W pensjonacie-co dodatkowo?
dodam jeszcze ze za dwa konie place 600 zl 😁
Ile płacicie za lążowanie konia w waszych stajniach?
I ile kosztuje trening waszego konia ujeżdżeniowy i lub skokowy - chodzi mi o 1 trening oraz o opłatę miesięczną - wtedy napiszcie ile treningów macie miesięcznie.
beta- ja biorę 10 zł jeśli jest to jednorazowe lonżowanie lub raz na jakiś czas.
Jeśli jednak jest to codzienna lonża (mam jedną taką klacz, która nie chodzi na padoki, ale za to musi być codziennie rano ruszona 20 min na lonży) to wtedy 100 zł miesięcznie
Laguna, to bardzo tanio liczysz.
Rozkaz "odgórny".
Ale to już inna historia.
Wiele rzeczy robię za takie a nie inne stawki i potem się dziwię, że siedzę w stajni od 8.00 do 20.00-21.00, a na koncie nic nie przybywa
ja miałam swego czasu osobę do lonżowania mojego Gniadego raz lub czasem 2 razy w tyg. to płaciłam jej 15zł za godzinną lonżę, w tym oczywiście wyczyścić i przygotować konia.
Ja pisząc ląża miałam na myśli pracę z koniem a nie "ganianie" koni w kółko - tak tylko by była jasność. U mnie ta usługa kosztuje 15 zł - czyszczenie konia, ochraniacze, ląża na różnych wypięciach (w zależności od potrzeby), po ląży dereczka (w zależności od pogody), stępowanie w ręku i na koniec jeszcze raz czyszczenie. Myślę, że nie jest to kwota wysoka. Pytam by porównać ceny.
beta- a gdzie ja napisałam o ganianiu w kółko? O czymś takim jak wyczyszczenie przed i po, założenie ochraniaczy, pasa, ogłowia i wypięć (jeśli sobie ktoś życzy) nie napisałam, bo dla mnie jest to OCZYWISTE 🙄
Jak odwalam dżigitówki pt biorę ugnojonego konia prosto z boksu, od razu napierdzielam go galopem i jak się styra to odstawiam jeszcze parującego do boksu.
Litości
To była tylko informacja - niestety znam kilka stajni, które w ten sposób robią i to liczą sobie o wiele więcej za "to to" niż my.
Nie bierz tego do siebie 🙇
w stajni w której obecnie stoimy z koniem na szczęście za nic nie trzeba dodatkowo płacic. padok, karuzela, dawanie dodatkowej paszy jest w cenie (pensjonat to 1200zł). oczywiście dodatkową paszę samemu trzeba sobie kupić, i jak sie chce zeby kon stał na trocinach to też samemu się je kupuje.
ale w stajni, gdzie staliśmy poprzednio trzeba było płacic dodatkowo praktycznie za wszystko.. :emot4: zdjęcie derki, owijek 30zł, padok chyba 50zł albo 80zł, dawanie dodatkowych witamin chyba też z 30zł, a pensjonat kosztował 1000zł 😲 dlatego stamtąd uciekliśmy.. 😉
Aniu, ale w stajni z ktorej ucieklas nikt Ci sie nie patrzyl na rece ile wody zuzywasz - a w Twojej obecnej owszem - sama tak opowiadalas. nikt rowniez nie gasil swiatla na hali tylko dlatego ze trzeba oszczedzac prad 😉 mowilas tez, ze nie ma opcji zeby stajenny zmienil derke - widzisz, moze lepiej zaplacic te 30 zl niz miec wyrzuty, ze sie zaoszczedzilo, a kon po poworcie z padoku stoi w mokrej derce, bo deszcz padal..
