Talent jeździecki - co to takiego?
Talent = 70% predyspozycji psychiczno-mentalnych + 30% predyspozycji fizycznych
Setki dupogodzin tak, na pewno. Ale- czy jezdzcy i trenerzy, ktorych ogladamy na wysokich parurach lub wysoko-klasowych czworobokach,a 'w domu' nie dajemy rady obejrzec spokojnie jednego treningu i co i raz komus sie wymskuje 'biedny kon' albo 'ała' to tez talenty? setki dupogodzin maja za soba na pewno, skutecznosci tez nie odmowimy, ale... konia bym nie dala pod tylek za nic- chyba ze bym go bardzo nie lubila.
Dupogodzinami i doswiadczeniem da sie wyrobic wiele- przede wszystkim takie rzeczy jak wyglad na koniu czy skutecznosc uzycia pomocy. Przesiadajac sie z konia na konia nabiera sie tez wyczucia i przestaje dzialac schematami.
ale - talent i doswiadczenie to 2 zupelne rozne rzeczy. to tak jak u koni- sa osobniki utalentowane i sa 'uczciwi wyrobnicy'. niejednokrotnie jedne i drugie zachodza daleko.
A ja cały czas sobie powtarzam, że mam talent, więc muszę dużo trenować, żeby go nie zmarnować 😁
Kiedyś słyszałam fantastyczną wypowiedz trenera olimpijskiego (nie jeździectwa) na temat talentu.
Wypowiadał się on, że w życiu widział:
- wiele utalentowanych zawodników którzy nie dochodzili zbyt daleko- bo nie pracowali odpowiednio dużo.
- wiele osób, którym brakowało tej iskry bożej, ich anatomia nie była idealna- a jednak zdobywali medale dzięki wytrwałości i determinacji
Podsumował, że talent to wg niego maks 5% składającego się na sukces , a 95% to wytrwała i dobrze rozplanowana praca.
Czytałam też bardzo podobne wnioski wielu innych szkoleniowców odnoszących sukcesy w wielu dziedzinach (nie tylko sportowych).
Uczepiłam się tych myśli- bom antytalent całkowity. 🤣 Za mną już chyba 100 lat wożenia się z miernym efektem (poza odrobieniem psychy swej czarnej). Ale idę dalej ... bo bardzo wierzę w swego konia... 😁
Proszę, napiszcie jeszcze coś na ten temat 🙇 taka ciekawa jestem - nikt nie napisał o potrzebnych zdolnościach w różnych dyscyplinach 🙁 Chodziło by mi o "składowe" talentu. Bo do czegoś tam w jeździectwie - to każdy z nas ma jakiś mikro-talent. Więc: do czego, konkretnie, talent macie? (nie pisać mi, że nie macie :rozga🙂.
Ja się np. nie skupiam na doszukiwaniu cech talentu, bo:
- to tylko ok. 1- 5% składowej sukcesu (więc w wynikach ma to znaczenie tak naprawdę na poziomie olimpijskim itp.)
- zakładam, że jest to poza moim zasięgiem, a na pewno trudne do wypracowania, znalezienia (nie koniecznie na początku nauki, samo wyjdzie na jakimś etapie pracy jeśli jest )
-zwyczajnie mi szkoda czasu i energii na szukanie tym bardziej, że długie szukanie pogarsza nastawienie
Tak naprawdę ważniejsze są te pozostałe 95 % :
- Co zrobić? = przekształcenie niewyraźnych oczekiwań w wyraźne cele ustalenie (konkretnie, rozpiska celów krótko i długodystansowych )
- Kiedy to zrobić? = założenie terminów, z rozpiską (i ew. z założeniem poślizgów, itp )
- Jak to zrobić ? ( metodyka, odpowiedni trener, koń, warunki, itp. )
- nastawienie : wytrwałość i determinacja, pozytywne nastawienie i optymizm, wiara, zrozumienie zasad sukcesu itp. (ta kwestia jest baaardzo niedoceniana w PL jeździectwie, a w pracy na wysokich poziomach, nie tylko w sporcie, ma gigantyczny wpływ na wyniki i w ogóle na dojście do etapu wyższych poziomów)
I nie warto "czekać, aż wszystkie światła będą zielone". Zazwyczaj w trakcie pracy zapalają się kolejne światła (np. dopracowujemy cele krótko-terminowe, poprawiamy warunki, pracujemy nad odpowiednim nastawieniem itp.
