u lekarza.... dziwne sytuacje
Bischa, co do ciemnoskórego lekarza (faktycznie taki przyjmuje, sprawdziłam 😉 ), to miałabym tylko jedną obawę. Doświadczyłam wizyty u- zdaje się- hinduskiego specjalisty od usg. W Polsce, podejrzenie złamania nosa. Wszystko fajnie, tylko za cholerę nie rozumiałam, co on do mnie mówi...
na szczęście mnie to zwisa co mówi kościół katolicki - dajmy na to, że mam taką sytuację, łykam postinor bo szanse na zajście są 50 na 50, i te 50% to dla kościoła już aborcja?
na tak wczesną ciążę, 4-5 tygodni działą mnóstwo czynników teratogennych - wystarczy się uchlać do nieprzytomności i też poronisz, wypalisz skręta i też całkiem prawdopodobne, zażyjesz postinor i też, ale nie dlatego, że on ma takie działanie utrudniające zapłodnienie - tylko dlatego, że to silna dawka hormonów czy czegoś tam, a organizm w tak wczesnej ciąży ma po prostu taki mechanizm obronny - nie dopuszcza do dalszego rozwoju płodu, na który coś już tak negatywnie wpłynęło.
dlatego mógłby zadziałać tylko na tak wczesnym etapie, i wcale nie ze względu na swoje właściwości.
z dwojga złego chyba lepiej wziąc Postinor niż próbowac pozbyc się ciąży "domowymi" sposobami (co zazwyczaj kończy się obrzydliwie...).
bolał mnie ząb 4 dni więc poszłam do dentysty. dentysta stwierdził ropien pod 6 i wyrwał ząb. kazał trzymac wacik pół godziny i wszystko mialo byc ok. 5 następnych dni mialam wyjętych z zyciorysu brałam wszelkie przeciwbóle ale nic nie pomagało, trafilam na pogodowie dentystyczne w prywatnej klinice. stwierdzono suchy zębodół dostalam antybiotyki itd. dowiedzialam sie równiez ze w przypadku stanu zapalnego pod zębem odrazu daje się antybiotyki a nie zostawia się samopas. dzisiaj jestem pierwszy dzien bez ketonalu. szkoda tylko ze wszystkie zaliczenia mialam jak chodzilam po ścianach a po schodach zjezdzalam na tylku bo nie moglam sie podnieść z bólu.
btw. dentysta nazywa się Araman i jest arabem 😉 co mi zupełnie nie przeszkadza bo mówi dość wyraźnie a przedewszystkim przejmuje sie pacjentem. Więcej nie pójdę do mojego sprawdzonego od lat dentysty.... :/
Szepcik- masz całkowitą rację. Tyle, że jeśli uchlejesz się, wypalisz skręta, to nic Ci prawnie nie grozi ( zwłaszcza, że mogłaś nie wiedzieć o ciąży, prawda?). Natomiast lekarzowi, który kobiecie w ciąży przepisze lek typu Postinor grożą konsekwencje prawne, jeśli coś tej ciąży się stanie. W związku z tym niektórzy chcą mieć pewność, że żadnej ciąży nie ma.
Temat jest delikatny i różne są podejścia lekarzy do tej sprawy.
Na pewno wpływ na to ma też ich osobiste doświadczenie. Widocznie ginekolodzyz którymi rozmawiałam mają takie a nie inne doświadczenia, skoro tak zasadniczo podchodzą do sprawy przepisywania Postinoru.
Troszkę odbiegnę od tematu aborcji na ..... jeszcze gorszy.
Widziałam w szpitalu taką smutną grupę ludzi w czerni-szli z OIOM.
Okazało się,że była to okoliczność wyłączenie aparatury podtrzymującej życie.Takie pożegnanie.
Nie miała pojęcia,że to się tak odbywa.
Na obronę zawodu lekarza medycyny napiszę- nigdy w życiu bym nie mogła go wykonywać. No,może ew.okulista w supermarkecie.
Taniu- jeśli specjalna komisja do tego powołana stwierdzi "śmierć mózgu", można odłączyć aparaturę podtrzymującą życie. I nie jest to eutanazja ( to tak, gdyby ktoś nie wiedział)
Co do obrony lekarza...ja np. nie widzą tylu błędów w przytoczonych wyżej przypadkach, co Wy. Mogłabym pewne przedstawione sytuacje próbować prostować, ale tu przecież nie o to chodzi, nie?
To ja wiem,że nie eutanazja. Raczej mnie ta rodzinna otoczka ujęła.
