Jedzenie niezdrowe ale dobre....
szlag by was, po co ja tu weszłam, ide smażyć fryciory :P
Sorry, ale muszę:
Idealnie ten wpis pasuję do poniższego paska odliczania kilogramów 😁
a żebyś wiedziała 😁 pasek już dawno nie aktualny, mam na szczęście już sporo mniej :P
Jak ja sobie przypomnę swoją dietę z czasów technikum, to mi włosy dęba stają...
Ogólnie:
Na śniadanie chipsy, batoniki, płatki na mleku i często coś smażonego- frytki, hamburgery, tosty.
Na obiad- chińszczyzna, smażony kurczak, McDonald, chipsy, batoniki, czekolady, żelki, frytki i co tylko jeszcze dusza zapragnie.
Na kolację- cola, frytki itd, itd...
A co między posiłkami? Chipsy, czekolady, batoniki, słodycze wszelakiej maści, frytki i inne tego typu...
Słowem- wszystko, co jest tuczące, niezdrowe, kaloryczne i mniam, mniam 🙄
A wiecie, co jest najlepsze? Moja waga utrzymywała się w granicach 50-53kg... a teraz? Od jakiegoś miesiąca stosuję dietę niskokaloryczną, odstawiłam słodycze(no, raz na tydzień, dwa zjem batona), nie jem frytków i fast-foodów, dużo warzyw i owoców, stałe posiłki itd. Waga- 60-61kg.
Wyjaśni mi to ktoś? 👀
Stara sie zrobilas, metabolizm szwankuje 🙂
Mówisz? 😁 No, to w takim razie jak to "zmienić"? 👀
nie lubie zupek chinskich, miesa, napojow energetyzujacych a na sama mysl o kawie mnie mdli
po chipsach, fast foodach itp wynalazkach wysiada mi zoladek, od kebabow mam uczulenie, wiec nie jem, z raz na pol roku zgrzesze popcornem
za to kocham bardzo namietnie wszystkie owoce i pochlaniam je kilogramami, zaraz za owocami jest czekolada, ale staram sie ja ograniczac, bo ostatnio za duzo poszlo mi w boczki,
od uzywek tez trzymam sie z daleka, z alkoholu pije tylko wino od czasu do czasu
jestem z siebie dumna, nie jest ze mna tak zle 😀 😎
Ble, kawa jest okropna... ale za to kebab całkiem fajny ^^
No albo cwiczyc dodatkowo, albo malymi porcjami czesciej jest to zdrowe co jesz teraz (5 razy dziennie, bo wtedy napedzasz metabolizm). Chyba inaczej sie nie da 🙂 ale jak mialas taki dobry, to moze ci sie naprawi :p
7😲0, 10😲0. 13😲0, 16😲0, 19😲0 - godziny moich posiłków ;P
Ale w sumie prawdą są słowa, że wszystko, co uwielbiamy, jest niemoralne, nielegalne i niezdrowe 😁
I u mnie występuje jeden podstawowy, niezmienny problem- KOCHAM MIĘSO. 😍 W każdej postaci- smażone, gotowane, grillowane, w zupie, w kotlecie,w kebabie, z kurczaka, wołowe, wieprzowe... w sumie tylko kaczki nie lubię, bo jest dla mnie za sucha 😁 Mój K. twierdzi, że to ma związek z grupą krwi 😉 Żebym tylko pamiętała jeszcze, jaką mam...
ja morduję swój organizm alkoholem (studia się zaczęło), już na szczęście pojedynczymi papierochami i jem obsesyjnie czipsy. Teraz jest sezon laysów cebulkowych, wcześniej strongi i za każdym razem pochłaniam taką telewizyjną 'mega pakę'. Za to na szczęście kiedyś się strułam wódką z redbullem i od tej pory nie mogę znieść nawet zapachu energetyków. Także wypicie kawy na kacu oduczyło mnie skutecznie jej picia. Napojów gazowanych typu cola, oranżada nie pijam, bo mam po nich mordercze czkawki, a żelki mnie nigdy nie osaczyły 😉 Mam też słabość do frytek z fast foodów i wszelkich rodzajów tortilli, na szczęście nie lubię kanapek w macu 😉
Przekleństwem też jest mięso - jestem uzależniona, po obiedzie bez mięsa chodzę ciągle naburmuszona 🙁
Jak to w "JOB-ie" powiedział Adi: "In my country alcohol(?) is not a problem" 😁
U mnie jest ten kłopot, że jak nie zjem mięsa, to się po prostu nie najem. Nie ważne, co będę jadła i w jakiej ilości przez cały dzień- bez mięsa czuję głód. 🤔wirek:
Mój K. twierdzi, że to ma związek z grupą krwi 😉 Żebym tylko pamiętała jeszcze, jaką mam...
