Kupno - sprzedaż nieruchomości.

Właśnie o to mi chodzi żeby to co jest w ścianach plus okna były wymienione. Resztę i tak zrobię po swojemu więc mi nie zależy czy będę skuwać stare czy nowe kafelki 🙂 Zdarzają się takie mieszkania, ale jest ich zdecydowania mniej, a biorąc pod uwagę, że ja mam konkretne wymagania (piętro, okolica, etc.) to jest podwójnie ciężko.
No to fakt. Ja przeglądałam rekreacyjnie, więc nieco mniejszą uwagę przywiązywałam do wielu spraw. Niby interesowały mnie konkretne okolice, ale w sumie niekoniecznie i takie tam.
Tyle, że mi kupno mieszkania w najbliższym czasie nie grozi. Problem sie zacznie jak mi zacznie zagrażać 😁
kujka   new better life mode: on
19 listopada 2012 11:51
Ślubu chyba nie trzeba mieć do "Rodziny na swoim". Kolega - kawaler, całkiem samotny, bez dzieci itd. dostał ten kredyt na kupno mieszkania. Na początku roku jakoś.


potwierdzam, gdyz tez beneficjentem jestem 😉
program trwa do konca roku.
a ja nie znalazłam odpowiedniego tematu więc poruszę ten temat tutaj. Zawsze marzył mi się własny dom pod miastem. Być może kiedyś własna przydomowa stajnia. Mam pytanie do osób wyprowadzających się z bloku do "domu na wsi", czy naprawdę utrzymanie takiego domu jest tak mega drogie w porównaniu z blokiem?? Nie potrzebuję dużego domu, ale nie wiem czy bym się nie porwała z motyką na słońce. Wiem że trzeba liczyć dość duża kwotę na ogrzewanie w zimie- jeśli można wiedzieć jak to u Was wygląda??, co jeszcze trzeba wziąć pod uwagę?? Jeśli ktoś mógłby rozwiać moje wątpliwości byłabym bardzo wdzięczna. Może być oczywiście na pw.
kalaarepa, tu znajdziesz chyba więcej informacji.
a dziękuję, nie widziałam tego w wyszukiwarce🙂
opolanka   psychologiem przez przeszkody
03 stycznia 2013 09:19
Czy ktoś z Was ma doświadczenie w sprzedaży mieszkania, które jest w kredycie? Szczególnie interesuje mnie "Rodzina na swoim".
Czy wygląda to tak prosto, jak mi się wydaje: sprzedaje mieszkanie, spłacam kredyt (w tym oczywiście prowizję banku za wcześniejszą spłatę...) i jeśli mam szczęście, coś mi z tego "interesu" jeszcze zostaje w kieszeni?
kujka   new better life mode: on
03 stycznia 2013 09:22
opolanka, a czy to przypadkiem nie bylo w RnS tak, ze nie mozesz tego mieszkania przez jakis tam czas sprzedac? cos takiego mi sie po glowie kolacze ale moze cos mi sie pomylilo.
Czy ktoś z Was ma doświadczenie w sprzedaży mieszkania, które jest w kredycie? Szczególnie interesuje mnie "Rodzina na swoim".
Czy wygląda to tak prosto, jak mi się wydaje: sprzedaje mieszkanie, spłacam kredyt (w tym oczywiście prowizję banku za wcześniejszą spłatę...) i jeśli mam szczęście, coś mi z tego "interesu" jeszcze zostaje w kieszeni?


Tutaj sa opisane przypadki, kiedy mozna stracic doplate, nie wiem na ile prawdziwe.. http://kredyty-mieszkaniowe.wieszjak.pl/rynek-kredytow/302620,Rodzina-na-Swoim--kiedy-mozna-stracic-doplate.html

a gdzies wczesniej czytalalm, ze bez problemu mozna sprzedac, ale niekoniecznie moze Ci cos "zostac z interesu w kieszeni" 🙂 najlepiej dowiedziec sie w swoim banku, bo kazdy roznie do tego podchodzi.
opolanka   psychologiem przez przeszkody
03 stycznia 2013 12:23
O tym, kiedy traci się dopłaty, to wiem. (np. moja babcia choćby chciała, nie może przepisać na mnie swojego mieszkania etc).