To na pewno trudna chwila i dobrze jeśli można mieć bliskich przy sobie.
I dobrze,że szpital umożliwia takie pożegnanie.
W piątek jeden kretyn ściągnął mi gips, po jednej stronie od kolana do palców mam oparzenie od rozcinaczki. róbowałby tak zrobić konia to by go pacjent szybko oduczył.
Ja też wole takich pacjentów jak mam.
znajoma moich rodzicow, ktora ma dosc potezny biust poszla do okulisty, bo potrzebowala okulary. a co jej okulista powiedzial? "prosze zdjac bluzke, bo inaczej Pani nie zbadam"...
😉
Może, nie lekarskie, ale miałam ubaw i chyba nie tylko ja. 😂
Stałam na poczcie by odebrać paczkę [dzisiaj] i przede mną i jakąś babką stała ka wielka jak karuzela. Nie dość, że się wcisnęła w kolejkę to jeszcze zaczęła komentować o poczcie jaka to jest itp.
Matka z dzieckiem w wózku stała na końcu, i jej dziecko się zakrztusilo mambą. Posypały się komentarze jak to tak można dawać dziecku gumę w takim wieku.
Na to babka co się wcisnęła w kolejke zaczela p***rdolić głupoty w tylu, invitro jest złe i widać, ze to dziecko urodzilo się z tego. Że to powoduje różne choroby i, że tacy ludzie jak ta matka nie powinni mieć dzieci.
Może to smieszne nie bylo, ale ja musiałam odwróci się by nie zobaczyła mojej głupawej miny,a matka dziecka brechtała się najlepsze z połową kolejki 😂
mamby nie wolno jak się jest z probówki?
Powinni napisać na opakowaniu /na probówce/ 😁
znajoma moich rodzicow, ktora ma dosc potezny biust poszla do okulisty, bo potrzebowala okulary. a co jej okulista powiedzial? "prosze zdjac bluzke, bo inaczej Pani nie zbadam"...
😉
A co ma biust do oczu ? 🤣 To jak on bada ludziom oczy - od dołu ? 🤔 😎 😂 Niezłe 😁
Macie jakieś urazy do lekarzy po pediatrach ?
Pozdrawiam 🙂
Nie macie 🙂
Ja w sumie w ogóle urazów nie mam.
Ale wczorajsza historia kolegi. Jak połowa studentów mojego roku jest chory. Mocno. Grypa. Wczoraj miał dobrze ponad 39 stopni gorączki, poszedł do przychodni koło domu (wynajmowanego oczywiście). Nie przyjęli go - jest studentem, więc mial się zgłosić do akademickiej. Poszedł. Tam dowiedział się, że mają komplet. Nie wiedząc co ze sobą zrobić poszedł na izbę przyjęć w szpitalu. Ale w szpitalu z grypą nie przyjmują. Nie dostał więc żadnej recepty na jakiekolwiek leki, ani zwolnienia, na którym mu zależało.
Dworcika, ale to, że kolega nie wie, gdzie się udać, to już nie jest problem lekarza... Jakby z chwilą przeprowadzania się do wynajmowanego domu (z chwilą rozpoczęcia studiów) dowiedział się, gdzie może się zgłaszać w nagłych przypadkach, a nawet jakby się tam zapisał, to by nie było takich problemów (prawdopodobnie w akademickiej, ale trzeba się tam zapisać i zarejestrować). No ale ludzie (a zwłaszcza studenci) wolą dobijać się o 23:30 do izby przyjeć (najczęściej szpitala jakiegokolwiek, np. położniczego) zwalając wszystko na okropną służbę zdrowia hehehehe Podziwiam upór w postępowaniu bez sensu 🏇
Kenna, kolega faktycznie nie wiedział gdzie ma się zgłosić, poszedł więc do przychodni obok domu. Okazało się, że nie tam, to poszedł do akademickiej, gdzie mamy karty. Było ok godz. 13. Nie przyjeli go bo był komplet. Nie poszedł sobie od tak, tylko z prawie 40 stopniową gorączką - to nieco zmienia postać rzeczy moim zdaniem.
A ja dziś byłam u lekarza:bez kolejki,bez płacenia,lekarz był kompetentny i bardzo grzeczny ,dostałam receptę i zwolnienie ,zajęło mi to 15 minut -
-i mi się to nie przyśniło.
