to tez się zdarza trzeba edukowac dalej, skoro pierwsze ziarenko wiedzy sie przyjęlo 😉 dziewczyna naprawde dobrze rokuje 🙂
Raven   Dragon Heart & Shadow Hunter
21 listopada 2008 12:30
ElaPe napisał:
no ja łapię, ale mówimy o jakiejś tam początkującej osobie z rekreacji np.
Bo młodej osobie, która jest jeszcze "świeża" można spokojnie wytłumaczyć jakie są zasady ruchu na ujeżdżalni. A pozatym to zadaniem instruktora jest nauczenie początkujących jak mają się zachowywać podczas mijania się z drugim koniem. I on w razie czego powinien uprzedzić, jaki manewr ma zostać wykonany itd.
A najgorzej jest jak takie błędy popełnia osoba już trochę jeżdżąca, dorosła i normalne tłumaczenia nie pomagają, a chcemy obejść się bez krzyku.
Mi podczas nauki powtarzali: "mijamy się jak samochody". A takie skojarzenie bardzo łatwo wchodzi do głowy.
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
21 listopada 2008 12:30


czyli jej zdaniem zasadnie snuła się na ścianie, bo była na własciwej stronie? 😉



cholera wie co tam w jej główce się działo. Miała wygląd lekko nie kontaktującej z otoczeniem.
Tania napisał:

Ciekawe, jak długo by im zajęło wyartykułowanie swoich obserwacji, gdybym nie podjechała...


Sierka- pewnie by Ci nic nie powiedzieli a potem za plecami gadali,że jeździsz na kulawym koniu.
[/quote]


Dokładnie.
Dorotheah   मेरी प्यारी घोड़ी
21 listopada 2008 17:07
caroline napisał:
trener... kulawizny nie widzi
Kiedyś dostałam konia na jazdę z raną na grzbiecie. 'Instruktor' położył na to żel i osiodłał konia!!! Upierałam, się, ze nie wsiądę, pod presją krzyków (człowiek sie dopiero uczy stanowczości ) ostatecznie wyjechałam, tylko po to by pokazac konia trenerowi. Na placu koń ewidentnie kulał. Trener - były MP w skokach, udawał, ze nas nie widzi. Przeparadowałam wiec dwa razy przed jego nosem. Dalej nic.
W końcu sie wk... i powiedziałam, ze koń kuleje. Z łaską pozwolił mi zaprowadzic zwierzaka do stajni, udając, ze nic nie widział wczesniej. Tego dnia chodziło jeszcze kilka kulawych koni (delikatniej kulały, obtarte na to żel). A ja do końca pobytu miałam delikatnie utrudniane zycie.
Tam też widziałam panienki wyjeżdżające galopem ze stajni i też galopem wracajace.
Ośrodek na ponad setkę koni, jeden z bardziej znanych w Polsce, często pokazywany w mediach (uwielbiany przez Warszawke).
Dodofon napisał: temat drażliwy...


co zrobić gdy koń ów miał szytą ranę na nodze (pokopały się konie na pastwisku) przyjechał wet, koń został zszyty, dostał leki po czym następnego dnia ów osobnik wsiadł na niego i pognał w siną dal!!
Jeszcze raz dodam = dzień po szyciu nogi!!
rana się rozeszła?
Jak ten konował to zszył!!!
"może się przejąć wizją niemożności jeżdżenia i ładowania kasy w wetów ostatecznie wizja niesprzedawalnego konia też może być jakąś zachętą do zadbania o zdrowie konia"
To żaden pretekst, takie konie ida do rzeźni. Zepsuła sie zabawka to adios. Chociaż na pół następnego konia starczy. Jakbym była właścicielem ośrodka to bym o tym pogadała z tym kimś bo niestety ale ludzie mają oczy i widzą ze koniowi krew z pyska leci , ze nie daje rady a co za ty idzie szerzą się złe opinie na temat ośrodka.Jeżeli w stajni dopuszcza się złe traktowanie zwierząt to nie może to być dobra stajnia.
No ja bym sobie na takie coś nie pozwoliła...
Jak jeżdżę na placu to z głową... Patrzę na ilość koni i albo wybieram sobie miejsce w którym się kręcę, albo jeżdżę tak żeby nikomu nie przeszkadzać i żeby mi nikt nie przeszkadzał (zależy na czym skupia się moja praca..)