eee tam, sciema, wg tej teorii jestem urodzonym miesozercom, tylko problem w tym, ze mieso mogloby dla mnie nie istniec 😉
o wlasnie tez uwielbiam zelki i cynamon 😍 w kazdej postaci, a ze najlepszy jest w ciasteczkach, to coz idzie w tylek...
dla milosnikow cynamonu polecam ciastka i krem do kanapek Specooloos, cudo 💃
A właśnie są różne teorie na ten temat, bo np. nasz wspólny znajomy z taką samą grupą krwi również przepada za mięsem 😉 Z kolei K. ma grupę typowo warzywną- i faktycznie wpierdziela dużo warzyw 😉
Myślę, że każdego trzeba tak czy inaczej rozpatrywać indywidualnie, ale w większości przypadków(w moim otoczeniu przynajmniej) ta teoria jest trafna.
Ja jestem od niezdrowego jedzenia chyba po prostu uzależniona 😵 Nie jestem w stanie obojętnie przejść koło mcdonalda czy kfc, ładuję w siebie tony chipsów i słodyczy. Nie jestem w stanie wypić szklanki wody, piję tylko soki i wodę owocową. Jeśli chodzi o redbulle to właściwie nawet nie wiem czemu je piję. Ani mi nie smakuję specjalnie, a energii mi nie dodają wcale. Mogę wypić takie 2-3 i pójść spać 🤔wirek:
KOCHAM zupki chińskie. Nie traktuję ich jako posiłku samego w sobie, ale jem je bardzo często.
Przekleństwem też jest mięso - jestem uzależniona, po obiedzie bez mięsa chodzę ciągle naburmuszona 🙁
To nic. Dla mnie obiad bez mięsa nie istnieje, najlepiej gdybym miała jeszcze do tego sos. I nie specjalnie lubię sałatwki czy surówki.
Ja jestem od niezdrowego jedzenia chyba po prostu uzależniona
Co wcale nie dziwi, jako ze uzaleznienie od fastfoodow zostalo przebadane i stwierdzone oficjalnie - jesli chodzi o "mieso" z mcdonalds czy kfc (w cudzyslowie, bo przwdziwym miesem tego nazwac nie mozna) to jest ono tak napakowane hormonami i antybiotykami ze szkoda gadac.
U mnie to najgorzej jest spróbowac- bo fakt, dobre toto jest 😀 jak juz sie spróbuje kęsa, to szukanie wymówek jest nagle zadziwiająco skuteczne 😎 ale na szczescie organizm mam juz tak przyzwyczajony od lat do zdrowego (a raczej 'innego' zarcia, bo w dzisiejszych czasach to w zasadzie nie wiadomo czy cos mozna nazwac zdrowym) ze chyba bym kipnęła jedząc same fast foody 🙂 A i choc fast foody moglabym jesc tonami- gdybym sobie na to pozwoliła, bo mi smakują, to wszelkie energy drinki, chipsy, barwione soki, gazowane napoje- mam odruch wymiotny od razu, dla mnie to trąci chemią na kilometr, w ustach mam pozniej uczucie jakbym zjadla tablice Menedelejewa...
Strzyga wiem, wiem. Ale ja z moim apetytem jak się dorwę do owoców to ich nie ma szybciej niż były. 👀 To samo z paskudami. Ogólnie to ostatnio szału dostaję jak nie mam czegoś do jedzenia. 😡 Bardziej w domu, ale w szkole też ciągle latam do sklepiku najeść się jakichś świństw.
Widocznie źle jesz.
"Głodu nie da się oszukać zbyt długo, ale istnieją sposoby na zmniejszenie apetytu. Należy na pół godziny przed posiłkiem wypić szklankę wody, jeść bez pośpiechu, zjadać małe porcje najlepiej pięć razy dziennie. Gdy po posiłku odczuwa się potrzebę dalszego jedzenia, trzeba odczekać 20 minut. Tyle bowiem trwa przekazanie do mózgu impulsu, że głód został zaspokojony."