Dziwna sytuacja,co? 😁 😁
Dworcika - faktycznie grypa galopująca, skoro w godzinę temperatura urosła od "ponad 39 stopni" do "40 stopni" :wysmiewacz22: Skoro miał 40 stopni, to powinien domagać się przyjęcia w akademickiej. Albo iść na Pogotowie i paść w wejściu, albo jak nie miał siły iść to zadzwonić po karetkę do domu. Do szpitala idzie się ze skierowaniem na leżenie w szpitalu, a nie z grypą 😉 I nie, nie wystawiają tam zwolnień na izbie przyjęć. Zwolnienia wystawia lekarz "opiekujący się", czyli rodzinny albo akademicki etc.
Jak się nie wie, co robić, to czasem pomocne jest kogoś zapytać 🤣 Zadzwonić do kogoś, na Pogotowie, albo do mamy, czy coś 😉 A nie robić z siebie cierpiętnika i chodzić od drzwi do drzwi pasjonując się tym, jak to źle nas potraktowano i obwiniając kolejne drzwi o to, że nie trafiliśmy raz kolejny 🤔wirek:.
Jak potrzebuję śrubkę nr x to staram się dowiedzieć, gdzie takie cuś można dostać, a nie jadę do Castoramy, łażę godzinę, nie znajduję, potem jadę do osiedlowego śrubkowego, tam także nie ma, potem w ostatecznej desperacji jadę do hurtowni stali i tam po 3 h poszukiwań - o nieba - tam też nic! I nie pomstuję na sprzedawców, że nie mieli śrubki, tylko pytam już w pierwszym sklepie lub szukam po necie i dowiaduję się, że takie to tylko w sklepach Y...
kenna, nie tłumacz mi jak debilowi co powinien zrobić. Napisałam tylko jak sprawa wyglądała i tyle, nie potrzebuję wywodu na temat tego czy kolega robi z siebie cierpiętnika czy nie. Moim zdaniem w momencie kiedy poszedł do lekarza, trafił w końcu do swojej przychodni, to nie powinien usłyszeć, że mają już komplet i zostać odesłanym z kwitkiem. Zwłaszcza, że powiedział wprost, że potrzebuje zwolnienia z zajęć. Miał wezwać karetkę i powiedzieć im - jestem chory, lekarz mnie nie przyjął, a ja muszę mieć zwolnienie?
Tekst o padaniu w wejściu - sorki, ale żałosny.
I nigdzie nie napisałam, że ktoś go źle potraktował, bo ja doskonale rozumiem dlaczego było tak a nie inaczej. Zastanawia mnie tylko skąd, jeśli nie z przychodni akademickiej, miał wziąć to zwolnienie?
Nie mam tłumaczyć jak debilowi, ale nadal nie rozumiesz... Bo po prostu nie chcesz zrozumieć i łatwiej jest narzekać, niż dowiedzieć się, zadbać o własny interes i potem nie mieć powodu do narzekania 😉 Moim zdaniem kiedy poszedł do lekarza do swojej przychodni i powiedziałby im, że ma 40 stopni gorączki i nie ma siły iść nigdzie indziej i dodatkowo potrzebuje zwolnienie, gdyż nie chodzi na zajęcia, to powinien otrzymać pomoc. Jeśliby miał wiedzę i pewność, że tam mu się ta pomoc należy, to nie powinien dać się zbyć pani w okienku. Karetki nie powinien w tym celu wzywać. Karetkę wzywa się, gdy nie ma się siły iść do lekarza ani na pomoc doraźną. Mógł też kupić w aptece leki przeciwgorączkowe i zbić sobie temperaturę do rana, a rano zjawić się w poradni. Na przedłożenie zwolnienia lekarskiego na uczelni ma się chyba ileś dni? Sorki, ale niewiedza jest ludzka, ale uparte w niej tkwienie i robienie z siebie ofiary - to jest dopiero żałosne. A wątek brzmi "dziwne sytuacje u lekarza", więc samo wpisanie tu tego przypadku świadczy o tym, iż uważasz, że go źle potraktowano.
Jeśliby miał wiedzę i pewność, że tam mu się ta pomoc należy, to nie powinien dać się zbyć pani w okienku.
Niewątpliwie masz kenna rację w tym, co piszesz, ale czy ta Pani w okienku nie siedzi tam przypadkiem po to, żeby choremu człowiekowi pomóc? I kto jak kto, ale ona powinna doskonale wiedzieć, że ten człowiek powinien zostać przyjęty do lekarza i nie powinna go zbywać. A to, że taka sytuacja jednak ma miejsce jest dla mnie DZIWNE.