edit - literowka
w poprzedniej stajni placilam 350 zl 😁 kon byl calymi dniami na padoku, stajenny zdejmowal owijki, a konie raz w tyg dostawaly mesz 😀 siana i owsa do woli, codziennie mialy wybierane i doscielane i za nic dodatkowo nie placilam 🙂
obecnie place 650 zl. kon wychodzi codziennie na padok i na karuzele. stajenny sciaga rano ocieplacze. to oczywiscie w cenie pensjonatu. moj kon nie jest derkowany, ale te ktore stoja w derkach maja je oczywiscie sciagane na padok a pozniej zakladane czy zmieniane na inne.
ale fakt ze jak poprosilam o podawanie suplementow (nie ma mnie codziennie a kon MUSI dostawac jeden preparat), stajenny mi odmowil ;] powiedzial ze przygotowuje jedzenie dla wszystkich koni w stajni i ma dosc, wiecej nie bedzie.
[quote author=Jolaa 🙂 link=topic=3286.msg189088#msg189088 date=1235862028]
nikt rowniez nie gasil swiatla na hali tylko dlatego ze trzeba oszczedzac prad 😉 mowilas tez, ze nie ma opcji zeby stajenny zmienil derke - widzisz, moze lepiej zaplacic te 30 zl niz miec wyrzuty, ze sie zaoszczedzilo, a kon po poworcie z padoku stoi w mokrej derce, bo deszcz padal..
edit - literowka
[/quote]
o rany, ile razy GG przychodziła na halę i gasiła mi światło jak jeździłam! zresztą, nie tylko mi.. 🙄
dla mnie przegięciem jest płacicć 30zł za zmianę derki, więc o ile pamiętasz, zawsze były jakiś dyżury co do zmiany derki.. kto mógł być rano to zmieniał derkę na cieńszą ZA DARMO..
akurat teraz u nas nowy pan staejnny, bardzo fajny, i jak widzi że jakiemuś koniowi się przekrzywiła bardzo derka, to poprawi. 😉
Ja powiem szczerze, że uważam, że takie elementy, jak wypuszczanie konia na padok, dodawanie odżywek / paszy / witamin, ściąganie/zakładanie derki czy owijek powinno być w tzw. standardzie. W mojej stajni tak własnie jest. Mojego konia nikt nie zawinie (bo stajenny nie potrafi), ale owijki zdjemie, derkę zarzuci, konia wypuści.
Właściciel nie uważa, że to jest coś ekstra, tylko norma.
U nas w pensjonacie jest 60 koni - 4 stajennych + kierownik stajni (+ 15 z tych koni należy do zawodnika, który ma luzaka, któy stara się pomóc przy obsłudze jak nie jeździ).
Ponieważ w standardzie jest codziennie wybieranie boksów - nie tylko kup, cala słoma, to zajmuje to jednak sporo czasu - wszystko jest zorganizowane na maxa, ale od rana to jednak zajmuje do obiadu. Do tego 90% z tych koni wychodzi na karuzele. Na padok akurat 4-5 koni, wiec wyprowadzanie na padok nie jest problemem żadnym.
Natomiast derkowanie czy wyprowadznie na karuzele to cały system - rozpiska dokładnie zrobiona - jakakolwiek zmiana powoduje zmiany nanoszone na grafik, żeby nikt się nie pomylił i dało się to jakoś ogarnąć. Dlatego właśnie derkowanie, wyprowadzanie na karuzele przez stajennych i dodatkowe ochraniacze są płatne. Bo to jest ogrom pracy przy tylu koniach.
Natomiast nie ma żadnego problemu, żeby ktoś poprawił zsuniętą derkę pomimo,że za samo derkowanie się nie płaci. Tak samo jak mój wiecznie taplający się w błocie koń wymoczył się kiedyś kompletnie - po przyjeździe miał drugą derkę na sobie, a poprzednia - wyprana z grubsza, bo jak powiedziała Pani Stajenna 🙂 - potem bym tego nie doprała...