Fakt, że są u mnie w stajni konie, które nie są jeszcze dobrze zajeżdżone i nie zawsze reagują na pomoce, ale wtedy ich właścicielki uprzedzają "uwaga mój koń jest nieskrętny" czy inne podobne...🙂 No i to jestem w stanie zrozumieć...

Co innego jak wjedzie mi jakieś dziecko na koniku i sobie stępuje po ścianie widząc, że ja na ścianie galopuję.... Miałam ostatnio taką sytuację i jak huknęłam, to dziewczynka już odeszła od takich pomysłów i stępuje konia grzecznie na środku placu...

Typowych terrorystów na ujeżdżalni to u mnie nie ma i całe szczęście🙂
Ale gdyby tacy ignoranci się zdarzyli - no cóż, najważniejsze jest bezpieczeństwo moje i konia. Sposób na takie osoby musi być... jak nie prośbą to groźbą...
Hmm.... slepi / jezdzacy "po trupach" / pracujace kulawe konie.... Jakbym widziala to co spotykam na codzien....
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
21 listopada 2008 22:46
Klami- welcome to hell...
Ale to straszne, że nas już nic nie dziwi.
margaritka   Cantair HBC, a Nerwina na emeryturze;)
21 listopada 2008 22:47
ufff ja na szczescie nie widze...
Strzyga, tak, to jest straszne. Nasze kochane piekielko totalnie znieczula. Na mnie juz chyba nic nie zrobi wrazenia, na prawde.
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
21 listopada 2008 23:01
Czasem myślę, że jestem potworem, że patrzę na to wszystko i nic nie robię. Ale Ci ludzie od zawsze są tacy sami, im niczego się nie przetłumaczy. I tylko koni żal. Tego przygnębiającego wyrazu pyska i strasznie smutnych oczu.
szafirowa   inaczej- może być równie dobrze
21 listopada 2008 23:08
to ja mialam ostatnio zabawna sytuacje. jezdzilam na hali, na ktorej akurat dwie spiete mlode adeptki uczyly sie volt w klusie itp. jezdze sobie,katem oka patrzac,zeby je omijac,ale generalnie skupiam sie na koniu. klusuje i czuje jak kon mi zaczyna do przodu isc nieadekwatnie do pomocy,wjezdzam na volte- slysze smiech instruktorki owych adeptek- odwracam sie-a tam ogon zaparkowaly mi 'na tylach' i z westchnieniem ulgi podazaly za moim koniem,ktory podparty przez nie uciekal do przodu 😉 jak sprobowaly drugi raz takiego numeru,zrobilam zatrzymanie i zaobserwowalam efekt 'harmonijki' 😉 wszystko oczywiscie ze smiechem- adeptki tez sie rozluznily i volty zaczely wychodzic bez 'przodownika pracy'
ja miałam pare nie milych sytuacji na hali.
uczac sie popelnialam bledy, ale grzecznie przepraszalam i staralam sie zapamietac, co zazwyczaj spotykalo sie ze zrozumieniem.
takze na legii, ktora dysponuje stosunkowo duza ujezdzalnia i dodatkowo druga mala ale i tak robi sie tam tlok. ktoś zajechal mi droge, musialam hamowac wiec komus przeszkodzilam i wpadł na mnie. moze bysmy sie rozjechali z spokoju gdyby kon sie nie zbutnowal i nie wyskoczyl lekko w przod w kierunku obranym przez kolejngo jeźdzca. bure zebralam ogromna, za wypadek ze ktory wszak nie do konca odpowiadalam. nawet jesli to osoba nadjezdzajaca widziala kotlujaca sie konie wczesniej i powinna byla minąć nas łukiem. nie wiem, czy rzypadkiem, czy tez przez zlosliwosc zajechano mi potem droge tak, ze kon znowu bryknal a ja wylecialam i juz nie wsiadlam.