Dorotheah Piszesz o osiąganiu sukcesu - a mnie interesuje właśnie talent, to czego wypracować się nie da - co jest wrodzone i już! Wiele cech już tu wymieniono - ale nie wszystkie. I takie cechy ma się "od zawsze" - niezależnie od nabytych umiejętności. Gdy się wie - czym "ekstra" się dysponuje - łatwiej można budować, właśnie w oparciu o tę cechę, łatwiej wybrać dla siebie właściwą drogę.
Pisałam o tym bo mam wrażenie, że wiele osób w tym wątku, raczej przecenia wartość talentu.
A Tobie Halo próbowałam odpisać konkretnie, lecz w trakcie skasowałam treść uznając ją za mało wartościową i niezbyt odkrywczą. 😁
Zaraz jadę do konia, podumam sobie troszkę i jak coś fajnego wymyśle to napiszę. 🙂
w sumie trudno ocenic talent "koński"...
bo co to jest??
ktoś pierwszy raz siada i jedzie poprawnie... po kilku lekcjach jeździ jak po kilku latach??
łatwiej ocenić inne talenty...
np. artystyczny... - ktoś bierze ołówek i kilkoma kreskami tworzy cudo-dzieło...
albo ktoś bierze do ręki gitarę... ktoś mu zanuci piosenkę - którą ów słyszy pierwszy raz... i zaraz ją poprawnie gra...
może powinniśmy mówić o predyspozycjach?? czasem przecież ktoś kto jak sie okazuje nie ma kompletnie talentu do jazdy konnej w klasyce świetnie odnajduje sie w westernie (nie pisze o zwykłym tyłko-wożeniu)
poza tym... jeździectwo to dwa elementy...
Koń i człowiek...
czasami można sie nie zgrać kompletnie...
rezygnować,
myśleć ze sie jest beztalenciem...
po czym nagła zmiana konia pokazuje... że tak naprawdę jest inaczej...
halo-chcesz uparcie składowe wrodzonego talentu? Cechy talentu? Toć to trudne !
Ale się pokusiłam. 😉
Ja to widzę tak:
1) Talent fizyczny do jazdy
-równowaga
-samoświadomość swego ciała (panowanie, kontrola nad poszczególnymi częściami ciała nie wynikająca z nauczenia się tego, lecz taka wrodzona, samoistna) Tu się moim zdaniem będzie mieściło wyczucie konia swoim ciałem (czucie tyłkiem itd)
-lekkość ruchów
2) Talent psychiczny do jazdy (cechy dzięki którym osiągniemy dobry kontakt z koniem, co przekłada się przecież na jazdę)
-miłość do zwierząt
-cierpliwość
-wytrwałość
-odwaga
-konsekwencja
-opanowanie
-otwartość i chęć eksperymentowania, nauki
Tyle tylko wymyśliłam.
Zgadzam się z tym, co przytoczyła Dorotheah. Trenerka mojej drużyny łyżwiarskiej zawsze powtarzała, że nie ma wzespole dziewczyny, o której może powiedzieć, że nic z niej nie będzie, bo talent to 1 procent, a 99 - ciężka praca. I w sumie miała rację, bo najdalej zaszła ta, ktorej nikt nigdy nie posądziłby o talent, ale pracuś był z niej niesamowity. 🙂
Dorotheah [...] a mnie interesuje właśnie talent, to czego wypracować się nie da - co jest wrodzone i już!
Przypomniało mi się, że wielokrotnie trener Schulenburg (dwukrotny mistrz Niemiec w skokach, więc podejrzewam że wiedział co mówi 😉 ) podkreślał że w jeździectwie ogólnie najważniejsze są "luźne, elastyczne biodra" a często precyzował w skokach tzw. "oko" - najpewniej te dwa czynniki były dla niego miarą talentu, bo często "klasyfikował" tak zawodników u niego trenujących (naturalnie mam te info z rozmów podsłuchanych 😉 ).