Więc jak dla mnie system całkiem ok - chcesz regularnie derkować, ochraniacze zakładać, karuzelować - płacisz - ale nikt Ci konia nie zostawi samemu sobie i za jednorazową zmianę derki w nagłej sytuacji nie będzie naliczał opłat.
epk Czy ja dobrze zrozumiałam że sprzątanie 60 boksów zajmuje 4 osobom pół dnia? To jest po 15 boksów na osobę jakby każdy swoje robił. To ja jestem w stanie zrobić to w 1,5-2 godziny a co dopiero ktoś kto ma wprawę...
Sorry za off ale jakoś mi sie to w oczy rzuciło.
U mnie pensjonat kosztuje 750zl, nie ma doplat za wypuszczanie, zdejmowanie derek, zakladanie i zdejmowanie opatrunkow, dawanie pasz itd. Ale u nas raczej konie w derkach nie stoja, wiec nie trzeba ich zmieniac, wlasciciele sa na tyle kulturalni, ze wychodzac wieczorem ze stajni sami zakladaja owijki swoim koniom, do stajennego nalezy tylko zdjecie ich rano. Co do uslug dodatkowych to lonza kosztuje 15 zl (instruktor) i 25 zl (trener), wziecie konia na pessoa 18zl (instruktor) i 30 zl (trener), jazda na prywatnym koniu 20 zl(instruktor) i 37zl (trener), ale u nas nie ma pensjonatu na zasadzie wstawienia sobie konia. Wszystkie konie ktore u nas stoja sa w treningu u szefowej. Treningi kosztuja w zaleznosci od ilosci osob: indywidualny 65zl, 2 osoby 35zl, 3 osoby 30zl; trening na zewnatrz (jak jedziemy do sasiadow poskakac na innym parkurze) jest 5zl drozszy.
DOLGA
znaczy wstawiłas konia do stajni, ktora przyjmuje tylko konie w trening??
Jak ktoś chciałby rekreacyjnie - to nie ma opcji??
pytam z ciekawości
Nie, ja w tej stajni pracuje. Kon jest przy okazji. Nie chodzil o mi o to, ze stajnia przyjmuje tylko konie w trening, zle napisalam. Chodzi mi o to, ze nie sa mile widziane osoby kore chca sobie po prostu potuptac w kolko i nie brac treningow. Jesli szefowa ma wybor bierze takie konie, ktore poza pensjonatem beda tez uczestniczyc w treningach. W praktyce wyglada to tak, ze we wtorki, czwartki i weekendy dzieciaki (bo profil stajni dzieciowo-kucowy) maja treningi z szefowa, w pozostale dni z wylaczeniem poniedzialkow na koniach jezdzimy / lonzujemy / czy co tam akurat potrzeba z nimi zrobic.
Piszecie głównie o takich codziennych zabiegach. Ale czasem jest też sytuacja zmiany skomplikowanego opatrunku. Albo oprowadzania konia po kontuzji.Albo aplikowania jakiegoś leku. Takie sytuacje niecodzienne a ważne dla konia. Nie zawsze właściciel może sam to zrobić. Jaki przelicznik wtedy stosować? Brać stawkę godzinową i liczyć np.dzieląc na połowę?
Takie zajęcia wykradają stajennemu czas z jego codziennych obowiązków.
Właściciel stajni powinien chyba być powiadomiony i to on powinien jakoś zorganizować czynności i ustalić zasady?
[quote="dolga"]Ale u nas raczej konie w derkach nie stoja, wiec nie trzeba ich zmieniac, wlasciciele sa na tyle kulturalni, ze wychodzac wieczorem ze stajni sami zakladaja owijki swoim koniom, do stajennego nalezy tylko zdjecie ich rano.[/quote]
Wybacz ale tym mnie powaliłaś na łopatki... Czasami jest taka sytuacja, że właściciel nie może przyjechać, a koń musi miec założone owijki. Wątpię, aby ktokolwiek z nas miał na myśli zlecanie p. Józiowi założenie owijek na noc bo np. nie chce nam sie... Mam nadzieje, ze nie to własnie miałaś na myśli.