Z tym, że niekoniecznie muszę wyjść na plus, też się liczę.

Zastanawiałam się, kto z Was ma jakieś doświadczenia w sprzedaży zakredytowanego mieszkania i coś by doradził 😉
Pytanie to lekki OT, poniewaz dotyczy wynajmu mieszkan.

Czy spotkaliscie sie (jako najemcy badz wynajmujacy) z obowiazkiem wykupienia ubezpieczenia przez najemce ?
Wynajmujacy (wlasciciel) polise na mieszkanie oczywiscie posiada.
Jednak zobowiazuje najemce do samodzielnego wykupienia ubezpieczenia mieszkania (celem m. in. zabezpieczenia utraty znizek za bezszkodowa kontynuacje polisy wlasnej).
baba_jaga, wszyscy ludzie, od których wynajmowałam mieszkania przez ostatnie lata samodzielnie i we własnym zakresie zajmowali się wszelkimi ubezpieczeniami.
kalaarepa mam i mały domek na wsi i mieszkanie (dosc duże)w miescie. Jakie sa róznice. W miescie płacę co miesieczny czynsz i mam w to wliczona wodę zimna ciepła, co,śmieci itp mam liczniki i w razie jak zuzyje wody wiecej trzeba dopłacic tak samo z co. Na wsi zaś nie płaci sie czynszu lecz o wszystko zadbac musisz sama, tu dozorca nie odsniezy, ogrzac musisz sama, no wodę masz z wodociągów tak jak w miescie ale o sposobie jej ogrzania musisz sama zdecydowac no i oczywiscie ogrzac. Jak wychodzą te koszta? Dla mnie bez porównania utrzymanie małego domku na wsi jest tansze niż płacenie co miesiecznego czynszu za mieszkanie w bloku.Tam zaliczkę na co płacę co miesiac przez cały rok i tak za ogrzanie mieszkania 70 mkw (z dopłatami na koniec sezonu) wychodzi mi 5000zł rocznie. Sorki ale taka kowtoa starcza mi spokojnie na ogrzanie znacznie wiekszego domku wraz z podgrzaniem wody do kranów.Nie płace tu też na zaden fundusz remontowy, nie płacę zadnych opłat adm, na zadne sprzataczki dozorców itp. Wiec jesli domek jes w miarę nowy, dobrze utrzymany ma dobrą izolację cieplną to zapeniam Cię ,że utrzymanie domku na wsi jest tansze niz czynsz w bloku w duzym miescie.Niestety koszt wyrównuje lub wrecz podwyzsza kwestia dojazdów. Mieszkając w miescie masz połacznia komunikacyjne , masz tramwaje , autobusy itp na wsi często pozostaje ci tylko samochód (no ja mam jeszcze pociąg ale miesiecznie ode mnie dojazd do Warszawy to...280zł) a beznyna kosztuje oj kosztuje.
Za siedlisko na wsi  z 2 hektarami ziemi koszty z 2012:
1. podatek od gruntu 156zł
2. spółka wodna (bo pola zmeliorowane) 38zł
3. ubezpieczenie budynków 350 zł
To są koszty stałe bo gdybym  nie mieszkała, a dom stał pusty to muszę zapłacić. No i gdyby stał pusty to jeszcze abonament za licznik wody i prądu do zapłaty.