Do szkoły warzywa/owoce pokrojone w małe paseczki/talarki/kostkę. Do tego orzechy. I na przykład kanapka jako solidniejszy posiłek.
Osoby z nadwagą nie powinny jeść w ogóle orzechów.
Póki co, nadwagi nie mam.
Ale przecież nie mówię konkretnie do Ciebie 😉
Bo przyjęło się, że orzechy takie zdrowe, że można jeść ich bądź ile.
Ale jak wiadomo, mają one sporo tłuszczów, są wysokokaloryczne, co dla ludzi z nadwagą jest niewskazane, a tak naprawdę powinni z nich całkowicie zrezygnować.
W ogóle ja strasznie, strasznie lubię marchewkę.
ja też. a zapiekanka z marchewki i ryżu... 😍
nie potrafię się obejść bez czekolady. piję dużo mocnej kawy i dużo, dużo herbaty, jak jestem w domu, to prawie non stop.
fast foodów ogólnie nie lubię, ale frytki kocham.
słodycze. dużo słodyczy. i tosty francuskie. już się wyleczyłam na tyle, że jem od czasu, ale kiedyś prawie każdy dzień od tego zaczynałam. i pięknie w tłuszcz obrosłam.
remendada, sa diety (skuteczne), w ktorych mozna jesc orzechy ale tylko garsc na jeden posilek.
Co za wspanialy temat. Kiedy mam atak zespolu niezdrowego zywienia, jestem w stanie samodzielnie wsunac mega-pake chipsow Lays fromage lub zielona cebulka. Ta najwieksza. Inne mniej mi podchodza. Oczywiscie koniecznie trzeba pic duzo coca-coli. Oprocz tego pizza, oraz fryty z bialym sosem i cheeseburger z macsyfa 🙂
Na szczescie jesli chodzi o samodzielne gotowanie, a gotujemy duzo, to jakos nigdy mi nie przyjdzie do glowy nic niezdrowego. Czasem tylko jak malz ma zachcianki to nalesniczki z duza iloscia tluszczu albo schabowy. Ale raz na czas przeciez nie szkodzi 😉
Odkopuję temat z płodami🙂 w starym jak widzę wątku. Dzisiaj byłam w Macu, wcięłam bułkę z plackiem ziemniaczanym, nie wiem, czy to chrupały płody czy sałata 👀, ale kanapka byłą pyszna. Kawa zimowe marzenie , czy jakoś tak, obłędna 😜
Za to ja byłam wczoraj w "wietnamczyku" - koło wyspy słodowej we Wrocławiu, za golonkę w 5ciu smakach i makaron sojowy z wieprzowiną zapłaciłam 26 zł. to mało jak na Wrocław. Porcje duże, składniki świeże, dania bardzo smaczne. Tzw. chińczyki to mój faworyt jeśli chodzi o fastfood 🙂 ale trzeba zamawiać raczej popularne dania czyli kurczak i wieprzowina, wtedy mniejsza szansa trafić coś nieświeżego,mi się to jeszcze nie zdarzyło 🙂
McDonald ,KFC, czekolada, chipsy itp. etc. to nic takiego ostatnio zjadłam 7 paczek surowego boczku wędzonego z biedronki prosto z paczki jadąc samochodem jedna za drugą...A na koniec poprawiłam batonem...
A miałam się zdrowo odżywiać...
Od miesiąca trzymam się diety, gdzie oczywiście nie ma miejsca na słodycze i syfy. O ile do pierwszych mnie nie ciągnie, tak mam chwile gdy za chamskie fryty z najbardziej podejrzanej budki dałabym się zabić...
DeJotka mam to samo. Od jakiegoś czasu staram się w miarę zdrowo jeść i jak bez problemu odmawiam sobie słodyczy czy gazowanych słodzonych napojów to frytki kuszą mnie strasznie. Ostatnio na dworcu PKP dochodził mnie zapach frytek z jakiejś mało zachecajacej z wyglądu budy z jedzeniem i mało brakło a skusilabym się na te ociekające tłuszczem frytki. Dobrze że miałam pociąg za chwilkę