Tania - w mojej stajni jest tak, że zadaniami czy tez obowiązkami stajennego jest opieka nad końmi - karmienie plus witaminy, ścielenie, wypuszczanie (sprząta ktoś inny), ogólna obsługa - derkowanie, ściąganie owijek jeśli się ładnie poprosi a także jeśli koń jest chory - zmiana opatrunku itp (jeśli oczywiście to potrafi zrobić).
Wszystko to jest wliczone w cene pensjonatu.
Stania jest nieduża i prywatna. Więc prawdopodobnie dzięki temu sa takie a nie inne zasady.
opolanka, nie wiem czemu Cie to powalilo. Mielismy w stajni przypadek, kiedy to osoba ktora skonczyla zootechnike i konia miala od dziecka, jezdzila wieczorami i wychodzac ze stajni informowala stajennego, ze juz skonczyla i juz mozna koniowi zalozyc ocieplacze. Tlumaczyla sie, ze ona nie umie i w ogole wielki problem. I nie robila tego w formie prosby, tylko polecenia. Co lepsze owijki byly zawsze zaznaczane i jesli nastepnego dnia lezaly tak samo, byla awantura. W naszych umowach nie ma zadnego punktu, ktory reguluje takie sprawy. Oczywiscie jesli wlasciciela nie ma, to kon nie jest zostawiany sam sobie, zawsze znajdzie sie ktos kto mu te owijki zalozy, czy to stajenny czy instruktorka majaca dyzur popoludniowy.
Aż mi się wesoło robi, jak sobie myślę, co by było, gdyby taka osoba trafiła w miejsce, gdzie stoję... Chyba by długo miejsca nie zagrzała. Co najwyżej z etatowym luzakiem...
Co stajnia to obyczaj, jak tak was czytam.
U mnie w stajni za nic nie dopłacałam jeszcze, ale jestem codziennie, a jak któregoś dnia nie mogę to organizuję wsparcie (mam zaufane). Co do stajennego to ma serce jak na dłoni i zrobi WSZYSTKO o co się go poprosi za free, ale trzeba o to poprosić dzień wcześniej, potem godzinę wcześniej, a potem o tej godzinie o której miał to zrobić, a następnie zapytać na wszelki wypadek czy na pewno to zrobił 😁 😁
Pensjonat 600zl (stoje z koniem juz 8 lat w tej stajni, wiec place 500, bo ostatnio byla podwyzka), w cenie mam:
-dawanie witamin, paszy
-zakladanie owijek
-wypuszczanie na padok, sciaganie z padoku
-zmywanie glinki, zakladanie glinki
-trzymanie konia przy kuciu, weterynarzu, masazyscie kiedy mnie nie ma
-smarowanie jakichs ranek, zmienianie opatrunkow
tak naprawde z panem Jankiem moge sie dogadac zawsze. Ja pomagam jemu, jak mnie o cos prosi (np. w sezonie jak mamy galopy w niedziele, to staram sie zakladac koniom glinki i je zmywac wieczorem, zeby pan Janek mial wolne).
Place za ruszanie konia przez naszego bereitra i instruktora w jednym. Ew. konia moze wziac pod siodlo kolezanka (pelnoletnia) albo na lonze.
dolga powaliło mnie to, bo nie spotkałam się z takimi ludźmi, choć wierzę, że istnieją.
Zastanawiałam się też, czy to nie przytyk (słowo "kulturalni"😉do tych, którzy chcieliby aby stajenni ściągali i zakładali owijki :kwiatek:
epk Czy ja dobrze zrozumiałam że sprzątanie 60 boksów zajmuje 4 osobom pół dnia? To jest po 15 boksów na osobę jakby każdy swoje robił. To ja jestem w stanie zrobić to w 1,5-2 godziny a co dopiero ktoś kto ma wprawę...