4. zakup węgla 300zł
5. zakup drewna opałowego 500zł
6. prąd ok. 200zł raz na 2m-ce czyli ok. 1200zł za rok (w sezonie letnim wodę ogrzewam termą elektryczną)
7. woda 120zł za rok
8. śmieci pojemnik 120 l, odbiór raz w miesiącu 14zł x 12 mcy= 168 zł
9. butla z gazem prawie co miesiąc (do kuchni gazowej) 500zł. Ogólnie prądu i gazu w domu zużywa się dużo jak się dużo piecze i gotuje (u nas mnóstwo przetworów i ciast mama robi, więc niestety za przyjemności płacę)  😉


Koszty ogrzewania i prądu są spore, ale mój dom i tak jest bardzo ciepły mimo braku ocieplenia czymkolwiek. Siostra ma domek wielkości 1/3 mojego a za ogrzewanie węglem i drewnem wychodzi jej 4000zł, a nie 800 za sezon.


To są koszty w działce rolnej. Za domki na działce rekreacyjnej i budowlanej sam podatek u nas w gminie to ponad 1000zł. Ubezpieczenie droższe też.
Węgiel za 300?  A za jaką ilość?

U mnie: ( piszę z pamięci ale mam ją w miarę dobrą 🙂😉
- podatek 404 zł/rok ( ok 950 metrów kw. ale najwięcej liczą za budynki gospodarcze i dom )
- woda 60zł/msc
- prąd 54zł/msc
- miał 580zł/tona/msc
- benzyna - nie liczę by nie osiwieć ( mam do miasta, pracy, szkoły, żłobka dzieci mało bo 5 km w jedną stronę )
- butla z gazem - 53 zł/około 5 miesięcy ( bo w tygodniu prawie nie gotuję )
- śmieci: 30 zł/msc ( odbiór 2 razy w miesiącu, ale zawsze i tak mamy wolne miejsce w pojemniku, może dlatego że dużo segregujemy )
- ubezpieczenie domu - 200 zł/msc
- wywóz szamba - ok 150 zł/3 miesiące
- kominiarz - raz na rok, ok 100-150

Powiem tak - koszty są dużo wyższe, szczególnie benzyna, miał, dodatkowo trzeba włożyć duuuużo więcej pracy przy domu, palenie w piecu, odśnieżanie, naprawy, dom to ogromny pożeracz pieniędzy, ale coś za coś.
Nie żałuję - to moje miejsce na ziemi a na coś pieniądze w końcu trzeba wydawać, nie?  🤣

Aha - a czynsz w blokach jest niedużo niższy niż moja rata kredytu - a moim zdaniem lepiej wkładać kasę w swoje, a nie do spółdzielni.

Jeszcze jedno - odnośnie palenia w piecu. Mieszkając w bloku miałam narożne, nieocieplone mieszkanie na parterze. Kaloryfery odkręcone na maksa w każdym z pomieszczeń i było po prostu ZIMNO, a na domiar złego trzeba było płacić dopłatę do ogrzewania i to nie małą bo ok 600 zł.
Teraz wydam na opał dużo ale przynajmniej mam ciągle ciepło i to tak jak chcę.
Moim zdaniem nie da się tego porównać nijak. Tak nie da się porównać wprost 2 mieszkań w bloku o takim samym metrażu.
Koszty śmieci czy to w spółdzielczym czynszu czy w koszu odbieranym wg przepisów nie rzadziej niż raz w miesiącu kwoty są porównywalne i zależą od osób w domu. Tak samo zużycie wody jest podobne dla tej samej rodziny i tego samego trybu życia.
Koszty energii w bloku mogą być niższe, bo nie używa się zwykle term, kaloryferów el, podgrzewanych podług itp.
Koszty ścieków już są diametralnie różne. Albo opłata z licznika do kanalizacji, szambiarka czy oczyszczalnia. W bloku jest 1 wariant, w domu jednorodzinnym każdy z możliwych.
Koszty ogrzewania są też przeróżne. Wynikają z materiałów z jakich jest budynek, szczelności okien, rodzaju ogrzewania i kilku innych, choćby tego czy ktoś lubi 18 czy 23st. Ogrzanie mieszkania w bloku rozliczane jest w czynszu. W domku opałem, który też ma ceny różne. Ktoś może napisać, że go nic nie kosztuje, bo ma swój las. Co jest nie do końca prawdą, bo las ma wartość zakupu, trzeba pracę wykonać a potem jeszcze w zimie często dokładać do pieca.
W bloku mamy stały fundusz remontowy. W domu sami musimy pokrywać koszty wymiany dachu, okien, rur i inne, które w bloku nas teoretycznie nie interesują.