rada caroliny wydaje sie byc sensowna. poczatkujacy wymagaja pewnej troski, ale edukowac trzeba od razu, a jeszcze poparcie usmiechem wzmocni przekaz. znajda sie tacy, na ktorych trzeba huknac albo wjechac samemu az sie naucza ale generalnie rekreacja powinna miec wyznaczone godziny jazd i na ten czas nalezy sie uzbroic w cierpliwosc.
kiedys tez oberwalam w kolano, w galopie
jechalam galopem, mialam jechac na przeszkode, krzycze "sciana wolna!!!" dziewczyna jechala z naprzeciwka galopem, ja mialam minac lewa reka, drugi raz krzyknelam, ona nic, wiec skrecilam po czym ona tez skrecila i tak oberwalam, ze nie moglam zejsc z konia, trener mnie sciagal...po czym dziewczyna podeszla i stwierdzila "przepraszam, nie wiedzialam, ze jedziesz po scianie, ale moglabys chociaz ostrzegac"

metoda z batem w poprzek jest dobra, czasem smyrniecie w noge nie pomaga, wiec lapie go wyzej xD
w przypadku konia kopiacego, jest o wiele latwiej wyeliminowac przeciwnika😉
ew w kilka osob poprzeszkadzac tej osobie, jak zobaczy kilka galopujacych w szeregu koni, ktore nie maja zamiaru zatrzymac sie lub skrecic raczej powinna pomyslec

a co do wjezdzania miedzy szereg kiedys jechalam 2 czlonowy, z dragami pomiedzy, 2 przeszkoda jakies 110, wiec kobyla tempo miala porzadne, najezdzam na pierwszy czlon a jakies dziecko staje dokladnie przed drugim, myslalam, ze na zawal zejde. instruktorka tego dzieciaka zaczela sie drzec, dziecko stwierdzilo "ale on nie chce ruszyc", moja trenerka stwierdzila "kur***" jak nigdy jej sie to nie zdarza, a ja musialam zlapac kobyle za morde i na chama ja wypchnac z tego szeregu, dzieki Bogu szerokosc byla na 4 czy 5 foule, jakby bylo cisniej to skonczyloby sie tragicznie...
Proszę wytłumaczyć jak blondynce: jadę przy ścianie na prawo, koleżanka jedzie drugim śladem w przeciwną stronę - lewo, i co teraz przejeżdżamy sobie spokojnie to mijamy się prawą ręką, a nie lewą. Czy powinnam zjechać ze ściany, a ona wjechać na ściane??
Poza kilkoma sytuacjami, że ktoś wjechał mi przed sam nos konia, jakoś nie miałam do tej pory problemów na hali, ale jak to jest z tym mijaniem się
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
27 listopada 2008 09:45


jadę przy ścianie na prawo, koleżanka jedzie drugim śladem w przeciwną stronę - lewo, i co teraz przejeżdżamy sobie spokojnie to mijamy się prawą ręką, a nie lewą. Czy powinnam zjechać ze ściany, a ona wjechać na ściane??



moim zdaniem jeśli koleżanka jest na 2 śladzie to nie ma problemu - po prostu się mijacie tak jak jesteście dbając o zachowanie odległości przy mijaniu się
Jesli kolezanka jedzie drugim sladem to po prostu sie mijacie. Jesli by tez jechala po scianie prosto na Ciebie to wtedy obowiazuje zasada, ze Ty robisz jej miejsce i mijacie sie lewa reka.

Ja po dzisiejszym dniu stwierdzilam, ze chyba zaczne jezdzic z ujezdzeniowka trzymajac ja "na bok". Jak normalnie pracuje to problemu nie ma, bo kon duzy, energiczny, zdarza mu sie bryknac / wierzgnac itp, wiec i strefe bezpieczenstwa zazwyczaj na okolo siebie mam. Natomiast aktualnie kiedy tylko stepujemy to wszytskim sie chyba wydaje, ze moga prawie doslownie po nas jezdzic. To centymetry przed lbem, to prawie po zadzie...... Na prawde wezme ujezdzeniowke i nie zawaham sie jej uzyc!!! Wrrr...
Jak czytam wasze posty to w sumie zaczynam się cieszyć że jestem zawsze sama ze swoim koniem na ujeżdżalni 😉... ale z drugiej strony jest trochę samotnie.
witam
a ja mam pytanie
mamy dwie osoby na hali, jeżdżące samodzielnie. Obie w tym samym kierunku. Jedna jedzie(oczywiście po uprzednim uprzedzeniu) woltę. I przy wjeżdżaniu na ścianę zderzyłaby się z osobą którą właśnie jedzie po ścianie- kto powinien ustapić/zwolnić/zrobić miejsce? Osoba kończąca woltę, czy ta która jedzie po scianie powinna ustąpić wjeżdżającej na ścianę z wolty?
pozdraiwam
ewik
Osoba na scianie ma pierszenstwo przed ta, ktora na sciane wraca z wolty.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się