Sorry za off ale jakoś mi sie to w oczy rzuciło.
tak, w tym czasie następuje także wyprowadzanie tychże koni do karuzeli - w międzyczasie, co 45 minut 6 koni + szykowanie niektórych koni na jazdę + zmiana derek i ochraniaczy tym koniom które idą na karuzele. Acha - czyszczenie boksów to u nas wywalnie kompletnie wszystkiego i ścielenie od nowa. Do tego po tym wszystkim wysprzątanie dwóch stajni - bo tyle koni jest na dwóch stajniach + przygotowanie jedzenia. Więc nie wiem czy to tak szybko się da... Z tego co wiem, zaczynają koło 8.00, kończą koło 12 na karmienie południowe, kiedy to wszystkie konie ściagają do stajni.
A no to teraz sie zgadza. Myślałam ze samo sprzatanie boksów 😉
[quote author=Tomek_J link=topic=3286.msg190310#msg190310 date=1235980998]
Moim zdaniem w opłacie pensjonatowej powinna być pasza z podstawowymi witaminami,
[/quote]
Jeszcze zależy jakie to witaminy, w jakich ilościach podawane i jaka cena pensjonatu. Bo trudno wymagać od stajni gdzie boks kosztuje 350-400 zł, aby w cenie były witaminy. Bo jak narazie żadne tego typu dodatki nie kosztowały mnie mniej niż ok 80 zł/msc
Ja za boks dla emeryta u siebie biorę 430 zł. Koń jest tak wymiatający ściółkę spod siebie, że słoma dla siwusa kosztuje mnie ok 90 zł miesięcznie. Do tego siano ok 110 zł, owies ok 130 zł, mesz 2x w tyg Hartoga ok 40 zł... Jakbym mu miała w tej cenie dawać jeszcze witaminy to bym do niego dopłacała.
Powiem wam tak: wy wszyscy płacicie tak jakby dodatkowo za wyprowadzanie na padok.
Tyle tylko, że jedni mają podaną pełną cenę za pensjonat, a inni mają to rozdzielone.
Więc jak słysze teksty typu "płacę 700 zł za boks i nie płacę za wyprowadzanie" to zaczynam się uśmiechać. Bo żaden stajenny nie będzie robić codziennie czegoś przy kilku/kilkunastu/kilkudziesięciu koniach za darmo. Bo to jest jego praca. Z tego żyje. Tyle tylko że droga tych pieniedzy jest różna. W jednym przypadku płacicie za boks właścicielowi stajni, a on z tego płaci stajennemu, w drugim omijacie "pośrednika" 😉
Ta pierwsza opcja jest lepsza dla waszego psychicznego samopoczucia 😁 Bo nie macie wrażenia, że jeszcze dopłacacie 😎
Natrafilam przypadkiem i odświeżam 😉:
u mnie stajenny i wlasciciel to to samo 😎, pensjonat kosztuje 400 zl , w cenie: owies ( nie do woli-jakos nie potrafie sobie wyobrazic-jak ktos wczesniej napisal-ze konia stawia sie przed wyborem"zjedz ile zmiescisz owsa" -ale w ilosci uzgodnionej z wlascicielami, gornej granicy nie ma) , siano, sloma-bez ograniczen, sprzatane( nie tylko doscielane ) codziennie, padokowanie/pastwiskowanie codziennie caly dzien, podawanie zakupionych przez wlasciciela dodatkow, sciaganie/zakladanie owijek itp ( na szczescie tylko jeden kon tego wymaga) , leczenie skaleczen itp, uczestnictwo w werkowaniu, zabiegach wet, woda/myjka zew. bez ograniczen, drewno do kominka, swiatlo nie jest reglamentowane 😉 . Derek nikt nie wymaga. Nie czyscimy koni, chociaz te, do ktorych wlasciciele bardzo rzadko przyjeżdżają mają czyszczone kopyta, siersc z blota-oczywiscie za free, w koncu musze dbac o ich dobrostan po prostu. Przy czym nasza stajnia to w zasadzie grono dobrych znajomych 🙂, udali mi sie klienci 💘. Chyba wszystko napisalam...
Aaaa, podobno są stajnie w ktorych trzeba zaplacic za lizawke 🤔