Moim zdaniem talent posiada się przez odwagę, brak strachu,
"NIE bo on się wystraszy i spadne.."- mam koleżankę, która jeździ długo, doskonała technika, ale boi się np. galopów z góry , a druga niecały rok jeździ sama, głownie tereny , nie miała jeszcze żadnych poważnych trenerów a jeździ jakby miała do czynienia 10 lat z końmi 😀 extreme 😀
Myślę, że dobrą sprawą jest wyjeżenie się w terenie a potem technika 😀
ale to tylko moje zdanie 🙂
Z tym bym polemizowała. Bo najcięższe wypadki jakie widziałam/znam przy koniach miały własnie osoby bez hamulca/ strachu. Niektóre z nich już nie żyją po prostu. Strach ujarzmiony jest pozytywny- to sprzymierzeniec w walce o przetrwanie. Choć czarnowidztwo w kwestii strachów jest równie mało fajne, na pewno utrudniające rozwój, przy strachliwych koniach doprowadzające czasem do wypadków, ale te osoby mniej szaleją i jednak żyją.
Podobne wnioski miało sporo masztalerzy z którymi pracowałam, którzy bardzo wiele przy koniach widzieli.
Nadal nie wiem co to talent.
Może za to napiszę czego bym chciała więcej przy koniach
- inteligencji emocjonalnej (bez limitu, 🤣 ) co jest szczególnie ważne przy trudnych koniach, czy np. przy jeżdżeniu zawodów. Fajnie jest być naturalnym liderem (wyuczeni mają gorzej, bo konie lepiej wyłapują sprawę).
- inteligencji fizycznej (czyli m.in. umiejętności powodowania konkretnymi partiami mięśni; koordynacji ruchowej; równowagi)
- niższego tonusu mięśni, większego rozluźnienia (choć niektórzy mają odwrotnie- czują się za luźni i za gumowi co podobno też utrudnia jazdę).
- umiejętności większego wyciszenia/skupienia się.
Pamiętam dziewczynę którą wszyscy uważali za niezwykle utalentowaną jeździecko (wtedy na poziomie C ujeżdżenia). Gdy jeździła czuło się spokój i harmonię, była bardzo dobrze porozciągana, bardzo luźna, z 'wydłużoną" sylwetką. Ciekawostka kiedy była poza końmi była równie spokojna. Pytana o to mówiła, że u niej bardzo poprawiły się wyniki od czasu ćwiczenia jogi, a lepszy spokój życiowy - przełożył się na współpracę z końmi. No i miała wielką wiedzę w tym temacie.
Inny tzw. "talent" jezdziecki jaki poznałam jeździł intuicyjnie. Nie zgłębiał teorii chyba, nie dociekał, dość ignoracyjne podejście, ale upraszczające wszystko. Zapytany o coś nie umiał odpowiedzieć jak to zrobić i dlaczego (dziwił się niektórym pytaniom z teorii jeździectwa). Wypracować musiał równowagę, odwgę miał kapitalną (odpowiednią do konkurencji). Ale jak mu koń nie chciał czegoś zrobić to wpier.... Tak długo , aż koń spasował i wykonał zadanie. Po pewnym czasie jego konie przechodziły na boczny tor - z problemami psychicznymi, wrzodami żołądka, które odrabiał spokojniejszy jeździec itp. 🙄 Zawodnik w czołówce PL w swej konkurencji. Ehhh
A ja się nie zgodzę co do talentu u dzieci. Dzieci po prostu się nie boją i nie mają takiej wyobraźni, a raczej "przewidywania następstw". Też miałam takie cudowne dziecko na lonży, co mi kłusowało na pierwszej jeździe. To nic nadzwyczajnego. Oczywiście są i dzieciaki w drugą stronę, ale to już chyba temat na inną dyskusję.
Ja jestem beztalenciem. Dlatego codziennie ciężko pracuję. Chociaż w naszym sporcie akurat duży wpływ ma "sprzęt". Przekonałam się, gdy 3 tygodnie nie jeździłam z powodu choroby. Jeździł trener. Nagle po 3 tygodniach okazało się, że jednak potrafię jeździć ćwiczebnym(bo kobył w końcu zaczął jeździć posadzony na dupie) i kobyła robi zagalopowania gdzie chcemy i jak chcemy, a miałam z tym spory problem.