Bloki też mają różne systemy ogrzewania. Jedne są z elektrociepłowni hurtem. Potem widać ile osób ma okna na stałe otwarte i ciepło idzie w świat 😉. Inni mają liczniki. Jak zaoszczędzą to mają zwrot w czynszu. Jak grzeją to dopłatę. Znam osobę, która ma w bloku zakręcone wszystkie grzejniki prócz łazienki. Twierdzi że sąsiedzi tak grzeją, że ona ma 20st bez grzania. I odbiera sobie z nadpłaty czynsz. Ale ktoś inny musi przecież mocniej grzać. Ja pomieszkiwałam w bloku, gdzie każde mieszkanie miało własne ogrzewanie (większość piece gazowe). Rachunki też różne.

Zaletą bloku jest stałość wydatków, którą można zaplanować.
W własnym domu na własnej ziemi możemy więcej dołożyć starań by zmniejszyć stałe wydatki inwestując w ekoszamba, solary, pompy ciepła itp.

Dlatego uważam, że bez znajomości dokładnych rozwiązać i jakiś pomiarów przenikalności cieplnej ścian te porównania nie mają sensu.
Ja na wsi oszczędzam na ogrzewaniu. Bo zamiast za gaz płacę za węgiel i drewno. Ale roboty trzeba dołożyć.

Za 300zł to chyba brunatny kupuje się. U nas już od 250zł. Ale ja wolę kupić porządny węgiel (750zł tona) który długo się pali i więcej ciepła daje.
omnia   żeby zobaczyć świat, trzeba przejść przez próg
07 stycznia 2013 17:54
Z mojego punktu widzenia:
utrzymanie mieszkania w Łodzi (malutkiego, w blokach na Teofilowie) ze wszystkim (Wliczam w to już prąd, wodę i kablówkę oraz telefon) wychodziło mi 550 złociszy.
Utrzymanie 160m domu na wsi + drugie tyle piwnicy (dziadek chyba sie z kims na głowę zamienił z ta piwnicą... tyle mam, że moge miec osobno pralnię, paszarnie, warsztat i bog wie co jeszcze, za to za ogrzewanie płacę uch... wiecej niż inni we wsi 😉) ogrzewanego drewnem (wokół lasy, 1/3 rodziny w lesnictwie ;P) 600 zeta na miesiąc, a jak latem będzie chodził dolny piec, to mniej (bo tak to gigantycznie zżera terma).
hmmm...
Tylko nie da się ukryć - koszty dojazdu nie w kij dmuchał...
Ja tylko tych dojazdów w ogóle nie wkalkulowałam przy planowaniu przeprowadzki, ale cóż, ludzie dojeżdżają jeszcze dalej i żyją.
A jak mi zabraknie na benzynę to zawsze mogę się staczać z górki 😉 do pracy.
Zapomniałam o szambie, 150zł/2 mce

300 zł za węgiel kamienny, 450 kg. W 2011 kupiłam 500 kg i 2 worki po 50 kg zostały na 2012. Dom ciepły, nowa instalacja co, dobry piec i porządne drewno opałowe i jakoś tego węgla mało idzie rocznie.