Bo po prostu nie chcesz zrozumieć i łatwiej jest narzekać, niż dowiedzieć się, zadbać o własny interes i potem nie mieć powodu do narzekania 😉 Moim zdaniem kiedy poszedł do lekarza do swojej przychodni i powiedziałby im, że ma 40 stopni gorączki i nie ma siły iść nigdzie indziej i dodatkowo potrzebuje zwolnienie, gdyż nie chodzi na zajęcia, to powinien otrzymać pomoc. Jeśliby miał wiedzę i pewność, że tam mu się ta pomoc należy, to nie powinien dać się zbyć pani w okienku.
Cóż...kolega załapał się na standardowe odbijanie pacjenta. Nie miał widać na tyle siły przebicia, żeby wykłócić się o swoje. Bo zwyczajnie źle się czuł i nie miał siły szarpać się z babką w okienku. Fakt - głupek no.
I nie wciskaj mi, że ja czegoś nie rozumiem. To nie ja się dałam odesłać z kwitkiem, to nie ja zrobiłam obchód po lekarzach. Przytoczyłam historię kolegi, bo dla mnie jest wręcz śmieszna - chłopak potrzebował zwykłego zwolnienia z zajęć, a jego przychodnia odesłała go z kwitkiem jakby przyszedł po recepte na maść na trądzik.
No faktycznie, Dworcika, masz rację 😵
Moona - rzeczywiście, jest to dziwne, o ile pacjent zeznał pani, iż ma 40 stopni gorączki i potrzebuje na zaraz zwolnienie. A jak znam życie przedstawił, iż ma grypę i chce do lekarza. Pani odrzekła - wszyscy mają grypę, przyjdź dziecko jutro 😉
kenna, cieszę się, że tak doskonale znasz mojego kolegę 😉
eee,
do szpitala ze skierowaniem??
g. prawda!
ide jak MUSZĘ i nikt mnie nie jest w stanie wywalić z Izby Przyjęć 😂
jak raz mnie wywalili, to straciłam przytomność na schodach szpitalnych i wróciłam na noszach...
drzwiami wywalą - oknem wróce 🏇
Ja poszłam w poniedziałek z gorączka 38, weszłam "bo z gorączką pierszeństwo", ale grzecznie odczekałąm godzine, dostałam zwolnienie i kilka zleceń na badania bo uzupełniłam wywiad o "mały" szczegól.
można?można 🙂
Kenna, kolega faktycznie nie wiedział gdzie ma się zgłosić, poszedł więc do przychodni obok domu. Okazało się, że nie tam, to poszedł do akademickiej, gdzie mamy karty. Było ok godz. 13. Nie przyjeli go bo był komplet. Nie poszedł sobie od tak, tylko z prawie 40 stopniową gorączką - to nieco zmienia postać rzeczy moim zdaniem.
w sumie wredna będę...
ale coś wybitnie sprawny ten kolega podczas choroby... że tak sie "nadeptał"
ja z taką temperaturą ZDYCHAM i z domu nie wychodzę 😉 😉 😉
Ja pamiętam jak byłam mała to miałam niezłą angine ropną. Rzyganie, gorączka 41 stopni prawie. Musiała mama wezwać pogotowie, przyjechali bez problemu z lekarzem od razu.
Dał receptę na chyba antybiotyk [już nie pamiętam co to było] czy jakie leki i po paru dniach gorączka zeszła do 37,8.
Jednak pogotowie może co nieco zdziałać. chociaż ja wtedy byłam w takim stanie, ze przewalałam się i majaczyłam po prostu. Nigdy więcej anginy.
Dodofon, do szpitala - ze skierowaniem, na IP można bez i nie trzeba padac w progu żeby ktoś Ci udzielił pomocy, aczkolwiek jest to bardziej efektowne i szybciej zwraca się na takiego delikwenta uwagę hehe 🙂
Gilian- z tą Izbą Przyjęć, to zależy. Jeśli na IP znajduje się tzw. Oddział SOR ( szpitalny oddział ratunkowy) to przyjmą bez skierowania prawie ze wszystkim. Jeśli nie ma SOR-u to mogą z wieloma sprawami odesłać do rodzinnego. "Czysta" Izba Przyjęć, jak sama nazwa wskazuje zajmuje się przyjęciami do szpitala, czyli pacjentami ze skierowaniami. Fakt, że teraz SOR-y są raczej powszechne na Izbach Przyjęć.