Nagły wybuch talentu? 🏇
Nie sądzę.
Pokemon, ale to nie o strach chodzi. Niemal każde dziecko może jakoś kłusować na pierwszej jeździe. Tylko że większość będzie musiało jeszcze x tych jazd wyjeździć, żeby złapać rytm, rozluźnić biodra, nie trzymać się za siodło itd. A czasem zdarzy się taki mały talent, który w kłusie ćwiczebnym od razu będzie siedział jak trza, podążał jakoś tak podświadomie za ruchem konia i robił zdziwioną minę, że w ogóle jest mowa o jakimś podrzucaniu.
Poza tym nie zgadzam się, że dzieci się nie boją. Wszystkie dzieci, które miałam okazję widzieć na naszym stajennym szetlandzie miały mniejszą lub większą świadomość, że z konia można spaść i zrobić sobie krzywdę. No, chyba że miały 2 latka 🙄
Tak lekko OT: mam wrażenie, że z roku na rok coraz mniej utalentowanych dzieci się trafia... albo raczej takich których prawdopodobny talent marnuje się przez beznadziejne wychowanie. Coraz częściej widzę dzieciaki które histeryzują, oszukują, żeby się nie narobić, nie starają się wcale, chociaż same niby chcą jeździć, wpadają w panikę jak koń pierdnie albo machnie ogonem. Nie chce im się czyścić konika przed jazdą, siodło nosi mamusia, a na początku jazdy pytają "Czy możemy dzisiaj nie galopować?" 🤔
Jak ja byłam gnojkiem, to wszyscy czekaliśmy na galop, dopraszaliśmy się o skoki, w terenie zostawaliśmy specjalnie na końcu, żeby dogalopować do zastępu. 😁
I nikomu by do głowy nie przyszło powiedzieć trenerowi czy instruktorowi, że czegoś się nie da zrobić.
Aż chciałoby się wpaść w ton "A za moich czasów..." i "Ach, ta dzisiejsza młodzież..." 😵
halo, do czego ja mogę mieć talent? Do niespadania głównie, czyli tak na serio mam dobrą równowagę, koordynację ruchową i świadomość swojego ciała na sporym poziomie. Nie wiem, na ile to wrodzone, na ile wytrenowane przez szkołę sportową, ale jest.
I zdecydowanie mam talent do popapranych koni - kiedyś trenerka powiedziała o mnie "Pod Anką to nawet krzesło pojedzie", więc zawsze jeździłam na jakichś tłukach nie do upchania, na świrach do odrabiania. Efekt jest taki, że jak koń nie ma jakiegoś odchyłu, to mnie wręcz nudzi i drażni swoją normalnością 🤔wirek:
Szkoda, że Bozia mi więcej inteligencji jeździeckiej nie dała, bo czasem nad czymś się męczę i męczę i dopiero po paru miesiącach mnie oświeca, a jak komuś o tym opowiadam, to się okazuje, że odkryłam Amerykę w konserwach 😂
Orzeszkowa, miałam tak samo, koń bryka, zrzuca dzieic -> "Kasia, wsiądz na nią/niego" I cóż, do teraz mi został wsytert do latych koni, ktore robia wszystko od hm... mysli nawet?
Swego czau dostałam do jazdy kobylka, ktora potrafila zrzucic jezdca po 4 razy na godzine, po 2 moze 3 miesiacach jezdzenia na niej trener slyszal od dzieci "Ja też chce wsiąsc na tego konika!!"
Ale nie uwazam ze mam talent, w ogole moim zdaniem jest bardzo malo jezcow z prawdzimym talentem do jezdzectwa. I talent jak dla mnie sa to glowie predyspozycje psychiczne, bo przeciez cialo mozna sobie wyrobic intensywnymi treningami, psychike czasem trudno zmienic, a przynajmniej jest to proces duzo wolniejszy od modelowania ciala.
takie moje zdanie.