Dziękuję że mi trochę rozjaśniłyście🙂 w tej chwili mieszkam w bloku w mieszkaniu 50m ale marzy mi się dom na wsi z własną przydomową stajnią i powiem Wam że kiedyś dopnę swego🙂 a dojazdy no przeciez chyba chodzą jakieś busy czy coś w tym rodzaju.. można kupić miesięczny?? chociaż jak miałam konia w poprzedniej stajni to  bus był co jakieś 2,5h a w weekend tylko w sobote o 8mej i 13.30 , a w niedziele nic... więc bez auta chyba ani rusz..
U nas ( 5 km od miasta, wieś ) docierają autobusy miejskie, ale z częstotliwością raz na kilka godzin i to jeszcze w takich godzinach że nie pasuje dojechać do pracy bo albo się spóźnię albo będę z 1,5 h przed czasem 🙂, a w weekendy to można się do nas dostać, ale wrócić już raczej nie.
kalaarepa, a u nas jeżdżą PKSy nawet i co kwadrans, i co z tego, jak za miesięczny dla dorosłego zapłacisz 250 PLN+ za 12 km. I to na jedną, konkretną linię. Pojedynczy przejazd do miasta i z powrotem to 14 PLN. Samochód staje się "must have".
I to nie jeden  😤
Nam by się przydał drugi - starsznie!
rati88   Jedź tak, by móc żyć ... żyj tak, by móc jeździć
18 stycznia 2013 17:37
[CIACH]
[img]/forum/Themes/multi_theme/images/warnwarn.gif[/img] ogloszenie w nieodpowiednim miejscu
Ja wyprowadziłam się latem na wieś, do nowego domu.
Za mieszkanie 46m2 płaciłam 430 zł miesięcznie+80złmc prąd+60mc gaz ( woda wliczona w czynsz) i dopłat nie miałam, ale wiecznie oszczędzałam ogrzewanie i miałam zwrot, ale to różnie ( średnio za pieć ostatnich lat 300zł na rok). Miałam zimno.

Dom 82m2, działka 10 ar
- podatek 60zł/rok (ziemia rolna, ale mają nas przekwalifikować i ma być 300zł),
- prąd 200 zł/mc - niestety indukcja mimo, ze jest na siłę swoje robi, poza tym pompa od pieca włączona non-stop i cyrkulacja sporadycznie,
- woda+ścieki 50 zł/mc,
- śmieci 10 zł/mc ( póki co)
- zakup węgla na sezon 1,5 tony - 1200zł
- drzewo mamy pozyskane z wycinki działki, starczy może na 3 lata, ale kupować będzie trzeba,
Mieszkamy 20km od miasta, moje auto pali ok 70 zł/tydzień (gaz), mojego męża 150 zł/tydzień (benzyna i ma dalej do pracy).  W mieście ja chodziłam na piechotę (godzina drogi), więc w tym wypadku jesteśmy w plecy.
Najgorsza jest zima, przez to, że stan dróg nie jest często zadowalający.
Macie jakieś dobre rady jak sprzedać nieruchomość? Gdzie ogłaszać? Czy oddać do agencji, czy na własną rękę próbować?  :kwiatek:
Można i tak i tak. Warto po osiedlu ogłoszenia rozwiesic, ja miałam z osiedla najwięcej zainteresowanych, "bo to dla mamy, albo dla wnuka, zebyśmy blisko byli."
W agencjach jest na różnych warunkach, w niektórych płaci sprzedawca, w innych nabywca.
Ja bym się nie zdecydowała tylko na wyłączność.
Ktoś   Dum pugnas, victor es...
23 stycznia 2013 16:19
Podpisałam dziś wreszcie akt notarialny...co dalej?
bank który mnie kredytuje (rodzina na swoim),a potem do Sądu o wpis banku do hipoteki? coś jeszcze? 👀 help!
Ktoś- sprawy z US załatwia notariusz, a resztę to Ci w banku powiedzą - mi sami wypełnili wniosek o wpis do hipoteki i tylko zaniosłam. Trzeba zawrzeć umowy ( wod-kan, prąd i co tam jeszcze).
Ktoś   Dum pugnas, victor es...
23 stycznia 2013 19:51
marysia550, dzięki,w taki razie muszę wybrać się do banku...

aha,mam tylko 1 egz. aktu,potrzebnych mi będzie więcej?
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się